Fota Kastusia Łaškieviča

Fota Kastusia Łaškieviča

Ja naradziŭsia 6 krasavika 1910 h. u Pieciarburzie. Z rodnych Kareličaŭ u rasiejskuju stalicu moj baćka Ŭładzimier pryjechaŭ u pošukach adukacyi j pracy. Zdabyŭšy aśvietu ŭ halinie technalohij suviazi, pracavaŭ na vysokaj pasadzie ŭ Ministerstvie suviazi, jeździŭ u kamandziroŭki ŭ Finlandyju. Kab trapić na pracu, baćka štodnia musiŭ pierachodzić praz Alaksandraŭski most. Kali pačalisia kryvavyja padziei Lutaŭskaj revalucyi 1917 h., na hetym moście tryvali bojki pamiž kazakami j revalucyjanerami. Baćku, kab patrapić na druhi bierah Niavy, prychodziłasia najmać baržu.

U adzin z chałodnych dzion sakavika ja — maleńki chłopčyk — ubačyŭ vialikaje šeście na adnym z haradzkich praspektaŭ.

Mama prapanavała pahladzieć, što adbyvajecca. Bačym: tysiačy čałaviek z čyrvonymi ściahami ruchajucca na Marsava pole, kab pachavać achviaraŭ revalucyi, i hučna śpiavajuć «Vstavaj, proklaťjem zaklejmiennyj». Praŭda, chutka ŭ mianie zamierźli nohi, i ja paciahnuŭ maci dadomu.

Maja mama, Ksienija Dźmitryjeŭna Zurava, pachodziła ź Ćviarskoj huberni — adkul i ŭsie hieroi «Anny Kareninaj». Paznajomilisia j ažanilisia baćki ŭ Pieciarburzie.

U 1919 h. naša siamja musiła pierajechać na radzimu baćki, na Kareliččynu, u viosku Aharodniki — žyć dalej u Pieciarburzie było absalutna niemahčyma, bo revalucyja pryniesła strašenny hoład.

Maci jeździła na svaju radzimu, adkul patajemna pryvoziła charčy, zašyvajučy ŭ vopratcy: za vajennym kamunizmam za chavańnie charčoŭ ad dziaržavy čałavieku pahražała śmierć. Pamiataju, jak my z baćkam chadzili ŭ pieciarburskija restarany, jakija da revalucyi byli poŭnyja dalikatesaŭ. Padavali ŭ ich sušanuju tarań i varanuju repu. Ja bačyŭ ludziej, jakija pamirali ad hałodnaj śmierci prosta ŭ restarannaj zali…

Našuju siamju ratavała rybałka — karpy, jakich my z baćkam vyciahvali ŭ finskich rekach i aziorach.

U Pieciarburzie ja pačaŭ svaju adukacyju, pastupiŭšy ŭ padrychtoŭčuju klasu himnazii imia Piatra Vialikaha, a ŭžo na Navahradčynie, tady ŭžo akupavanaj palakami, zapisaŭsia ŭ 4-ju klasu polskaj (inšych ža nie było!) narodnaj škoły, u jakoj nie pravučyŭsia j dvoch hadoŭ.

Žyćcio ŭ Biełarusi było taksama ciažkaje. Pa-pieršaje, dabrabyt ludziej źniščała vajna — niepadalok ad našych miaścinaŭ akurat prachodziła linija Hindenburha. Pa-druhoje, my mieli mała ziamli. Paśla taho, jak moj dzied Alaksandar (darečy, pražyŭ jon 110 hadoŭ!) padzialiŭ ziamlu pamiž svaimi synami, nam dastałasia tolki adna dziesiacina. Časam haładali, vykopvali na panskaj ziamli hniłuju bulbu, varyli sup ź lebiady j krapivy. Časam nas ratavaŭ dzied, vielmi zdolny čałaviek, jaki ŭ miastečku Ščorsy dajšoŭ ad parabka da administratara pamieścia hrafa Chraptoviča. Adnojčy pierad Vialikadniem pajechaŭ u Ščorsy j viarnuŭsia z cełaj torbaj stravaŭ, jakimi my častavalisia na śviata.

Maja maci pamierła vielmi rana, kali joj było ŭsiaho tolki 30 hadoŭ. Jana mieła ciažkuju specyfičnuju chvarobu serca j musiła paźbiahać usiakich chvalavańniaŭ. Ale adnojčy raschvalavałasia praz drobiaź. Zakazała mnie bociki, a jany byli kiepska zroblenyja.

