Pačatak žniŭnia. Śpiakota. Iznoŭ harać tarfianiki, iznoŭ haryć biełaruski les.

Pažar u maštabach krainy nievialiki, ale ŭčepisty: praz uvieś śpiakotny tydzień harełym tchnie navat u Minsku, choć haryć pad Asipovičami. Voś i zvykłaje — zabarona naviedvać lasy…

A mnie zhadaŭsia Papoŭ Barok, što ŭ Prypiackim zapaviedniku, 1984 hod…

…— Bačycie kamieńčyk? — spytaŭ Vadzim Piatrovič i kinuŭ jaho ŭ Byčok. Bruistaje miełkavodździe zakałychałasia, zatumaniłasia ŭźniatym sa dna piasčanym mułam, kinulisia ŭrassypnuju płotački i źnikli pad rabiznoj vady, što razyšłasia kruhami. Praź imhnieńnie, adnak, usio viarnułasia na kruhi svaje — i ryby, i vody, i ciopły soniečny blik. Tady Vadzim Piatrovič padniaŭ i kinuŭ u Byčok druhi kamieńčyk. I znoŭ razyšłasia kruhami vada, robiačy drobnym blik, ściskajučy vuzkija bierahi…

— Dyk voś, — Vadzim Piatrovič abapiorsia na parenčyny chistkaha mastka, — jość adziny sposab nie parušać ekałahičnuju raŭnavahu — pierastać kidać kamiani…

Razmova naša pačałasia pa sutnaści z trahiedyi, što razyhrałasia tut, la Papovaha Barka, u mai, kali, niby padpaleny z usich bakoŭ, šuhanuŭ pažaram zapaviedny paleski les.

Papoŭ Barok byŭ małoj častkaj taho, što zhareła na biełaruskim Paleśsi ŭviesnu 1984. Hareli tarfianiki, bałoty, pasievy, hareli lasy. Leśniki, navukoŭcy, rabotniki milicyi i prakuratury, słužbovyja asoby na roznych pasadach i paleskija staražyły śćviardžali, što ničoha padobnaha pa maštabach nie viedali, nie bačyli i nie pamiatali. Piać tysiač tolki lasnych pažaraŭ, amal čverć ad usich lasnych pažaraŭ, što zdarylisia na toj hod va ŭsim SSSR.

Uviesnu 1984 hoda biełaruski les nahadvaŭ drovy, kinutyja ŭ dačyrvana raspalenuju pieč. Asabliva na Paleśsi, dzie jašče z vosieni syšła na ziamlu vialikaja suš. Z hetaj suššu pajšli ŭ małaśniežnuju zimu, a ź zimy — u ciopły sakavik, haračy krasavik i raspaleny maj. Pavysychali kałodziežy, źmialeli reki i ručai, staryja i novyja mielijaratyŭnyja kanały, prachodnymi stali niekranutyja mielijaracyjaj bałoty, a kranutyja pieratvarylisia ŭ tarfiany pył. Na łuhach i sienažaciach ahalilisia pažuchłyja minułahodnija travy, zžaŭcieła viasieńniaje liścio na biarozach, i mroiłasia raspalenaje smalistaje pavietra ŭ sasnovych lasach.

«Vada syšła ŭ apramietnuju», — tak, hublajučy huk ź pierasochłaha horła, vymaviŭ Mikałaj Buśko, tahačasny staršynia Žytkavickaha rajvykankama. Što ž, padumaŭ ja, całkam paleski vyraz. Z toj tolki roźnicaj, što «apramietnaja» na Paleśsi zaŭždy poŭniłasia žyvoj, jak u kazańniach, vadoj.

Voś i ŭsio pra nadvorje, pra stychiju, pra anamaliju. Astatniaje — pra čałavieka.

Pra biełaruskaha čałavieka va ŭmovach BSSR­SSSR…

Siońnia šmat chto navat z moładzi ličyć, što ŭ tych umovach isnavaŭ «žalezny paradak», što dziaržaŭnaja mašyna praduchilała i chutka vypraŭlała ŭsie chiby haspadarańnia i žyćcia.

Čamu ž «žalezny paradak» nie ŭtrymaŭ SSSR?

U kožnaha svaje tłumačeńni. Maje — u padziejach, što adbyvalisia ŭ źnikłaj krainie. Jakaja tady jašče nie razvalvałasia, tolki hareła.

