premium-decor.by

premium-decor.by

Kali ja pryjechała ŭ Biełaruś, druhi raz u žyćci, ty čakaŭ mianie na peronie. Tam mieŭsia być niechta inšy, a byŭ Ty. Pahruziŭ mianie i zaplečnik u aŭtobus, i my pajechali ŭ vašuju kvateru na Hołubieva. I z taho momantu, va ŭsie maje pryjezdy, ty vioŭ mianie praź Biełaruś, tak, jak u tuju mienskuju ranicu — zaŭždy ź niespadziavankami i z pačućciom biaśpieki, a heta redkaje spałučeńnie dla Biełarusi — my ŭsie viedajem čamu.

Niespadziavankaju byŭ ty sam, a ja ŭ hłybini dušy zadavałasia pytańniem: chto ty taki? I ci nie nadurvaješ ty mianie časam? Ty cudoŭna viedaŭ polskuju movu. Ty byŭ uparty, niehavarki, pedantyčny, chalerna ŭvažlivy da detalaŭ, a vakoł byŭ Minsk, a nie Paryž. Śviet šera-buraj vosieni 1997 hodu. Saviecki pach, šmatpaviarchoviki i dym z kominaŭ draŭlanych chat, amal u centry horadu. Aleh Dziarnovič pieradaŭ mianie ŭ dobryja ruki — u čym ja chutka pierakanałasia.

Usie hetyja hady ja šmat hadoŭ sprabavała ŭciačy ad Michała, kab nie paddavacca jahonamu pohladu na toje, što navokał, kab mieć svoj pohlad na Biełaruś. Heta byli takija indyvidualnyja vandroŭki, bieź jahonaha patranatu, sama pa sabie ŭ krainie, jakuju dahetul nie razumieju (kali jość chtości, chto razumieje Biełaruś, prośba skantaktavacca sa mnoj). Časami nam ź Michałam zdarałasia mieć padobnyja pohlady i supracoŭničać. Čarhovyja prajekty, pošuki novych intelektualnych prapanovaŭ dla Biełarusi, adkryvańnie novaha i daśledavańnie nieviadomaha. My adkryvali novyja terytoryi dla parazumieńnia kultur, toje, što ahulnaje, i toje, što nas padzialaje. My ŭśviedamlali, jak važna raskazać pra Biełaruś na h.zv. Zachadzie (nasupierak praciahłaj izalacyi), a dla samoj Biełarusi najvažniejšyja byli mity, mity dla hramadstva, jakoje musiła pieramahčy demanaŭ. Mienavita za hetyja mity tady išła batalija siarod ludziej kultury abo siarod novaj klasy pradusaraŭ ci menedžaraŭ. U 2000-ja hady my ŭvachodzili z namieram stvareńnia mitaŭ (a časam navat i z syravinaj), ale jašče biez dapamohi pradusaraŭ-prafesijanałaŭ. Žadajučy realizavać niejki prajekt, my sami musili navučycca menedžarskaj pracy. Ty byŭ u hetym daskanały. Paet — va ŭsim paet.

Kali ja siudy pryjechała ŭpieršyniu, kazali, što ŭ Minsku sto čałaviek havoryć pa-biełarusku. Ciapier našmat bolš za sto knižak vydajecca na hetaj movie štohod. U tyja, nie takija i dalokija časy, niezaležnaja biełaruskamoŭnaja kniha była unikumam, pradmietam pažadańnia, prykmietaj apazycyjnaści. Michał zaŭždy malavaŭ vokładki dla tych biełaruskamoŭnych knižak. My raspaznavali jahonuju «padpolnuju pracu», i ŭ jakaści hrafika jon pakinuŭ svoj śled. Ale jon uśviedamlaŭ, što tych knižak było zamała, kab znajści novych prychilnikaŭ biełarusizacyi. A patreby byli vialikija i mary mocnyja — kab usio bolej ludziej znachodziła svaju biełaruskuju tojesnaść, kab kulturnyja pracesy ŭmacoŭvali pracesy hramadskija. Michał razumieŭ, što stvareńnie biełaruskaści (što b heta ni aznačała) musiła adbyvacca ŭ pazalitaraturnych prastorach, zrešty, tady jašče nie było klubaŭ ci kniharniaŭ. Treba było patrapić u inšyja asiarodki, da moładzi. Tady jon prydumaŭ ź siabrami i rok-muzykami «Narodny albom», i Michałava lehienda ab Zachodniaj Biełarusi, jak łavina, źmiała inšyja, jak savieckija, hetak i praŭdzivyja histaryčnyja apaviadańni. I takim čynam novaje žyćcio atrymaŭ Siarhiej Piasecki, paśla taho, jak jaho niekali adkryŭ redaktar Ježy Hiedrojca. Michał vyklikaŭ da žyćcia novy mit, u jakim rok-muzyki syhrali hałoŭnuju rolu. Zrešty, mitalahizacyju my tady ličyli asnoŭnym abaviazkam aktyvista-myślara ŭ hetaj biełaruskaj spravie. Biełaruś patrabavała mitaŭ, tak jak ciapier demitalahizacyi (hetaha my ź Michałam nie paśpieli abhavaryć).