Uvieś viečar maci chvalavałasia, nočču biłasia ŭ ahonii j chutka pamierła. Praz dva hady baćka ažaniŭsia druhi raz, ź biełaruskaj žančynaj Alenaj. Jana była dobraj mačychaj, ale maci ŭsio roŭna mnie nikoli nie zamianiła. Ad mačychi maju paŭsiastru Irynu j paŭbrata Lava, jany aboje žyvuć u Biełarusi.

Uvieś čas mnie prychodziłasia dapamahać baćku ŭ haspadarskich spravach. Štoranicu chadziŭ paśvić karovu j, pakul jana skubła travu, čytaŭ knihi, zdabyvaŭ viedy. Naša cudoŭnaja Biełaruskaja navahradzkaja himnazija nia mieła svajho budynku, zaniatki prachodzili ŭ habrejskaj škole. Habrei vučylisia ranicaj, my — paśla abiedu. Časta vučni źbiralisia na hutarki ŭ kuchni, kala vialikaj piečki.

Baćka, biedny čałaviek, za 24 kilametry davioz mianie na furmancy ŭ Navahradak i skazaŭ: «Heta ŭsio, synok, što ja mahu tabie dać, vybačaj».

Vučoba była płatnaja, i himnazija była pryvatnaj ustanovaj. Ale z toj pryčyny, što ja vydatna vučyŭsia, atrymlivaŭ najlepšyja adznaki, himnazija płaciła mnie stypendyju.

Vy nie ŭjaŭlajecie, jakaja praha da viedaŭ była ŭ našaha pakaleńnia! My byli hatovyja vučycca dzień i noč, aby tolki vybicca ŭ śviet.

U himnazii vykładali najvydatniejšyja nastaŭniki: dyrektar Piotra Skrabiec, Danilevič, historyk Čatyrka, jaki lubiŭ vyklikać mianie da doški, kab pačuć pravilny adkaz. Mastactva vykładaŭ znakamity Jazep Drazdovič. Voś dzie dziŭny byŭ čałaviek — z doŭhaj baradoj, uvieś u svaich kaśmičnych dumkach, cichi, maŭklivy. Taki pach ad jaho zaŭsiody sychodziŭ… Inšyja nastaŭniki jaho niedalublivali, i doŭha ŭ Navahradku Drazdovič nie pratrymaŭsia.

Ja kiravaŭ u himnazii litaraturnym hurtkom, adnym z najzdolniej šych členaŭ jakoha byŭ Lavon Barysahlebski, jaki staŭ za savietami vialikim fizykam. Tahačasny Navahradak, choć i składaŭsia na 70% ź habrejaŭ, pa svaim duchu byŭ čysta biełaruskim horadam, žychary jakoha razmaŭlali tolki pa-biełarusku! U rodny Navahradak, hanarovym hramadzianinam jakoha ja źjaŭlajusia, ja zakachany j pa siońnia. Horad byŭ cichi j spakojny, anijakich złodziejaŭ u im nie było. Tolki adnojčy ŭ habrejskim rajonie ja byŭ abstralany kamianiami za toje, što sustrakaŭsia ź dziaŭčynaj z artadaksalnaj habrejskaj siamji.

Himnazija śpiarša była pazbaŭlena pravoŭ, jaje absalventy nia mieli mahčymaści pastupać u polskija vyšejšyja ŭstanovy. Tamu biełaruskich chłopcaŭ i dziaŭčat haścinna prymaŭ Karłaŭ universytet u Prazie. Ale potym himnazijaj pačaŭ apiekavacca navahradzki vajavoda Zyhmunt Bečkovič. I my musili zdavać eksternam ispyty pa ŭsich pradmietach, zdabyŭšy razam i małuju, i vialikuju maturu! Ciahnulisia hetyja ispyty dva tydni, potym zmučanyja vučni adpačyvali, nabirajučysia siłaŭ na hary Hiedymina. Usie ispyty my paśpiachova zdali, pierakanaŭča dakazaŭšy, što j biełarusy — zdolnaja nacyja!

Staŭšy studentami Vilenskaha ŭniversytetu, my byli na siomym niebie ad ščaścia! Chadzili pa Vilni z kijočkami — była takaja tradycyja. Kožnaha biełarusa, jaki pryjaždžaŭ vučycca ŭ Vilniu, sustrakaŭ niechta sa starejšych studentaŭ. Mnoj apiekavaŭsia Staś Stankievič, ź jakim ja siabravaŭ da apošnich dzion jahonaha žyćcia.

