Anatol Hałuška prykavany da łožka 33 hady. Jon samabytny mastak i paet, jaki, nie majučy mahčymaści chadzić, navučyŭsia malavać, trymajučy pendźlik u zubach.

Dabralisia my da Anatola i jaho matuli tolki z druhoha razu, u pieršy naša mašyna zaharełasia prosta pasiarod šašy, na što sam Anatol vielmi pazityŭna adkazaŭ: «Nie zabyvajcie, jaki numar doma ja maju».

Ale my nie spužalisia i nastupny raz dajechali. Jarkuju, žoŭta­-siniuju chatku znajšli adrazu, jaje dvor vyłučaŭsia praźmiernaj, navat štučnaj čyścinioj, na padvorku nie było praktyčna ničoha. Roŭna pakošanaja trava, chlavy, nievialički aharod. Składałasia ŭražańnie, što my trapili ŭ dom­-muziej, ale pry žyvym čałavieku.

Nas sustreła matula Anatola, pryjemnaja stałaja žančyna, i skazała, što treba pačakać, bo Anatol tolki skončyŭ malavać i admyvajecca ad aleju, usio ž taki pierad haściami treba vyhladać dobra.

Pakul čakali — ahledzielisia. U  domie ŭsio pa­-viaskovamu prosta, na ścienach — pieršyja malunki Anatola. Praz chvilinak dziesiać nam dazvolili zachodzić u pakoj.

Pryznacca, ciažka ŭjavić, što pierad taboj invalid, praz kolki chvilin razmovy ŭžo nie zaŭvažaješ łožak z žerdkaj nad im (dla himnastyki). Bačyš śvietły tvar i takija jarkija, poŭnyja žyćcia vočy. Tolki voś ruki Anatola, amal biez myšcaŭ dy skručanyja ŭ paraličy palcy, viartajuć da rečaisnaści.

«Ja lažaŭ na bierazie jak anuča, ničoha nie varušyłasia, nie adčuvaŭ ni ruk ni noh, tolki hałavu moh paviarnuć dy kazać niešta. Samaje cikavaje, što ja napačatku nie adčuvaŭ nijakaha bolu». Z taho momantu pačynajecca novaje žyćcio 17­-hadovaha chłopca, jaki za dzień da hetaha staŭ kursantam marachodnaha vučylišča.

Viarnuŭšysia z Kalininhrada dadomu, jon pajšoŭ z bratam na račułku vyciahvać z nor rybu.

«Brat prapanoŭvaŭ iści na narmalny plaž, ale ja viedaŭ miesca, dzie była jamina, u jakoj ja nieadnarazova ŭžo hetuju rybu łaviŭ. Adzinaje, čaho ja nie viedaŭ, što  hetuju jaminu zaniesła piaskom. I niešta my hetaha nie zaŭvažyli. Ja z raźbiehu i nyrnuŭ… Čuju niejki chrust i imhnienna hublaju prytomnaść. Paśla ačuniaŭ pad vadoj i baču: pierad vačyma dźvie ruki płavajuć, a adčuvańnie takoje, što i nie maje zusim.

Paśla hałavu paviarnuŭ i zrazumieŭ, što ruki maje. Pačynaju zadychacca, razumieju, što treba da bieraha płyć, chaču pavarušyć nahami, a jany nie ruchajucca, ja ich nie adčuvaju zusim. U toj momant ja zrazumieŭ, što złamaŭ chrybiet».

U balnicy skazali, što ja pražyvu maksimum 7 dzion.

Mianie i nie ratavali navat. Na nastupny dzień u balnicu trapiŭ tata, u jaho abvastrylisia prablemy sa zdaroŭjem. Dyk jon tam skandał učyniŭ, jak tak, što maładomu, zdarovamu 17­-hadovamu chłopcu ničym dapamahčy nie mohuć. Tolki tady mnie pastavili kropielnicu, štučnaje karmleńnie rabili.

Paśla tata damoviŭsia ź Minskam, kab mianie samalotam transpartavali i na apieracyju advieźli. Ale i tam skazali, što ja nie transpartabielny i sensu heta rabić niama. Tak ja i zastaŭsia lažać u Ivacevičach. Paśla mianie dasłali ŭ inšuju balnicu dažyvać, a atrymałasia naadvarot, ačuniaŭ.

Namieśnik hałoŭnaha doktara skazaŭ, što ja vyžyŭ nasupierak zakonam miedycyny.

I tolki tady mianie vyrašyli dasłać u Minsk, praz paŭtara hoda paśla zdareńnia. Kali b ja adrazu trapiŭ u instytut artapiedyi, mahčyma, usio skłałasia b absalutna inšym čynam.

