18‑hadovy homielski chakieist Michaił Ściefanovič jedzie hulać u Kanadu.

Za chakieistam «Homiela» Michaiłam Ściefanovičam niadaŭna śpiecyjalna prylataŭ lehiendarny varatar Patryk Rua — pa mianušcy Ściana, uładalnik čatyroch Kubkaŭ Stenli. U vieraśni Ściefanovič razam z baćkam Iharam, jaki, darečy, u minułym taksama chakieist, adpravicca pracavać u Kviebieku, hulać u tamtejšaj junackaj kamandzie. A pakul buduć uładžany ŭsie farmalnaści z pašpartami i vizami, Michaił budzie dapamahać «Homielu» zmahacca za kubak Biełarusi.

Paznać Ściefanoviča ŭ natoŭpie vielmi prosta. Sa svaim adnakłubnikam Dźmitryjem Korabavym na fonie astatnich nizkarosłych ihrakoŭ jany vyhladajuć takimi Hulivierami ŭ krainie liliputaŭ. Kab hałoŭnamu trenieru Uładzimiru Sinicynu ź jaho mietram u šapcy «dastukacca» da rozumu svaich padapiečnych, treba budzie nie raz spraktykavacca ŭ skačkach u vyšyniu. A ŭ Homieli, kali Korabaŭ i Ściefanovič prosta hulajuć pa vulicy razam, nichto navat nie advažycca parušyć ich spakoj. Pałochaje adzin vyhlad hetych «ciełaachoŭnikaŭ».

Ale chto b moh padumać, što hetyja dva dvuchmietrovyja vielikany jość budučyja zorki našaha chakieja? Hałoŭny trenier nacyjanalnaj zbornaj Kurt Frejzier užo ŭpisaŭ ich proźviščy sabie ŭ błaknot. I Ściefanovič, i Korabaŭ — kandydaty ŭ hałoŭnuju kamandu krainy.

I sapraŭdy kažuć, što numar adzin — va ŭsim numar adzin. Pakul z raździavałki na raskatku vykatvajucca astatnija chakieisty «Homiela», Ściefanovič pieršym hatovy vyjechać na lod. Ale čakaje ŭsich chłopcaŭ adzin, la borta. Apraŭdańni znachodzić u tym, što za dva tydni vielmi zasumavaŭ pa žyvomu chakieju. A ŭsio z‑za taho, što vypadkova traŭmiravaŭ nahu. Historyja nahadvaje Siamiona Siamionaviča Harbunkova z «Bryljantavaj ruki»: paśliznuŭsia — upaŭ — pračnuŭsia — hips.

— Z Kurtam Frejzieram mnie tak i nie ŭdałosia paznajomicca, — raskazvaje Michaił. — Za dzień da taho jak jon pavinien byŭ pryjechać u Homiel pahladzieć na maju hulniu, ja lažaŭ doma, u mianie była parezana naha. Nu jak nazło! Pozna viartaŭsia dadomu paśla treniroŭki. Ciomna, lichtaroŭ — nijakich! Paśliznuŭsia na bardziury ŭ spartyŭnych słancach i «raskroiŭ» nahu. Dziki bol — i paŭmiesiaca biez chakieja. Tak što naziraŭ za chakiejem svajoj kamandy z trybuny. Praŭda, časta ŭpuskaŭ ź vidu zabityja hały. Usio z‑za taho, što balelščyki, daviedaŭšysia ab niaščaści, źbiehlisia, i kožnamu ź ich davodziłasia detalova tłumačyć, što ž zdaryłasia. Pryjemna, kali za ciabie tak pieražyvajuć.

— Dyk vy b doma zakrylisia na kluč — i nijakich detalaŭ! Hladzi sabie chakiej pa televizary!

— Aha. Ja, mabyć, nie prychilnik našaha ekrannaha chakieja. Prosta paru razoŭ sprabavaŭ hladzieć biełaruskija tranślacyi i braŭ žach. U mianie składvałasia takoje adčuvańnie, što apieratar zdymaje matč abo z dachu, abo z apošniaha rada trybuny. Razhledzieć što‑niebudź niemahčyma. Usio tamu, što adna kamiera zdymaje cełaje spartyŭnaje dziejańnie, u toj čas jak u tym ža NCHŁ abo rasijskaj supierlizie na adzin matč davodzicca nie mienš jak dziesiać telekamier.

— Nu, vy paraŭnali! Dyk tam ža cikavaść da chakieja namnoha vyšejšaja, čym u Biełarusi.