Vadziŭ mianie pa horadzie, usio pakazvaŭ, raskazvaŭ, navat zavioŭ u hości da svajho dziadźki Jana Stankieviča, «dzikaha» pasła. Pamiataju, što ŭsia jahonaja kvatera była zavalena knihami j papierami. Pasialiŭsia ja kala Vostraj Bramy, niepadalok vulicy Piŭnoj. Ustupiŭ u Biełaruski Studencki Sajuz. Akramia jaho, isnavała ŭ Vilni j studenckaja karparacyja na ŭzor siaredniaviečnych. Jana mieła svaje ściahi, vopratku, zakony, ale asnoŭnym ich zaniatkam było raśpićcio piva.

Praviniŭsia — vypi vialiki kielich piva. Dobra nie prahłynuŭ — jašče adzin!

Biełaruskaja karparacyja nazyvałasia «Skarynija». Ja da jaje nie naležaŭ, bo byŭ užo čałaviekam salidnym, nastaŭnikam, ale prychodziŭ na ich schody, kab viesieła bavić čas razam ź siabrami. Starejšyja siadzieli za stałami, a novaprybyłyja, «fuchsy» (jany nasili šapki ź lisinymi chvastami), — stajali za ich śpinami. Na adnym z takich schodaŭ ja paznajomiŭsia z Časłavam Chaniaŭkam, jaki potym pradaŭ mianie pry kancy vajny, vypisaŭšy mnie śmiarotnuju papieru «ostarbajtera», budučy sakratarom Biełaruskaha kamitetu ŭ Varšavie.

Budučy studentam matematyčnaha fakultetu, ja byŭ aryštavany polskimi ŭładami. Pieršy raz za kraty mianie kinuli, kali ja vučyŭsia jašče ŭ siomaj klasie himnazii.

Studenty jeździli pa vioskach i zakładali hurtki Biełaruskaj Sialanska-Rabotnickaj Hramady. Ja zakłaŭ hurtok u rodnych Aharodnikach, staršyniom jakoha vybrali majho baćku. U adzin dzień byli aryštavany adrazu niekalki dziasiatkaŭ maich kalehaŭ. Na mianie pali asnoŭnyja padazreńni. Vučni časta prychodzili da mianie ŭ chatu (u Navahradku ja žyŭ u adnaho tataryna razam z Hockam i Viarbickim; pieršaha, jaki chavaŭsia ŭ chacie ŭ jamie, jak kamunista rasstralali niemcy, a druhi jašče da vajny ŭciok na ŭschod Biełarusi), ja dapamahaŭ rašać im zadačy pa matematycy, budučy pieršym matematykam u klasie. I palicyja, pabačyŭšy na śniezie masu śladoŭ, napeŭna, padumała, što tut mieścicca niejkaja štab-kvatera palityčnych vorahaŭ. Dzion dziesiać prasiadzieŭ ja ŭ niavoli, ź mianie krykam i pahrozami sprabavali vybić pakazańni, ale ja maŭčaŭ, nikoha nia zdaŭ. Heta, darečy, dakazvaje pratakoł dopytu, jaki zachoŭvajecca ŭ Karelickim muzei.

Druhi raz mianie aryštavali voś za što.

Jullan Sakovič, jaki byŭ zaŭziatym prychilnikam kamunistyčnaj partyi (u 1943 h. jaho, člena Biełaruskaj Niezaležnickaj Partyi, zabili ŭ Lidzie bajcy Armii Krajovaj), paklikaŭ studentaŭ na niejki schod. U nas, junakoŭ, zvykłych da roznych schodaŭ i mierapryjemstvaŭ, i dumki nia ŭźnikła, što heta moža być… pravakacyja. Jak potym vyśvietliłasia, schodam hetym kiravaŭ polski ahient i paśla jaho zakančeńnia nas usich, usiaho tryccać čałaviek, aryštavali j kinuli ŭ Łukiskuju turmu. Ale prykładna praz dva tydni, kali vyśvietliłasia, što anijakaj niebiaśpiečnaści dla polskaj dziaržavy ja nie ŭjaŭlaju, mianie vypuścili. Siadzieŭ u adnoj kamery z senataram Vasilom Rahulem, ź jakim my abhavaryli ŭsie mahčymyja biełaruskija temy.

Svaju nastaŭnickuju dziejnaść ja pačaŭ studentam III kursu ŭniversytetu. Jak heta stałasia?