Čuju piarečańni: pryčym tut SSSR? Lasy harać pa ŭsioj płaniecie. Ale tolki ŭ SSSR mahčyma było pačuć toje, što pačuŭ tady ad kiraŭnika adnaho z rajonnych sielhasupraŭleńniaŭ: «Dy što heta vy ŭsio les, les?! Vyraście. Vuń jaho jašče kolki! Zrazumiejcie, nie spalim minułahodniuju — novaja trava nie ŭzraście. Karmoŭ nie daličymsia, miasa, małaka… U čym siońnia bolš patreby: u lesie, jaki sam raście, ci ŭ miasie, jakoha nie chapaje?»

Staršynia kałhasa «Rasśviet», što ŭ Hancavickim rajonie, razdaŭ školnikam dźvie sotni pačak zapałak, kab palili letašnija sienažaci. Ich byli dziasiatki, kiraŭnikoŭ paleskich haspadarak, što addavali padobnyja zahady, a dzie i sami «skakali» pa łuhach na «Nivach» z zapalenym kvačom u rukach…

Jany što, durnyja byli, tyja staršyni? Nie, heta byŭ taki «žalezny paradak» haspadarańnia: adny palać, druhija hasiać, a ŭłada vyrablaje kiłamietry i tony papier.

Nie chopić staronak pieraličyć usie pastanovy, telehramy, zahady, rezalucyi z usioj uładnaj viertykali i haryzantali. Ja źbiŭsia z padliku, kali zapisvaŭ za V. Ramanoŭskim, tahačasnym namieśnikam ministra lasnoj haspadarki, prafiłaktyčnyja mierapryjemstvy. Potym padličyŭ — zvyš za dva dziasiatki…

A lasy hareli. Hareli amal try miesiacy.

Dyk voś, pra čałavieka.

U tym, što čałaviek — hałoŭny padpalščyk lesu, asablivaj naviny niama.

My zvykła kidajem streły ŭ turystaŭ, hrybnikoŭ, amataraŭ zaharadnych hulbiščaŭ… Jakoje vohnišča? Niedakurak, škło ad butelki, što papała pad soniečny pramień — voś vam i fokus. Ale fokus u tym, što streły laciać u pustatu. Zastajučysia nie złoŭlenym, hety rod padpalščykaŭ ujaŭlaje ź siabie istotu mifičnuju. Statystyka ich nie ŭličvaje, kolkaść pažaraŭ, što ŭźnikajuć pa ich vinie, analizu nie paddajecca. «Pieravažnaja bolšaść» — voś i ŭvieś analiz. Adzinaje vyjście — zabarona naviedvać les.

I tady, u 1984-­m, jak i siońnia, takaja zabarona była.

A les hareŭ…

— Što heta ŭ vas z rukoj?

— Dy tak, nievialiki apiok… Voś, hladzicie, — pałkoŭnik V.Kachanski, načalnik Upraŭleńnia pažarnaj achovy MUS BSSR zdarovaj rukoj razharnuŭ jomistuju papku, — tolki orhany ŭnutranych spraŭ aštrafavali 276 čałaviek. Amal usie — słužbovyja asoby. Ja sam piaciarych aštrafavaŭ, pa sotni na brata…

Što praŭda, da toj viasny i ja ličyŭ, što haračy śled u lesie pakidajuć zbolšaha ludzi, jakija zabylisia na svaje karani. Heta jany prydumali vyraz «na ŭłońni pryrody», nie razumiejučy, što pryroda i jość ułońnie, ź jakoha naradziŭsia Čałaviek. Pakłon, pakłanieńnie — słovy adnaho z ułońniem korania.

A tut raptam zrazumieŭ, što sprava nie tolki ŭ badziažnym, tak by mović, elemiencie, a i ŭ čałavieku, jaki žyvie i pracuje nie na pryrodzie, a ŭnutry jaje, unutry ŭłońnia. Čałavieku­rabotniku. Na tysiačy vypadkaŭ pažaraŭ — sotni proźviščaŭ.

