Kali na teleekrany krainy vyjšaŭ sieryjał «Hościa z budučyni», jon zrabiŭ na rozumy savieckich padletkaŭ nievierahodnaje ŭražańnie. Usie tryźnili kaśmičnymi piratami, mijełafonam, padarožžami ŭ časie i hetak dalej. Naturalna, asabliva vybuchovy efiekt dla nieakrepłych dziciačych rozumaŭ mieła hałoŭnaja hierainia sieryjała — dziaŭčynka z budučyni Alisa Sielaźniova.

Napeŭna, va ŭsioj krainie nie było ni adnaho maładoha čałavieka, jaki nie maryŭ by paznajomicca i pasiabravać z Alisaj, jana ž Nataša Husieva.

Darečy, sama Nataša raspaviadała potym pra hihanckija miaški ź listami, jakija prynosili da jaje z pošty dadomu. A ŭžo padletkaŭ, jakija siadziać i pilnujuć junuju zorku la padjezda i kvatery, možna było zdymać hronkami. Karaciej, fanaty prachodu nie davali. Zrešty, tady my ź joj znajomyja nie byli i ŭsiaho hetaha nie viedali. Dalej sama historyja.

Karaciej, moj lepšy školny siabar Dzianis zakachaŭsia ŭ Alisu Sielaźniovu. A pakolki ŭ toj momant takich zakachanych było pa ŭsioj krainie dafiha i bolš, u pieršy čas ja nie nadaŭ hetamu faktu vialikaha stratehičnaha značeńnia. U rešcie rešt, dziaŭčat vakoł było šmat, byli navat padobnyja na Alisu (a treba skazać, što mnohija dziaŭčaty skarystalisia faktam upłyvu hieraini filma na rozumy chłopčykaŭ i tut ža stali aktyŭna kasić pad jaje — pryčoski, maniery i h.d.) Uvohule, znajści padobnuju dziaŭčynku pry žadańni było možna.

Ale treba viedać majho siabra. Padobnaja jamu była nie cikavaja i nie patrebnaja, jon prahnuŭ paznajomicca z aryhinałam. I nie prosta paznajomicca, moj siabar na poŭnym surjozie vyrašyŭ ź joj ažanicca.

Kajusia, u toj momant ja niedaaceńvaŭ jaho patencyjał. A varta było b! My ŭ svoj čas nie tolki siadzieli za adnoj partaj u škole, ale i aktyŭna chulihanili razam. Standartny nabor zabavak u vyhladzie mahnijevych vybuchovych pakietaŭ, karbidu i inšych pryjemnych kožnamu savieckamu padletku rečaŭ, u asobie majho tavaryša nabyvali asabliva tvorčyja i žachlivyja formy. Navošta rabić zvyčajny vybuchpakiet, kali možna zrabić bombu? Ci, naprykład, možna zasunuć sumieś mahniju i marhancoŭki ŭ cyharetu i dać pakuryć staršakłaśnikam? Ci sabrać rakietu z dvuch prystupak i zapuścić chamiaka palotać?

Karaciej, vy zrazumieli. Mozh u nas pracavaŭ na poŭnuju, idei hienieravalisia z častatoj kulamiota. Akramia hetaha, u Dzianisa da mozhu prykładałasia prosta niečałaviečaja metanakiravanaść, što ŭciahvała nas časam u samyja nievierahodnyja pryhody. Pra heta pa dobramu možna było b napisać cełuju knihu, ale ciapier havorka nie pra heta, a pra Alisu, to bok Natašu.

Praź niekatory čas Dzianis ad maraŭ vyrašyŭ pierajści da spravy. Nijakija maje niaśmiełyja dovady ab tym, što heta nie pierśpiektyŭny prajekt, jaho nie spyniali i nie pałochali. Ja ŭ poŭnaj miery ŭśviadomiŭ, što sprava namiačajecca surjoznaja i vyrašyŭ nie pieraškadžać.