Nastaŭnik matematyki biełaruskaj himnazii Ralcevič byŭ čałaviekam ź minułaha, sa słabymi viedami. Kali palaki pačali treści nastaŭnickija kadry, svaju kvalifikacyju zmoh paćvierdzić nia kožny. Ja, naprykład, u Vaŭkavysku davaŭ pryvatnyja ŭroki matematyki svajmu byłomu dyrektaru Piotru Skrabcu, a ŭ Lubčy, načujučy ŭ humnie na bierazie Niomana, — Čatyrcy.

Tahačasny dyrektar Vilenskaj himnazii Michalevič vyklikaŭ mianie da siabie ŭ kabinet: «Pan Kit, vy taki małady nastaŭnik, hladziecie, kab studenty nia sieli vam na plečy. Budźcie jak maha bolš surjoznym». Dyscyplina na maich zaniatkach była žaleznaja, kazali, što ŭ aŭdytoryi Kita muchu čuvać. Pamiataju, jak u pieršy svoj pracoŭny dzień prahulvaŭsia pa kalidory. Padychodziać da mianie niejkija studenty j pytajucca: «U jakuju klasu pastupaju?» Jakoje ž było ich ździŭleńnie, kali ŭ klasu ŭvajšoŭ dyrektar i pradstaviŭ mianie: «Znajomciesia, heta vaš novy nastaŭnik matematyki — Barys Kit».

U 1939 h. mianie abrali (nie pryznačyli!) dyrektaram «kałyski biełaruskaha adradžeńnia», jak nazvaŭ Vilenskuju himnaziju Vasil Bykaŭ.

Dyrektar Kavalevič vielmi nie padabaŭsia vučniam (absalutna ŭsie maje vučni byli pałymianymi biełaruskimi patryjotami!) za svaje prapolskija nastroi, za što jaho j skinuli.

Adnak ź Vilni chutka daviałosia źjaždžać: ani vučni, ani nastaŭniki nie chacieli pracavać u Litvie. A tak jak bolšaść vučniaŭ pachodziła z Navahradčyny (kožnaje leta ja ahitavaŭ chłopcaŭ i dziaŭčat, kab jechali vučycca ŭ Biełaruskuju himnaziju ŭ Vilni), vyrašyli pierabiracca ŭ Navahradak, tady ŭžo saviecki.

Nam viarnuli budynak himnazii, jaki ŭ svoj čas adabrali palaki, ja nabraŭ pieršaklasny nastaŭnicki skład i raspačaŭ pracu ŭ novaj-staroj himnazii. Ja mieŭ 1000 vučniaŭ, 100 nastaŭnikaŭ, dziesiać internataŭ. Moładź litaralna chłynuła vučycca!

Danos na mianie zrabiŭ moj ža pryjaciel Uładzimier Pańko, zahadčyk internataŭ, jaki chacieŭ zaniać majo kresła. Adnak ź Miensku vypisali inšaha dyrektara, prasavieckaha Baržemskaha, mianie ž zrabili zavučam. Kab vyśvietlić sytuacyju, ja pajechaŭ u Baranavičy da abłasnoha načalnika Saŭčanki. Toj až zahareŭsia: «Što jany tam narabili?! Pryznačaju vas školnym inspektaram na Baranavickuju vobłaść». U maje abaviazki ŭvachodziła inspekcyja škołaŭ, adkryćcio novych navučalnych ustanovaŭ, arhanizacyja dyrektarskich kanferencyj.

Adnojčy čuju: u Navahradak pryjaždžajuć Kupała, Kołas, Hlebka! Ja, kaniečnie, nia moh prapuścić takoha mierapryjemstva, tamu śpiašajusia ŭ Navahradak. Pierš-napierš zajšoŭ da staroha siabry Stasia Stankieviča. Toj padzialiŭsia niepryjemnymi navinami: «Barys, kali ty pajechaŭ u Baranavičy, kožnaha nastaŭnika vyklikali ŭ KDB i pytalisia, čym ty zajmaŭsia ŭ Vilni. Ziamla haryć pad tvaimi nahami, uciakaj chutčej!»

Mnie stała nie da Kupały z Kołasam i ja chucieńka viarnuŭsia ŭ Baranavičy, sabraŭ rečy pieršaj nieabchod naści j pajechaŭ u Vilniu. Pasialiŭsia tam u taho samaha Kavaleviča.