— Uvohule, — praciahvaŭ hałoŭny pažarny respubliki, — lasnyja pažary nie pa našym viedamstvie, pa lasnym. Nam tarfianiki, sielhasuhodździ padkantrolnyja, lasy — leśnikam. Tolki ž ahoń nie vybiraje, pa jakim viedamstvie hareć. Aštrafavali my, naprykład, dyrektara saŭhasa «Prahres» Salihorskaha rajona Bondara za toje, što zahadaŭ vypalić na sienažaciach minułahodniuju travu. Dumajecie, tolki trava zhareła? Les, 35 hiektaraŭ. A voś jašče adzin štrafnik, Akułaŭ, načalnik PMK z «Hałoŭpaleśsievodbuda». Heta ŭžo mielijaratary. Ściahvajuć z tarfianych paloŭ usie dreŭnyja reštki, roznyja tam karčy, pni, kareniščy, u tak zvanyja łoŭžy, vały. I padpalvajuć. Hetyja łoŭžy hadami harać, patušyć ich praktyčna niemahčyma. Ujavicie zaŭsiodnuju krynicu ahniu daŭžynioj dva kiłamietry, piać mietraŭ vyšynioj i dziesiać šyrynioj. A vakoł torf, les… Jaki sens? Jany takim čynam sabiekošt źnižajuć…

Paźniej ja daviedaŭsia, što takaja, z dazvołu, technałohija zabaroniena — dreŭnyja reštki nieabchodna zakopvać. Ale što z taho? Praleźli ŭ ščylinu — palić ź listapada da sakavika, pad śnieham nie strašna.

Pieršyja pažary­84 pačalisia ŭ sakaviku.

— Aha, praduchilić… Vy bačyli vierchavy ahoń? — spytaŭsia pałkoŭnik Kachanski. — Anijakaj siłaj jaho nie ŭtrymać, tolki sustrečny adpał. Dumajecie, heta tak prosta? Instytut treba zakančvać, kab viedać, što z hetym adpałam rabić. A! — pałkoŭnik u rospačy machnuŭ rukoj. — Pryčym tut instytut?! Pa ŭsim Paleśsi škvalistyja viatry, vy — ahoń na ahoń, a jon — na vas…

Nie, ja nie bačyŭ vierchavy ahoń. Ja bačyŭ, što ad jaho zastajecca — niemahčyma apisać tuju karcinu. Ja bačyŭ ludziej z paciamniełymi tvarami, nie zdolnych i słova vymavić biez dryžańnia ŭ hołasie i sardečnaj pakuty ŭ vačach. Ja słuchaŭ ichnija apoviedy — dziasiatki epizodaŭ sapraŭdnaha hieraizmu, advahi, samaachviarnaści… U Žytkavičach ci nie ŭvieś rajon padniaŭsia na baraćbu z pažarami, staršynia rajvykankama, kali chto marudziŭ, sam adčaplaŭ traktary ad siejałak, nakiroŭvajučy techniku na tarfianiki, u les — u ahoń…

A ŭ susiednich Lelčycach — pasiadžeńnie za pasiadžeńniem, pastanova za pastanovaj… U vyniku leśniki zastalisia sam­nasam z vohniennaj navałaj. Čamu tak, patłumačyŭ Chłamaŭ, inžynier pa achovie lesu ź Lelčyckaha lashasa: kožnamu svajo. I sapraŭdy, u kožnaha svaja racyja: u mielijarataraŭ, ziemlarobaŭ, lesarubaŭ — jany taksama čyrvonaha pieŭnia ŭ les puścili… I što ni racyja, to karyść, i nie dla siabie byccam, a hramadskaja… Viedajecie, chto akramia pažarnych i leśnikoŭ adčajniej za ŭsich z ahniom zmahaŭsia? Zborščyki žyvicy. Jano i zrazumieła — z kožnaj sasny žyvaja kapiejka. Zdavałasia b, i lesarubam. Ale ž nie. Daśviedčanyja ludzi kazali, što lesarubam navat vyhadna, kab les padhareŭ, tolki nie darešty. Tady i harelnik — pad siakieru, pad zvyšpłan, značyć, pad premii…

Viedamasnaść — karennaje zło sacyjalistyčnaha haspadarańnia. Horš za siakieru biła pa lesie, značyć, pa dziaržavie — ahniom, uzrušeńniem dla ŭsiaho pryrodnaha arhanizma. To bok pa tym ža łuzie, dy pa tym ža poli, dy pa toj ža račułcy, ź jakoj łuh i pole spatalajuć smahu, dy pa tym ža bałocie byłym, ź jakoha viecier, kali nie budzie lesu, imhnienna ŭsiu ŭradlivaść ździmaje… Značyć, i pa miasie biła, i pa małace… A što tam da ptušak roznych, dyk ptuški tyja, katorych ciahnie da rodnych miaścin, doŭha pa toj viaśnie nad čornymi prałysinami kružyli, vušy zakładała ad ich kryku… Z tym krykam i adlacieli.