«Narodny Albom» na pierałomie stahodździaŭ — heta siła raskazanaj historyi i zaprošanych u prajekt muzykaŭ, jakija napisali noty. My ŭsich ich viedajem. Jany siońnia ŭžo ŭvajšli ŭ historyju biełaruskaha rok-n-roła i žurnalistyki — Radio 101.2 FM abo Radyjo Racyi. Heta kancerty pa Biełarusi, u Polščy, va Ukrainie, u Francyi… Piesieńki z «Narodnaha alboma», hranyja na kuchniach i ŭ haścioŭniach, pry vohniščy i ŭ padarožžach, na manifestacyjach apazycyi i na siamiejnych i nacyjanalnych śviatach, palityčnych i apalityčnych akcyjach, dzie duša choča zaśpiavać…

Heta byŭ kajf, kali rok-muzyki vychodzili na scenu i śpiavali biasiednyja pieśni abo chutčejskaŭckija pieśni pry vohniščy, jak my žartavali z hetaha ŭ Polščy. Unikalnaja źjava ŭ suśvietnym maštabie. Nidzie, ni ŭ jakaj inšaj krainie heta niemahčyma: kab rokiery pahadzilisia napisać i zaśpiavać nibyta aŭtentyčnyja pieśni, realizujučy prahramu patryjatyčnych i rehijanalnych daŭnišnich piesień, jakija pracujuć na nacyjanalnuju śviadomaść. Michału heta ŭdałosia. Jon trapiŭ u čas sa svaim «Narodnym albomam». Zrešty, pośpiech «Narodnaha alboma» ŭžo apisany i budzie pieradadzieny nastupnym pakaleńniam.

U 2000-m hodzie, kali my rabili mižnarodny mastacki festyval «Minskaja viasna», Michał pa majoj prośbie namalavaŭ płakat da hetaj imprezy. Na im była žančyna, jakaja praciraje anučaj šyby. U Polščy kulturny padjom 1990-ch, a tut žančyna, jakaja praciraje anučaj vakno… Ale jon zaŭparciŭsia, što tak i maje być. Praz doŭhija hadyja zrazumieła ideju taho malunka: my tady byli na šlachu pracirańnia šlachoŭ da kulturaŭ adno adnaho. Usio, što my razam arhanizoŭvali, my abmiarkoŭvali praź listy, faksy i pasyłki, pieradavanyja z ruk u ruki. Nijakich sotavych telefonaŭ. Internet tady byŭ niemaŭlom. Nijakich hatovych ematykonaŭ, słapstykaŭ. Čystyja novyja artefakty, vidavočnyja art-syhnały; my stvaryli ŭłasnuju movu kamunikacyi, a chutčej navat kulturnyja kody, nieałahizmy, humar. Słova za słova, tekst za tekstam, pieśnia za pieśniaj, impreza za imprezaj. Kulturny abmien. Abmien kulturami. Michału byli vielmi važnyja hetyja biełaruska-polskija stasunki, chacia mentalna jon zusim nia byŭ palakam, chutčej skandynavam. Adkul taja Polšča ŭ jaho? Moža, adnak, nam udałosia pracierci šybu, pryjści praz vakno da supolnaha śvietu… Nie paśpieła ŭ jaho spytacca.

Ja sa ździŭleńńniem adkryvała čarhovyja niespadziavanki, jakija tyčylisia našaj minuŭščyny — jahonaj u savieckaj Biełarusi i maje ŭ kamunistyčnaj Polščy. Šmat što nas adroźnivała. Kali ja rasła, ja zanurvałasia ŭ pakaleńnie bit, litaraturu darohi, Alena Hinsberha, Džeka Kieruaka, Frenka O'Charu ci ibieraamerykanskuju prozu, a Michał zakopvaŭsia ŭ ramany Siarhieja Piaseckaha z Rakava, z panskaj Polščy, źbiraŭ archaičnyja i partyzanskija historyi biełaruskich ziemlaŭ — karotka kažučy, zajmaŭsia chatniaj historyjaj. Kali ja słuchała The Velvet Underground i Lou Reed'a abo The Clash, jon — Maanam z Koraj Jackoŭskaj i Perfekt sa Źbihnievam Chołdysam (i ad ich, praz polskaje radyjo navučyŭsia polskaj movie). Ale jakim cudam nam udałosia pieraskočyć praz hetyja roznyja dośviedy, praz našuju raznarodnaść i vyvozić «Narodny albom», a potym i rok-muzykaŭ na zamiežnyja kancerty na praciahu hetych hod — ad 1999 da 2009? Ja dahetul nia viedaju. Jon stajaŭ za ich haroju. Padtrymlivaŭ našyja idei i raźviejvaŭ maje apasieńni, vieryŭ, što jaho lubmaja Polšča pačuje hołas Biełarusi, što Eŭropa i śviet zachoča ich vysłuchać. Biaź Michała my b nikudy nie pajechali. Ničoha nie było b, kab nie «Narodny albom» u Paznani, a potym u Krakavie, Varšavie… Ja ŭ hetym pierakananaja.