Ale ŭ vialikim horadzie treba prapisacca. Dumaju, nu chto mnie lepš dapamoža, čym moj siabra-kaleha pa ŭniversytecie Drutas — burmistar Vilni? Adnak jaho na miescy nie akazałasia, źjechaŭ u kamandziroŭku.

Nie pražyŭ u Vilni j tydnia, jak pačałasia vajna. Iznoŭ ucioki… Try dni piechatoj išoŭ da Baranavičaŭ. Ale horad užo byŭ achopleny połymiem…

Razam ź ciažarnaj žonkaj vyrašyli iści da jaje baćkoŭ u Lebiedzieva pad Maładziečnam.

Dajšli Stałovičaŭ, schavalisia ŭ humnie. A pa vulicach iduć niamieckija žaŭniery j siakuć kulamiotami naprava j naleva. U hetym humnie prasiedzieli try dni j try nočy, bajalisia vyleźci: dniom niepakojać niemcy, a nočču — savieckija vojski.

Usio ž nam udałosia dabracca da Lebiedzieva, dzie ja adrazu schavaŭsia na piečy. Za savietami ja byŭ davoli vysokim čynoŭnikam i, pavodle niamieckaj palityki, padlahaŭ rasstrełu. Ź piečy mianie «vyciahnuŭ» tahačasny školny inspektar Vincent Hadleŭski. Spačatku ja pracavaŭ u nievialikaj škole ŭ Lebiedzievie. Potym my z maładziečanskim školnym inspektaram Javorskim pajechali ŭ Miensk, u hieneralny sakrataryjat, kab abhavaryć perspektyvu adkryćcia ŭ Maładziečnie nastaŭnickaj seminaryi. Za školnuju spravu ŭ kamisaryjacie adkazvaŭ Sivica, jaho zastupnik — biełarus Jaŭchim Skurat.

Javorski padsunuŭ hetamu Sivicu piać kiło sała, i toj adrazu ŭsio padpisaŭ. My viarnulisia ŭ Maładziečna ščaślivyja, znajšli budynak pad seminaryju, adkryli drukarniu. U seminaryju zapisalisia trysta čałaviek.

Pra heta daviedaŭsia akruhovy kamisar, u jakoha my nie atrymali dazvołu, i strašenna razzłavaŭsia, začyniŭ drukarniu, biehaŭ i kryčaŭ: «Dzie hety Kit? Ja jaho aryštuju!» Ja iznoŭ u Miensk da Sivicy, raźbiracca, što takoje robicca. Toj, kab nie padymać pyłu, nakiravaŭ mianie dyrektarstvavać u pastaŭskuju seminaryju. Burmistram Pastavaŭ byŭ jašče adzin moj vučań, Adam Dasiukievič, jaki rabiŭ dla majoj pracy, dla vučniaŭ usio, što było ŭ jaho siłach. Jaho, biadaku, zamardavali niemcy… Seminaryja mieściłasia ŭ kolišnim pryhožym budynku polskaj himnazii. Maje vučni byli paprostu apantanyja biełaruskaściu, heta byŭ uzor patryjatyzmu! Paśla vajny jany załažyli Partyju Biełaruskich Patryjotaŭ, za što ŭsie razam byli vysłanyja ŭ Sibir… Ja nia mieŭ prava prymać na vučobu ani palakaŭ, ani rasiejcaŭ, adnak mnie było škada biednych dzietak, i ja, nibyta biełarusaŭ, zapisvaŭ ich u svaju seminaryju.

U 1943 h. ja ŭ treci raz u žyćci trapiŭ u turmu.

Hetym razam mianie vyratavaŭ tolki cud. Ja viartaŭsia ŭ Pastavy ź Lebiedzieva. Vioz z saboju pakunki z charčami, što naściarožyła niemcaŭ — moža, niejki spekulant? Pačali praviarać kišeni, a ŭ ich — poŭna niamieckich prapuskoŭ. Heta była maja najvialikšaja pamyłka, jakaja amal mianie nie zahubiła. Aŭtamatyčna ja padpaŭ pad samaje žudasnaje padazreńnie — u suviazi z partyzanami. Tryccać dzion ja prasiedzieŭ u sklepie hłybockaj turmy, tryccać načej 25 čałaviek, padazronych u suviaziach z partyzanami, rasstrelvali, a ja zastavaŭsia ŭ ščaślivaj piaciorcy… Jak ja potym daviedaŭsia, za mianie staraŭsia biełaruski aktyŭ. Praź miesiac mianie ŭ łancuhoch pryvieźli ŭ hałoŭnuju centralu hiestapa ŭ Vialejcy. A ŭ hetym horadzie pracavaŭ u administracyi moj vučań Kastuś Kasiak, brat Ivana j Lavona Kasiakoŭ. Mienavita jahonymi namahańniami ja vyrvaŭsia z pastki śmierci. Jaho taksama zamardavali, tolki saviety, paviesiŭšy chłopca [u 1944 h.] na šybienicy na centralnaj płoščy Vialejki.