Dla pačatku, naturalna, nieabchodna było paznajomicca z Natašaj. Lohka skazać — paznajomicca! A jak heta zrabić? Internetu i sacsietak tady nie było, i pošuk adrasata ŭ Maskvie byŭ mahčymy tolki praz daviedku. Adnak heta varyjant adpadaŭ, bo dadzienych dla atrymańnia daviedki nie było. Zastavaŭsia varyjant z kinastudyjaj imia Horkaha, ale tam taksama siadzieli nie durni i kamu papała adrasy nie vydavali. Niahledziačy na heta, Dzianis ŭsio ž taki niejkim čynam prabraŭsia na kinastudyju i narabiŭ tam šuchieru, praŭda z nulavym vynikam.

Usie hetyja i inšyja aktyŭnyja dziejańni, jakija źmiaścilisia ŭ adzin abzac, praciahvalisia hady try jak minimum. Za hety čas moj tavaryš pastaleŭ, ale ad mety svajoj nie adstupiŭ. Luby inšy na jaho miescy daŭno b machnuŭ rukoj na hetuju zadumu, ale tolki nie Dzianis.

Išła vosień 1987 hoda. Pamiataju jak ciapier, zvanok majho chatniaha telefona pačuŭsia hadzin u šeść ranicy (mahčyma navat raniej). Telefanavaŭ Dzianis. «Jana ŭ Minsku». Ja navat nie pytaŭsia chto, i tak było zrazumieła.

«Zaraz ja da ciabie zajdu», — skazaŭ moj siabar i kinuŭ trubku. Ja zrazumieŭ, što paspać nie atrymajecca (a była miž inšym subota), i pajšoŭ apranacca. Kali Dzianis pryjšoŭ da mianie, jaho płan užo byŭ praktyčna hatovy, zastalisia tolki detali.

Napiaredadni Dzianis pračytaŭ u haziecie «Viačerni Minsk» nievialikuju natatku, u jakoj havaryłasia pra toje, što Nataša Husieva zdymajecca ŭ nievialikaj roli ŭ niejkim tam filmie i film hety zdymajecca na kinastudyi «Biełaruśfilm». Moj siabar paśpieŭ prazvanić telefony kinastudyi i niejkim čynam daviedaŭsia, što Nataša z babulaj (!) pražyvaje ŭ haścinicy «Minsk». Jon patelefanavaŭ u haścinicu i taksama niejkim čynam vyśvietliŭ, u jakim numary jana pražyvaje. Usio heta jon paśpieŭ zrabić za paŭdnia. Pakul my spali, jon raspracavaŭ płan zavajavańnia junaj kinazorki.

Płan byŭ taki. Dzianisa ŭ vialikaj skryncy z-pad televizara (nahadvaju, heta 1987, televizary byli vialikija), pad vyhladam pasyłki dastaŭlajuć u haściničny numar Natašy Husievaj. Dalej jon aryjentujecca na miascovaści i pracuje pa stanoviščy. Vielmi prosty i idyjocki płan nie spracavaŭ by ni z kim inšym, ale viedajučy Dzianisa, ja acaniŭ jaho šancy 50 na 50.

Dla realizacyi zadumanaha nam spatrebilisia jašče dva čałavieki ź liku našych tavaryšaŭ. Vybar upaŭ na Andreja i Aleha, jak maksimalna admarožanych i žyvučych blizka da nas siabroŭ. Skrynka z-pad televizara «Haryzont» była papiarednie ŭzmocnienaja ŭnutry kavałkam toŭstaj faniery, Dzianis zalez u jaje, i pryhoda pačałasia.

Ja nie budu raspaviadać vam pra toje, jak my ŭtroch, u pracoŭnych kambiniezonach pad vyhladam supracoŭnikaŭ «Hałoŭpaštamta» tarabanili Dzianisa na hramadskim transparcie ŭ skryncy da haścinicy, choć heta była asobnaja epapieja. Skažu tolki, što nam nievymoŭna pašancavała, i ničoha nie adarvałasia i nia advaliłasia. Aleh i Andrej byli hruzčykami, jak bolš ścipłyja, mnie jak čałavieku z dobra padviešanym jazykom dastałasia rola kuŕjera.