Nu, a što ž pravaachoŭniki — milicyjanty, prakurory, sudzi — vartavyja «žaleznaha paradku»? Što jany rabili, kali hareŭ dziaržaŭny les? Aničoha, kali nie paličyć pracaj namahańni ŭsialak ad jaje adkrucicca. Voś ličba: piać tysiač pažaraŭ i… 14 spraŭ pa spahnańni škody. Kryminalnaj — anivodnaj.

Što ž vychodziła? Ździejśnienaja ŭ maštabie ŭsioj respubliki złačynnaść, za jakuju nichto nie byŭ pakarany. Štrafy? Ale ž štrafy — heta nie za pažar pakarańnie, za parušeńnie elemientarnych praviłaŭ.

…— Bačycie kamieńčyk? — spytaŭ Vadzim Piatrovič i kinuŭ jaho ŭ Byčok.

My stajali na chistkim mastku, i Kłakocki, namieśnik dyrektara Prypiackaha zapaviednika pa navucy, pryhadvaŭ, jak praryvaŭsia na mašynie praz sucelnuju zasłonu ahniu, i nie zdolny byŭ jaho apiaredzić — z takoj mocaj i chutkaściu imčaŭ jon pa abodva baki kanała i staroha brukavanaha traktu. Jak padali, źniasiliŭšysia, ludzi, paŭźli da Byčka, kab, akunuŭšy hałavu ŭ paciamniełuju vadu, iznoŭ padniacca i, chistajučysia, z pamutniełym pozirkam, iznoŭ rušyć na ahoń… Jak uspychnuŭ les na ŭzhorku pablizu Papova Barka, i jany namahalisia pierapravić traktar z bočkaj praz Byčok, traktar zahraz, i raptam na ŭzhorku pačali ŭzryvacca snarady i miny — padčas vajny tut stajaŭ front. Jak vystajali šeść kruhoŭ abarony i vyratavali pčalnik — paśpieli vyvieźci pčoł i spynić ahoń za niekalki mietraŭ ad vulloŭ. Jak vybiehli na ŭzhorak voŭk z vaŭčycaj — «u mianie chaładok prajšoŭ pa śpinie» — i zavyli, a za imi, uhołas, žančyny, pakul usio nie źliłosia ŭ adno z ahniom praciahłaje strašennaje vyćcio…

Padyšoŭ Ivan Ivanavič Torčyk, dyrektar zapaviednika.

— A łosi viarnulisia, Ivan Ivanavič, sam bačyŭ, — abradavaŭ Kłakocki.

— Aha, — uśmichnuŭsia Torčyk, — i sasna dzie­nidzie ažyvaje. Voś tolki Papoŭ Barok. Taki niečakany apiok!

Nie pavinien byŭ hareć Papoŭ Barok. Bałota ŭsio ž, na jakim mahutny les vymachaŭ. Navat u zapaviedniku takich bałot mała. A tut na tabie — ni bałota, ni lesu. Usio vysachła pierad tym, jak zhareć.

— A mo i ničoha? — spytaŭ ja. — Mo usio adrodzicca? Voś i łosi viarnulisia, i płotački iznoŭ hareźničajuć…

Voś tady Kłakocki chmyknuŭ u baradu, padniaŭ kamieńčyk i kinuŭ jaho ŭ Byčok.

Upiorty, adnak, Byčok: hamonić, biažyć, źvinić płytkavodździem. Ale i da siońnia, praz 30 hadoŭ, čuju toj karotki rezki ŭsplosk.

* * *

Siarhiej Vahanaŭ

Naradziŭsia ŭ 1941 u Kazani. Skončyŭ histfak BDU (1963). Pracavaŭ nastaŭnikam u Brasłaŭskim rajonie. Žurnalistam u «Čyrvonaj źmienie», «Sielskaj haziecie», «Znamieni junosti». Ad 1976 — ułasny karespandent haziety «Trud» u Biełarusi. Ad 2001 da 2007 — hałoŭny redaktar haziety «Trud» v Biełarusi». Suzasnavalnik BAŽ. Stały aŭtar «Našaj Nivy».

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0