Cichim žnivieńskim viečaram (a ludzi pomniać, što ŭ čaćviorty čaćvier) staraja Aniutka prybiehła da susieda Ivana i pastukała ŭ akno. Napužany takim raptoŭnym źjaŭleńniem susiedki, Ivan Piatrovič nie pajšoŭ adčyniać dźviery, a adkryŭ akno, kab chutčej daviedacca pra toje, što pryhnała Aniutku ŭ taki poźni čas.

«Ivanka, susiedzik moj, biada idzie! – pačała taropka havaryć Aniutka. – Tolki što pa televizaru vystupaŭ naš hałoŭny načalnik i skazaŭ, što iduć niejkija «piatyja» i raznosiać afrykanskuju čumu, ad jakoj hinuć śvińni. U mianie ž taki charošy kabančyk, dumała da kanca vieraśnia patrymać. A načalnik prykazvaje, kab usich śviniej zabivali, inakš zabiaruć ich na miasakambinat.

A jašče horš – pryduć hetyja «piatyja», i prapadzie jon ni za što. To zaŭtra prydzi dy zakali mnie jaho, kali łaska. Lepiej ja sama źjem jaki kavałačak sała». – «Jaki ž heta načalnik takoje tabie skazaŭ? – ździŭlena spytaŭ Ivanka. – Nie čuŭ ja takoha». – «Jaki, jaki, – taropka prahavaryła Aniutka. – Hałoŭny «pa śvinstvu»!»

Ivan Piatrovič nie staŭ bolš dapytvacca, bo ŭsio roŭna ad pierapužanaj Aniutki nie dabješsia tołku.

«Dobra, prydu», – adkazaŭ jon i zakryŭ akno.

Choć Ivan Piatrovič daŭno hetym nie zajmaŭsia, sprava była dla jaho dobra znajomaja jašče z taho času, jak pamierła žonka. I ŭ piatnicu da pałudnia kabančyk byŭ užo asmaleny i raździeleny na kuski, kab astyvaŭ, bo haračaje sała składvać u kubielčyk nielha.

Aniutka ŭvichałasia z kiškami i druhimi častkami: «Voś heta na patrašanku, a heta na kryvianku z hrečkaju», – pryhavorvała jana i adkładvała patrebnaje pa kučkam. U subotu (heta nazaŭtra) pa śviežaninku pavinien byŭ pryjechać ziać z dačkoju.

Ivan Piatrovič, vypiŭšy čarku i zakusiŭšy śviežaninkaj, pajšoŭ da siabie. Z astatnim paśla ich adjezdu jon dapamoža Aniutcy ŭładkavacca.

Pračnuŭšysia ŭ subotu, Ivan Piatrovič sovaŭsia pa svajmu padvorju, časam kidajučy pohlad u bok chaty Aniutki, ale toj nie było vidać. Paśniedaŭšy, pryloh adpačyć, jak raptam pačuŭ hałašeńnie z padvorja Aniutki.

Pierad dvarom Aniutki stajaŭ lehkavik ziacia, a mocny płač dački danasiŭsia z chaty: «Mamačka, što ty narabiła?»

Ivan Piatrovič ździviŭsia, bo pa kabančyku tak nie płačuć. Pastajaŭ jon krychu na padvorji i pakročyŭ da susiedki.

Dźviery ŭ chatu byli rasčynieny, što jašče bolš nadavała strachu. Aniutka lažała na padłozie pamiž stałom i łožkam. Tvar jaje byŭ čorny, jak u afrykancaŭ. Strašnaja dumka milhanuła ŭ hałavie: «Niaŭžo afrykanskaja čuma? Ale ž samomu ničoha, adčuvaju siabie dobra – značyć niešta druhoje».

Na zasłončyku lažali kavałki byłoha kabančyka, a na stale stajała patelnia z astyłymi skvarkami.

Chutka stali prychodzić bližejšyja susiedki. Usie pytali Ivana Piatroviča pra zdareńnie i čamu tak niečakana daviałosia kałoć kabančyka. Marusia Sojkina padćvierdziła, što sama słuchała z televizara hałoŭnaha «pa śvinstvu», jaki prykazvaŭ svaim padnačalenym zastrelvać kabančykaŭ, bo chodziać smućciany ni to pjanyja, ni to «piatyja» i zaražajuć afrykanskaj čumoj.

Ale ž za hety čas nikoha čužoha na vulicy nie zaŭvažali, nichto nie chadziŭ. Ažno hladzi, jak pačarnieła Aniutka, byccam taja afrykanka. Skora pryjechała chutkaja dapamoha i milicyja. Aniutku zabrali i pavieźli ŭ horad.

Pachavańnie adbyłosia ŭ niadzielu. Dačka pryviezła razam z mamaju i daviedku ab tym, što pamierła jana ad krovaźlićcia. Ludzi raschodzilisia z mohiłak z palohkaj, što pryčyna śmierci Aniutki nie afrykanskaja čuma.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?