Prybyŭšy ŭ haścinicu, my spakojna (voś jana, siła śpiacovak), pranieśli skrynku mima achovy prosta na resiepšn. Tam ja ŭdakładniŭ, u jakim numary pražyvaje Natalla Husieva, i paprasiŭ numar telefona pakoja. Nieabchodna było pravieści padrychtoŭčy zvanok, bo dziaŭčyna, jakaja časta sutykałasia z prychilnikami, zaŭsiody była napahatovie i mahła tupa nie adkryć nam dźviery. Tady Dzianisu ŭ skryncy pryjšłosia b tłumačyć achovie haścinicy, chto jon taki i jak tam apynuŭsia.

Tamu, zajmieŭšy numar, ja padyšoŭ da aŭtamata (bałazie telefony znachodzilisia prosta ŭ chole) i, nabraŭšy numar, pačuŭ «Alo», pramoŭlenaje da bolu znajomym pa filmie hołasam.

Spakojna i budzionna ja paviedamiŭ paddoślednaj, što jaje turbujuć z «Hałoŭpaštamta», na jaje imia atrymana pasyłka i jaje zaraz dastaviać u haścinicu. Hety numar nie prajšoŭ by ŭ luboj inšaj haścinicy, ale «Minsk» znachodzicca jak raz nasuprać «Hałoŭpaštamta», tak što padazreńniaŭ nie ŭźnikła. Atrymaŭšy paćviardžeńnie, što Nataša budzie ź nieciarpieńniem čakać pasyłku, my vyčakali chvilin dvaccać i pačali dziejničać.

Skrynka sa źmieścivam była zaniesienaja ŭ lift, zatym niekalki dziasiatkaŭ mietraŭ pa kalidory, i voś my la šukanaha numara. Upeŭnieny hruk u dźviery — i vuala! Na parozie Natalla ŭłasnaj piersonaj. Nie daŭšy joj apamiatacca, ja pakazvaju na skrynku i pytajusia: «Kudy?» «Moža być, u kalidory pastaić?», — niaśmieła spytała dziaŭčyna. «Nie, u kalidory nielha, nie dazvolena! — stroha adkazaŭ ja i skamandavaŭ chłopcam: — Zanoście ŭ numar!»

My pranieśli vielizarnuju skrynku mima źbiantežanaj Husievaj, i ja dastaŭ z kišeni addrukavanuju na mašyncy viedamaść: «Raśpišyciesia tut!»

Natalla pakorliva raśpisałasia. «Usiaho dobraha, da pabačeńnia!» — skazaŭ ja, i my sprytna i niazmušana zvalili z numara ŭ supravadžeńni padazronaha pozirku vialikich vačej.

Heta byŭ pośpiech, udača! Ale misija była vykananaja daloka nie całkam. Sprava ŭ tym, što samaja žachlivaja i padstupnaja častka płana Dzianisa była ŭ tym, što jon byŭ pasadžany ŭ skrynku bieź vierchniaj vopratki i abutku, u adnych škarpetkach.

Zroblena heta było dla taho, kab jaho nielha było vyhnać na vulicu (nahadvaju, na dvary byŭ listapad, vosień 1987 hoda). «Padumaješ!», — skažacie vy, ja by sapraŭdy vyhnaŭ(ła). Ale nie zabyvajcie, heta byŭ Saviecki Sajuz, ludzi byli kulturnyja, i dabrynia i spahadlivaść tady pieravažała nad prahmatyčnaściu i razvažlivaściu. Takim čynam, druhaja častka płana składałasia tym, kab pakłaści pakiet z abutkam u kamieru zachoŭvańnia i paviedamić Dzianisu pa telefonie kod. Na časavuju raźbiežku advodziłasia paŭhadziny. Da taho momantu, pa našych raźlikach, jon užo pavinien byŭ naładzić kantakt z Natallaj.