Za što?

Było adčuvańnie pačućcia niespraviadlivaści, doŭha dumaŭ: čamu tak atrymałasia, a hałoŭnaje — za što? Čamu niejki ałkaš ci złačyniec zdarovyja i majuć mahčymaść paŭnavartasna žyć, a ty stolki tryvaješ?

Pieršasny duch, a nie cieła

U mianie była cełaja viečnaść, kab padumać. Ja šmat čytaŭ, šmat dumaŭ. Byŭ strašnym ateistam, ale paśla pačaŭ čytać relihijnuju litaraturu i šmat da čaho pryjšoŭ u razvahach i dumkach. Pieršasny duch, a nie cieła i nielha na im zasiarodžvacca.

Uźnimiecca duch nieskarony
Da samych tajemnych viaršyń.
Niama dla dušy zabaronaŭ...
I miežaŭ niama dla dušy.

U śnie ja mahu chadzić

Ja lublu fantaziravać, takim čynam ja vandruju i spaścihaju  śviet. Mahu hadzinami lažać i fantaziravać. Bo mazhi ŭ mianie vielmi natreniravanyja na heta. Taksama sny roznyja cikavyja baču.

Raniej šmat śniŭ, što lataju, ci mahu chadzić, kranajusia nahami ziamli i laču. Adnojčy mnie pryśniłasia, jak pa race chadžu, adčuvaju pad nahami piasočak. I tak heta jaskrava było, što, pračnuŭšysia, ja napisaŭ vierš.

Žyć aściarožna ja nie źbirajusia

Časam škaduješ, što tak vyjšła, ale žyć aściarožna ja nie źbirajusia. Na vazku časam zajedu na miažu abryvu, padajecca, adzin ruch — i ty padaješ. Hetaje pačućcio bałansavańnia na miažy mnie padabajecca.

Burnyja ramany

Niahledziačy na moj stan, u mianie zaŭsiody praciakali burnyja ramany. Spačatku dziŭna prymać, što čałaviek moža da ciabie takoha niejkija pačućci mieć. Ale paśla zrazumieŭ, što niešta moža być.

Siabry nie dajuć času na kiepskija dumki

Mnie nie było sumna. Mnie paščaściła na siabroŭ, jany nie dajuć času na kiepskija dumki. Da mianie nikoli siabry nie stavilisia sa spačuvańniem, prynamsi, nie pakazvali. U našym domie zaŭsiody byli kampanii, zranku i da viečara, stajaŭ śmiech, było viesieła.

Nie viedaŭ ničoha z techniki malavańnia

Ja nikoli nie dumaŭ, što ŭva mnie jość niejkija vybitnyja mastackija zdolnaści. Adnojčy lažaŭ na baku, uziaŭ ałovak u zuby i vyrašyŭ niešta čyrkanuć na ścianie. Atrymałasia. Paśla pačynaŭ malavać akvarellu na špalerach, niejkich arkušykach. Da aleju doŭha prystasoŭvaŭsia. Nie viedaŭ zusim ničoha z techniki malavańnia. Ale sprabavaŭ i pastupova navučyŭsia.

Miesiacami nie malavaŭ, bo nie było čym

Usie hrošy išli na mastactva. Kali malavaŭ pieršyja karciny, dyk i farby chutka skančalisia, i pałotnaŭ nie było. Ale zaŭsiody niechta dy padaruje pendźliki i farby. Siabry zaŭsiody viedali, što mnie padaryć. Ale časam zdarałasia tak, što i miesiacami nie malavaŭ, bo nie było čym.

Malavaŭ toje, što zastałosia ŭ pamiaci

Spačatku malavaŭ krajavidy rodnych miaścin, jakija zastalisia ŭ majoj pamiaci. Ale ŭsio vyčarpalna. Ciapier maje siabry, vandrujučy dzieści pa Biełarusi, robiać dla mianie zdymki miaścinaŭ. Časam u internecie znacho­džu fotazdymki pryrody, tak i maluju. Bo nie tak časta ŭdajecca vyvieźci mianie kudyści.

Dziakujučy mastactvu ja žyvu

Mastactva — dla mianie ŭsio, dziakujučy jamu ja i žyvu. Maluju ŭžo 15 hadoŭ. Za hety čas ja namalavaŭ bolš za 400 karcin. Pieršyja 15 hadoŭ ja lažaŭ i čytaŭ. Bo niešta rabić zusim nie moh. Pastupova trošački raspracavaŭ ruki. Mahu zaraz zhinać ich u łokci. Zajmajusia, raściahvaju humu, imknusia padciahvacca.