— Moža być. Va ŭsiakim razie ŭ Homieli, u adroźnieńnie ad taho ž Minska, na chakiej źbirajucca cełyja trybuny. Pryjemna ŭśviedamlać, što ty, akramia siabie, kamuści jašče robiš zadavalnieńnie. Zaraz u stalicy budujecca «Minsk—Arena», i mnie zdajecca, kab sabrać tam anšłah, spatrebicca šmat papracavać. Moža, staličny žychar nastolki spakušany roznymi zabavami, što jamu zusim nie da chakieja. Treba razumna zacikavić narod, patrebna šoŭ.

— Chakiejnaja «Santa‑Barbara»: skandały, intryhi, siensacyi. Pieršaja sieryja pačałasia jašče ŭ pačatku hetaha hoda ŭ Homieli. Hałoŭnyja hieroi — abaronca Aleh Lavonćjeŭ z «Junactva» i Michaił Ściefanovič. Efiektnaja bojka, vynikam jakoj stała masavaje zakidvańnie lodu butelkami, korkami i zapalničkami!

— Prosta hulniavy epizod. Lavonćjeŭ nie moh ujavić, jak taki małakasos aśmieliŭsia prymianić suprać jaho siłavy pryjom. U kožnaha «staroha», i tym, kamu za 30, vialikija ambicyi. I što vy dumajecie? Ja stajaŭ niedaloka ad svaich varotaŭ, a jon padjechaŭ zzadu i stuknuŭ mnie ŭ hałavu. Ja ruchnuŭ na lod i niekalki chvilin nie moh zrazumieć, što sa mnoj zdaryłasia. Takoha pušačnaha ŭdaru, pryznacca, nie čakaŭ. Zavioŭsia!

— U NCHŁ jość tafhai — ihraki, jakija śpiecyjalna pravakujuć bojki. U Rasii niekali słavilisia Alaksandr Judzin i Andrej Nazaraŭ, jakija «małacili» ŭsich kryŭdzicielaŭ biez razboru. Moža, i ŭ Biełarusi patrebnyja takija bajcy?

— U nas bojki nie vitajucca. U toj čas jak u NCHŁ za takoje parušeńnie vydalajuć na dźvie abo maksimum na čatyry chviliny, u nas — adrazu ž da kanca hulni. I da ŭsiaho ty, chutčej za ŭsio, prapuściš nastupny matč. Skažycie, kamu ŭ biełaruskaj kamandzie patrebny taki tafhaj? Moža, tamu i cikavaść da čempijanatu ŭ nas nie takaja vysokaja? U Kanadzie, u NCHŁ usio inakš...

— Dyk tam takich žadajučych — vuń kolki!

— Čuŭ. Jašče Siarhiej Kaścicyn raskazvaŭ, što «zubami daviadziecca hryźci lod». Ja hatovy! Moj baćka spačatku i čuć nie chacieŭ, što ja pajedu zaraz u Kanadu. Kazaŭ: ranavata tabie jašče, synok, paśpieješ! Mnie ž zdajecca, što ŭ samy raz. Usio roŭna ž treba niekali jechać. Tym bolš jość taki šanc — pahladzieć, što ŭjaŭlaje saboj taja liha i pravieryć u joj svaje siły. Viedaju, što mnohija adtul viartajucca: chtości nie zmoh prabicca ŭ kamandu, kamuści nie pašancavała, a kamuści prosta paabiacali bolš hrošaj u inšym miescy. Ale dla mianie zaraz hałoŭnaje — hulać na bolš vysokim uzroŭni.

— U luboha kruham pajšła b hałava, kali b za im prymčaŭsia z‑za akijana sam Patryk Rua. Napeŭna, Ściefanovič pryhlanuŭsia jamu nie za pryhožyja vočy?

— Udałosia pakazać siabie na junackim čempijanacie śvietu! I kali ja byŭ na zborach u Maskvie, mnie patelefanavali. Zvanok razdaŭsia hłybokaj nočču. Ja ŭžo spaŭ u hety čas. Moj ahient radasna kryčyć u trubku: nie pałochajsia, strašnaha ničoha nie zdaryłasia, vinšuju, ciabie pastavili na junijorski draft, možaš śmieła jechać u Kanadu. Ja spačatku ničoha nie zrazumieŭ, dumaŭ, što son. Paśla hetaha maci telefanuje, baćka... tady da mianie dajšło. Praź niekalki dzion na suviaź znoŭ vyjšaŭ ahient i skazaŭ, što ŭ Homiel za mnoj pryjedzie sam Patryk Rua.