Znoŭ nabraŭšy numar telefona, ja pačuŭ užo zusim nie spakojnaje «Alo!». Heta śviedčyła ab tym, što znajomstva adbyłosia, i ja paprasiŭ pieradać słuchaŭku našamu padarunku. Chutka patłumačyŭšy Dzianisu, što i jak z abutkam i kurtkaj, my startavali dadomu i stali čakać viartańnia našaha siabra. Pryjšoŭ jon dadomu tolki ŭviečary, vielmi zadavoleny saboj.

Dalej raspaviadaju sa słoŭ Dzianisa. Paśla našaha sychodu, Nataša stała pieramiaščacca pa numary razvažajučy ŭsłych: «Što ž tam takoje? Nie, ja mabyć pakul nie budu adkryvać, pačakaju babulu»

(a treba vam skazać, siabry, što nam u hety dzień pašancavała nievymoŭna, pakolki babula Natalli ŭ momant našaha źjaŭleńnia adsutničała ŭ numary! Mienavita ŭ hety dzień i ŭ hety čas joj zachaciełasia pajści pahulać i kupić što-niebudź u jakaści suvieniraŭ. Jak potym pryznali i my, i Natalla, kali b babula była na miescy, naš płan paciarpieŭ by pravał na samym pačatku. I chutčej za ŭsio my praviali b hety cudoŭny dzień u milicyi. Ale udača spadarožničaje advažnym!

Takim čynam, Nataša vyrašyła čakać babulu, znajomstva ź jakoj zusim nie ŭvachodziła ŭ płany Dzianisa. Tamu jon pierajšoŭ da aktyŭnaj stadyi płana i pačaŭ samaraspakoŭvacca sa skrynki. A pakolki pierad tym, jak začynić viečka, my nakryli jaho praścinaj, źjaŭleńnie majho siabra nahadvała nie ramantyčnuju sustreču, a chutčej vychad na scenu pryvidu z matoram. Adkinuŭšy praścinu, Dzianis zrazumieŭ, što efiekt źlohku vyjšaŭ z pad kantrolu, pakolki vočy Natalli Husievaj, i tak sami pa sabie nie maleńkija, nahadvali vočy lemura. Dy i dychańnie było padazrona pačaščanym, tak što Dzianis, jak budučy fielčar (jon vučyŭsia ŭ miedycynskim), adrazu acaniŭ i zrazumieŭ, što para vyvodzić pacyjentku sa stuparu, pakolki strata prytomnaści zusim nie ŭvachodziła u jaho płan.

Praŭda, pierad hetym jon paśpieŭ vydrać u pacyjentki, jakaja straciła ŭsiakuju volu da supracivu, jaje poŭny chatni adras i telefon!

Dalej pajšło jak pa nakatanaj. Praŭda, Natalla i babula, jakaja viarnułasia praź niejki čas, pieražyli jašče adzin psichałahičny šok, ubačyŭšy, što vyhnać hetaha Don Žuana nijak nie atrymajecca, tamu što jon nie apranuty. Pryjšłosia znajomicca, paić harbataj ź pirahami i razmaŭlać. U pracesie vyśvietliłasia, što Dzianis čałaviek razumny i viasioły, z dobrym pačućciom humaru. A ŭžo pra jaho fantazii možna było navat nie kazać. Karaciej, znajomstva adbyłosia.

Zatym byli zalacańni, armija, znoŭ zalacańni i viasielle. Dačku, darečy, Natalla naadrez admoviłasia nazvać Alisaj, pryjšłosia nazvać Alesiaj.

Praŭda, viasielle mahła b i nie adbycca, tamu što litaralna za vosiem hadzin da jaho ŭsich nas ź Dzianisam na čale aryštavała milicyja za bojku na dachu na miačach. Ale heta ŭžo zusim inšaja historyja…

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?