Jašče na pačatku našaha siabroŭstva, u 1999 hodzie, my pajechali na festyval u La Roche-sur-Yon, u Vandeju (muzyčna-teatralny festyval, jaki robiać piensijanery dziela resacyjalizacyi ludziej paśla turmaŭ, z muzykaj Manu Chao i vuličnym spektaklem Teatru Vośmaha Dnia). Tradycyjna kanservatyŭny rehijon Francyi, viadomy z kontrrevalucyjnych vystupaŭ padčas Fracuskaj Revalucyi. U hetym było štości duchapadjomnaje: sučasnaja Biełaruś u Vandei. Michała heta taksama natchniała. Na zvarotnaj darozie my naviedali Ježy Hiedrojcia i Zofju Hiercavu ŭ Mezon-Laficie, la Paryža. Naš aŭtobus padzialiŭsia na dźvie hrupy: tych, chto pajšoŭ pavitać Redaktara, i tych, što vyrašyli sami zmahacca za svabodu Biełarusi. Michał uručyŭ haspadaram knihi i płytu «Narodnaha alboma» — zaŭždy i ŭsiudy jon pierad svaim pryvatnym intaresam staviŭ biełaruskuju spravu.

Potym, u druhoj pałovie 2000-ch, jon pahruziŭsia ŭ dyzajn, fatahrafiju, hrafiku, ale «Narodny albom» praciahvali puskać na starych kasetach i CD-dyskach. Jak paet, jon zamaŭčaŭ. Nie chacieŭ pisać. My prasili ŭ jaho piesień, vieršaŭ…

Jon pracavaŭ inakš, ale zaŭždy na karyść Biełarusi. Za kapiejki. Nia ŭmieŭ vyhandloŭvać kantraktaŭ. I zaŭždy zarablaŭ na ich, jak Zabłocki na myle. Pra niekalki jahonych «dobrych» kantraktaŭ ja viedała. Pra svaje niaŭdačy jon havaryŭ cicha, cicha zašyvaŭsia doma, kab pracavać, jak vaviorka ŭ duple. Časam vysoŭvaŭsia adtul na ludzi, ale čaściej za ŭsio siadzieŭ za kamputaram, pryviezienym za stypiendyju Gaude Polonia. Siadzieŭ i zmahaŭsia z demanam sučasnaha mastactva i tym, čym jana siońnia źjaŭlajecca ci nie źjaŭlajecca.

Hety apovied nie na adnu kavu z taboj. Heta apovied pra ciabie u maim, našym žyćci na šmat filižanak kavy, až da spynieńnia serca. U ciabie jano spyniłasia. Zaŭčasna. Pra ciabie i tvaju tvorčaść buduć pisać, buduć jaje raspracoŭvać, daśledavać, tearetyzavać. Tvoj albom «Kolery Biełarusi» bolš kanceptualny, čym kolery pačućciaŭ, jakimi ty abdorvaŭ nas usich, a najbolš — Lenu i Stefaniju. A demitalahizacyju našych supolnych spravaŭ my i tak pavinny zrabić. Sami ci inšyja heta zrobiać, jašče bolš žorstka. Takaja lohika losu. Kali my razmaŭlali apošni raz u kastryčniku 2017-ha, ty byŭ niezadavoleny apošnimi prezentacyjami «Narodnaha albomu». Ale ž ty sam vypuściŭ hety prajekt u žyćcio, u ludzi… biez tvaje apieki i paezii. Jon pačaŭ žyć ułasnym žyćciom — hrać svajoj teatralnaściu i opiernaj formaj, dalokaj ad dalikatnaj paezii i dychańnia žyćcia. Nadźmuŭsia jak mit ab sabie samym. My razmaŭlali pra heta ŭtraich razam ź Lenaj. Ale ja nie paśpieła vam tady skazać, što tvoj «Narodny albom» navučyŭ nas usich jašče adnoj važnaj rečy: što kožny moža tudy dapisać novuju pieśniu abo stvaryć svaje ŭłasnyja «Narodnyja albomy»… I tak jany buduć źjaŭlacca ŭ Biełarusi, ubačyš. A biełarusy hetaha nie spartačać, bo ŭ ichnych sercach užo naviečna hety «Narodny albom», i jany jaho napiavajuć za stałom, pierad lusterkam i na śviaty. Ty pakazaŭ nam usim, što možna vychodzić z bałota, šera-buraha vosieńskaha dnia, jak tady ŭ 1997, kali my sustrelisia na pieronie ŭ Minsku, kali ja vyjšła z vahona ciahnika, jaki my tady nazyvali «Žyvie Biełaruś!». I viedaješ, ja chacieła skazać, što paety zaŭsiody majuć racyju.

Słovy raźvitańnia šluć tabie ciabry z Paznani, z Teatra Vośmaha Dnia: Ita, Eva, Tadeuš, Adam, Marcin.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?