— Mabyć, u hości da vas z načleham?

— U nas dvuchpakajovaja kvatera. Dzie tam raźmieściš usich haściej? Rua z ahientam spynilisia ŭ haścinicy «Turyst», źniali tam VIR‑zału, zakazali viačeru. Voś tak i hutaryli za kruhłym stałom: Rua, ahient Alaksandr Tyžnych, ja, baćka i maci. Rua raskazvaŭ pra maju novuju kamandu, pra horad, dzie pałova nasielnictva — francuzy, astatnija — kanadcy, krychu jość amierykancaŭ. Kviebiek — nievialiki pa maštabach haradok, na bierazie niejkaj rečki. Tam u ich ladovaja arena, škoła, kompleks. Raskazvaŭ pra piersanał, chto jak pracuje, pra ihrakoŭ. U kamandzie, darečy, ihraje syn znakamitaha Espazita.

— Dla Homiela pryjezd Rua byŭ značnaj padziejaj?

— Nie viedaju, jak dla ŭsiaho horada, ale dla našaj kamandy — dakładna. Chłopcy pačali žartavać ź mianie: jak, maŭlaŭ, budzieš razmaŭlać z Rua, na biełaruskaj movie, ci što? (Śmiajecca.)

— Čamu b i nie?! Naš prezident niadaŭna skazaŭ, što spartsmienam samy čas vyvučać biełaruskuju movu, bo navat kitajcy ŭzialisia jaje vyvučać.

— Pa‑biełarusku lahčej pisać, čym razmaŭlać — jak čuješ, tak i pišaš. Movu ja razumieju, ale razmaŭlaju ź ciažkaściu. U škole niejak prymusili vyvučyć biełaruski vierš. Dyk ja viečaram vyzubryŭ, a ranicaj pračnuŭsia z pustoj hałavoj. Jak zdavać? Davodziłasia padmanvać.

— Padmanvać — niadobra!

— Da piataha kłasa ja vučyŭsia dobra. Maci pastajanna sačyła za majoj vučobaj, praviarała dziońnik. Tam usie pradmiety byli na «vydatna», akramia dyscypliny. Maje pavodziny — sucelnaje «niezdavalniajuča». A što chacieć? U adnym kłasie — usie chakieisty. Uvieś urok śmiaješsia abo naohuł ničoha nie robiš, a potym na treniroŭku.

— Što było nievynosnym u škole?

— Kali na fizkultury prymušali što‑niebudź rabić i narmatyvy zdavać. Navošta mnie heta? Mnie trenirovak chapaje, a tut fizruk ź siekundamieram i liniejkaj...

— Vy ź dziacinstva byli takim zmaharom za spraviadlivaść?

— Nie. Pa natury ja čałaviek spakojny, nikoli nie lubiŭ šumnych kampanij. Zaraz, naprykład, hladžu na dziaciej, jak jany na vulicy biehajuć, kryčać... Z boku heta nieprystojna.

— Vy ŭ dziacinstvie nie svavolili? Jarkija epizody dziacinstva pamiatajecie?

— Pamiataju, jak nahu złamaŭ. Karusiel u dvary była, sabrałasia šmat dziaciej. Razahnaŭsia, raskruciŭ karusiel — i naha niečakana zasieła.

— Baćka asablivych vyšyń u karjery nie dasiahnuŭ?

— Nu čamu ž? Paru razoŭ byŭ čempijonam Biełarusi. Hulaŭ za «Hrodna», u «Civali». Jašče, pa‑mojmu, słužyŭ u spartyŭnaj čaści niedzie ŭ Rasii.

— Jon byŭ abaroncam ci napadajučym?

— Napadajučym.

— Taki ž mabilny?

— Jon ciažejšy. (Śmiajecca.) Bolšy vahoj i mienšy rostam. Mnie padabałasia, kali hulaŭ moj baćka, ja pravodziŭ ź im uvieś svoj čas, pastajanna biehaŭ hladzieć treniroŭki, matčy. Z kłasa dzieviataha zakinuŭ škołu, vučobu. Na pieršym miescy byŭ tolki chakiej.

— Jak vy pierabralisia z Hrodna, dzie pačynali hulać u chakiej, na bierahi Soža, u Homiel?

— Heta doŭhaja historyja. Dva hady da Hrodna my žyli ŭ Polščy.

— Kolki vam hadoŭ było, kali žyli ŭ Polščy?