Maluju kožny dzień, pačynaju pracavać a 10 ranicy i skančaju dzieści a 4-j. Niekatoryja karciny ja maluju za 4 dni, niekatoryja za tydzień.

Vystava ŭ faje pałaty pradstaŭnikoŭ

Malavaŭ ja spačatku dla siabie. I voś ź ciaham času naźbirałasia peŭnaja kolkaść prac. Adnojčy ŭ hości da nas zavitała dyrektarka miascovaha kłuba i ździviłasia, što ŭ mianie tak udajecca. Paśla jana ŭžo pryviała pravierku z kulturna­mietadyčnaha centra, kab i im pakazać, jak maluje čałaviek ŭ maim stanie.
Voś mnie i prapanavali zładzić vystavu, zabrali karcinki i aformili ich. Paśla pryvieźli knihu vodhukaŭ, tam było stolki pryjemnaha napisana, što ŭ vyniku heta nadało mnie niejkaj upeŭnienaści ŭ tym, što ja rablu.  Adna z vystaŭ adbyłasia navat u faje pałaty pradstaŭnikoŭ.

Sałdaty dvor farbavali

Da nas pryjazdžała telebačańnie, zdymali siužet, na jaki źviarnuŭ uvahu Łukašenka. Jon daŭ ukazańnie svajoj administracyi navieści pra nas daviedki.

I tak atrymałasia, što jakraz u hety čas jon źbiraŭsia pryjechać u Drahičyn. Dyk kiraŭnictva rajona vyrašyła, što raz jon daviedki navodzić, dyk, značyć, i da nas u dom pryjedzie.

Što tut pačałosia! Sabrałasia ŭsia rajonnaja viarchuška, namieśniki staršyń vykankamaŭ, i pytalisia, što nam zrabić.

U vioscy ŭsio pavykarčoŭvali, nahnali na padvorak naš sałdat, jany ŭsio pafarbavali, pole ŭzdoŭž darohi ŭzarali.

I hałoŭnaje, usio ž sami naprydumlali, što kiraŭnik krainy da nas zavitaje. Ale karcinu ja jamu namalavaŭ, jamu jaje pieradali, a ja ad jaho padarunki atrymaŭ.

Dla vieršaŭ mazhi patrebny

Niejak u mianie zapytali, jak ja pryjšoŭ da karcin, a nie da vieršaŭ. Ja i zadumaŭsia. Raniej da kožnaj karciny ja dadavaŭ vierš čatyrochradkovy.

Paśla ja pasprabavaŭ napisać vierš i dasłaŭ svajmu siabru Valeryju Hapiejevu, piśmieńniku, supracoŭniku ivacevickaj rajonnaj haziety.

Ale vieršy byli pa­-rusku, a Valeryj uziaŭ dy zaachvociŭ mianie pisać vieršy na rodnaj movie. Krytykam jon byŭ strohim, nie rabiŭ źnižak na moj stan zdaroŭja.

U karcinach možna niekatoryja chiby prapuścić, bo ja invalid, a dla vieršaŭ mazhi patrebny.

Biez mety niemahčyma žyć

Ja lublu, kali jość płany, biez mety niemahčyma žyć. Ciapier voś byli padrychtoŭki da šmatlikich vystavaŭ. Drukavali maju knihu vieršaŭ. Zaŭsiody treba było niešta namalavać ci zrabić. Za leta treba vykanać šeść zamovaŭ.

Siamja — samaja vialikaja kaštoŭnaść

Adzinaje, ad čaho vielmi sumna i čaho sapraŭdy nie chapaje, dyk heta siamji, dziaciej. Bolš ničoha i nie chacieŭ by. Strašna padumać, što ty sydzieš i ničoha nie zastaniecca paśla ciabie. Siamja — samaja vialikaja kaštoŭnaść, jakuju ty možaš mieć.

Ja nie bajusia samoty

Ale ja nie bajusia samoty, mnie zaŭsiody cikava ŭ svaich dumkach. Čałaviek — takaja istota, jakaja prystasoŭvajecca žyć u lubych umovach. Adkul taja siła źjaŭlajecca, sam dziŭlusia. Napeŭna, pry inšych abstavinach nie malavaŭ by i vieršy nie pisaŭ. Usio ž taki tvorčaść — heta sprava dušy, a my, zvyčajna, u biehu dzion pra jaje zabyvajem. U mianie ž tolki i jość, što duša.

Kožny sam svaju tvoryć darohu,
Nie kažycie, što los nie źmianić.
Majem vybar. I dziakujem Bohu
Za vialikuju radaść žyć.

 

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?