— Hadoŭ piać było. Tam ja pačaŭ katacca. Potym my pierajechali ŭ Hrodna, paśla hetaha ŭ Minsku žyli paŭtara hoda. Baćka hulaŭ u «Dynama». Kali skončyŭ svaju karjeru, jamu prapanavali stać trenieram. Ja ŭ hety čas hulaŭ u farm‑kłubie «Dynama». Potym uvieś trenierski štab zvolnili razam z baćkam. Tak my apynulisia ŭ «Homieli». Mianie tudy jašče i raniej klikaŭ moj trenier, ź jakim ja pačynaŭ zajmacca, ale baćka kateharyčna admaŭlaŭsia adpuskać mianie adnaho. Kali baćka staŭ pracavać u kłubie «Homiel», to damoviŭsia z «Dynama» ab maim pierachodzie.

— Usio roŭna ŭ jakim kłubie hulać, biez roźnicy?

— Nie skažu, što ŭ «Dynama» byli ŭsie ŭmovy, jakija jość u «Homieli». Tyja ž raździavalni. U Minsku adna na ŭsich, a ŭ Homieli ŭ chakieistaŭ kožnaha ŭzrostu svaja raździavalnia. I nie treba chadzić siudy‑tudy z kluškaj i kańkami. Mnie tam bolš padabajecca, čym u lubym inšym horadzie.

— Niavažna, dzie čałaviek naradziŭsia — u Minsku, Kanadzie abo Šviecyi, kab stać kłasnym chakieistam?

— Liču, što heta bolš ad pryrody dajecca. Ale ŭsio astatniaje, kaniešnie ž, — žadańnie i rabota. Za košt upartaj pracy možna dabicca ŭsiaho, čaho zachočaš. Ale jak być, kali chakieist nie razumieje i nie čytaje hulniu? Kaniešnie, tut užo i pryrodny dar nie dapamoža. Možna zaŭvažyć, chto chałturyć, a chto dobrasumlenna hulaje. Hałoŭnaje — vynik.

— Nie dziŭna, što ŭ matčy z «Viciebskam» vam udałosia zabić čatyry šajby.

— Baćka skazaŭ: nie zaznavajsia! Jon bolš svarycca na mianie, čym chvalić. Spačatku trenier nakryčyć, a potym jašče doma baćka ŭvalić u dva razy bolš — za ŭsie pamyłki i praliki.

— Trenier Uładzimir Sinicyn, mabyć, kryčyć tamu, što choča, kab z vas vyjšaŭ tołk. Moža ličyć, što vy na «zornuju» chvarobu chvarejecie?

— Ja prosty chłopiec. Jakija zorki? A niadaŭna naohuł kamičny epizod zdaryŭsia. Ja stajaŭ za bortam i nie pačuŭ, jak jon mnie štości skazaŭ. Žartam prakryčaŭ: «Ściefanovič! «Zorkaj» siabie adčuŭ? Zojdzieš paśla treniroŭki, pahavorym».

— Byvaje, što ŭ matčach pamylajeciesia? Ci zaŭsiody ŭsio atrymlivajecca?

— Ja zaŭvažyŭ, što kali ŭ pačatku hulni ŭ mianie ničoha nie kleicca, to tak budzie da kanca matča: nie zabju nivodnaha hoła. Kali hulnia pajšła, to mianie nie spynić, pastajanna rvusia ŭ ataku. A voś abaraniać svaje varoty pakul nie navučyŭsia. Ja dumaju, z časam usio budzie narmalna. Ad nastroju taksama mnohaje zaležyć.

— Baču, na treniroŭkach uśmichajeciesia. Značyć, usio dobra?

— Heta ja tak, ad niama čaho rabić. (Śmiajecca.) Staiš hadzinu, pakul da ciabie čarha dojdzie.

— Što‑niebudź asabista vas adroźnivaje ad vašych partnioraŭ pa ladovaj placoŭcy?

— Moža, krychu bolšy, dy i rostam vymachaŭ budź zdaroŭ — pad dva mietry. Ale ja nikoli nie kampleksavaŭ z‑za hetaha.

— Čym charčujecca naš vołat?

— Makaronaj. Rys nie lublu, chiba tolki kali płoŭ maci pryhatuje. Rybu jem, file kurycy.

— A bulbu?

— Kali na abied bulbu ŭminać, a praz try hadziny hulnia, to heta nie vielmi dobra. Tamu ŭ dzień matča doktar zakazvaje ŭsim makaronu i file kurycy. A baćka pastajanna padkormlivaje bananami.

— Dyk na bananach takim vialikim vymachali?

— Moža być.

— Pa kamplekcyi vy bolš na abaroncu zmachvajecie.

— Ja i pačynaŭ hulać u chakiei abaroncam, ale trenier pastaviŭ u napadzieńnie.

— Z čaho pačynajecca ŭ vas kamandnaja ranica, u raździavalni?

— Chto kavu pje, chto jeść, chto ŭ biljard hulaje. Muzyka hrymić na ŭsiu, hałava jašče ničoha nie varyć, śpiš. Potym pabiehaješ — i ŭsio stanovicca na svaje miescy.

— Vierycie ŭ Boha?

— Niama času vieryć (uśmichajecca).

— Ličycie siabie ščaślivym čałaviekam?

— Va ŭsiakim razie zadavoleny, jak składvajecca majo žyćcio.

— Mnohija marać hulać u chakiej, ale siońnia ceny na formu chakieista prosta kaśmičnyja.

— Całkam zhodny. Ale mnie zaŭsiody baćka dapamahaŭ, za što ja jamu ŭdziačny.

— Kolki kaštuje kluška, jakoj vy hulajecie?

— Dołaraŭ 400. Ahient pryvioz u padarunak klušku Mikałaja Žerdzieva, jaki ŭ «Kałambusie» hulaje.

— A forma vaša na kolki ciahnie?

— Usie rečy pa‑roznamu: ščytki, majki, holfy... Samyja darahija ŭ mianie kańki — dołaraŭ na 500 paciahnuć. A naohuł jość namnoha daražejšyja. Asabliva novyja madeli.

— U vas kańki, napeŭna, taksama asablivyja?

— Zvyčajnyja. Chtości lubić vastrejšyja. Ale na vielmi vostrych kańkach ciažka katacca, bo jany pastajanna pravalvajucca ŭ lod. Lepš, kali prosta ślizhajuć. Hałoŭnaje — nie padać. U dziacinstvie ja padaŭ, ale potym nabraŭsia vopytu. Užo viedaju, jak treba.

— Ciažkaja artyleryja!

— Ja formu ŭzvažvaŭ — kiłahramaŭ siem—vosiem.

— Nie ciažka ŭ takich daśpiechach?

— Ciažka ŭ pačatku siezona vychodzić na lod. Takoje adčuvańnie, byccam u skafandry znachodzišsia (śmiajecca).

— U vas tata, mama, ja — spartyŭnaja siamja?

— Mama raskazvała, što taksama ŭ dziacinstvie sprabavała zaniacca sportam — baskietbołam. Niešta nie skłałasia. Siastra jašče małodšaja raście, joj čatyry z pałovaj hady. Ja jaje addaŭ by ŭ jaki‑niebudź bieh, marafon. U jaje stolki enierhii, pa kvatery, jak pa ŭźlotnaj!

— Vy dapamahajecie baćkam pa haspadarcy?

— Kali tolki śmiećcie vynieści, zalić vadoj łokšynu, pasmažyć jaječniu i zvaryć pielmieni.

— Nie ciažka budzie adnamu ŭ Kanadzie?

— Mnie nie pryvykać. Budu nastojliva vučyć anhlijskuju, ź Siarhiejem Kaścicynym siabravać, kali mianie na zabudzie (śmiajecca). Tam, akramia jaho, nikoha nie viedaju.

— Kłuby ŭžo damovilisia ab hrašovaj kampiensacyi za vaš adjezd?

— Damaŭlajucca jašče.

— A ŭ vašaha partniora Dźmitryja Korabava jakija šancy pajechać u Kanadu?

— Ja nie viedaju, čaho sam Dzima choča. Budzie žadańnie — pajedzie.

— My zaraz razmaŭlajem u taki histaryčny momant: vam 18 hadoŭ, našaj haziecie — 90. Davajcie zahlaniem u budučaje i ŭjavim, što budzie praz 10 hadoŭ, kali vam stuknie 28, a «Źviaździe» budzie ŭžo 100?

— Daj Boh kožnamu dažyć da sta i zastavacca zaŭsiody žyvym i cikavym, jak vaša hazieta. Spačatku chaču pieradać pryvitańnie ŭsim čytačam «Źviazdy» i skazać, što ŭ svaje 28 ja spadziajusia taksama stać jarkaj zorkaj. Ale samaje hałoŭnaje, što choć ja i pajedu ŭ Kanadu, a svaju Radzimu ni na što nie pramianiaju.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?