Ja viarnuŭsia ŭ Maładziečna, dzie nam udałosia załažyć Handlova-techničny instytut. Instytutam jon byŭ faktyčna, a aficyjna nazyvaŭsia škołaj. Kali ja adpraviŭ u Miensk prahramu, pa jakoj my navučali junakoŭ, u kamisaryjacie schapilisia za hałovy: heta vyšejšaja navučalnaja ŭstanova — śpiešna začynić! Niemcy nia bačyli ŭ biełarusach paŭnavartasnaj nacyi, jany ličyli, što im budzie dastatkova ŭmieć čytać vuličnyja šyldy. Ale ja paśpieŭ razdać vučniam pryhožyja dyplomy, jakija vielmi prydalisia im u žyćci.

Paśla Druhoha Ŭsiebiełaruskaha Kanhresu, udzielnikam jakoha ja taksama byŭ, z žonkaj i synam Uładzimieram nazaŭsiody pakinuli Biełaruś. Jak ja ŭžo zhadvaŭ, u Varšavie Chaniaŭka ledź nie padpisaŭ nam śmiarotny prysud — vyratavaŭ nas moj ščyry siabra, vialiki biełarus Mikoła Ščors. Bukatka ŭ Berlinie taksama pakłapaciŭsia, kab z papierami ŭsio było narmalna. Pajechali ŭ Vienu, tady jašče niekranutuju vajnoj. Pražyli ŭ spakoi tolki tydzień — aŭstryjskuju stalicu taksama pačali źniščać bombami… Piechatoj dajšli da Zalcburhu, u jakim chavalisia ad bambiožak u harach. Vychodzim adnojčy sa schoviščaŭ, hladzim — a ad našaha hatelu zastaŭsia tolki pył…

Ryzyknuŭ viarnucca ŭ Vienu za svaimi rečami, kali bliz stalicy ŭžo stajali vojski Čyrvonaj Armii. Viartaŭsia ŭ Zalcburh ciahnikom, jaki vioz paranienych niamieckich žaŭnieraŭ, schavaŭšysia ŭ harmoniku pamiž vahonami.

Pierajechaŭšy paźniej u Niamieččynu, nastaŭničaŭ u polskaj i ŭkrainskaj himnazijach, u jakich praz maje ruki prajšło šmat biełarusaŭ.

Chacieŭ pasialicca ŭ biełaruskim lahiery ŭ Rehiensburhu, adnak Franc Kušal admoviŭ mnie ŭ pražyvańni. Jon čamuści adrazu mianie nieŭźlubiŭ. Napeŭna, za toje, što ja sympatyzavaŭ Astroŭskamu j nie chavaŭ hetaha. Ja nikoli ŭ svaim žyćci nie naležaŭ ni da jakoj partyi, nie ŭstupaŭ ani ŭ BCR, ani ŭ BNR — ja byŭ vyšej za palityku! Mnie było ahidna j baluča bačyć, jak maralna źničtožvali Astroŭskaha. Źničtožvali tyja ludzi, jakija ŭčora klalisia jamu ŭ viečnaj addanaści.

Razam ź Vitaŭtam Ramukom ja studyjavaŭ medycynu va ŭniversytecie imia Ludviha Maksymiljana ŭ Miunchenie. Ja zaŭsiody maryŭ stać lekaram, adnak u 1948 h. pierada mnoj paŭstała dylema: ci zdabyć dyplom medyka, ci pierajechać na stałaje miesca žycharstva ŭ ZŠA. Ja vybraŭ druhoje, raspačaŭšy novy peryjad u svaim žyćci…

Ja vybraŭ Saŭt-Ryver, bo tut žyli maje znajomyja. Ale taja častka biełarusaŭ, jakaja pryjechała ŭ Saŭt-Ryver da mianie, nie była aktyŭnaj, nacyjanalna-aryjentavanaj. Ja ž vypisaŭ ź Niamieččyny kala 300 našych siemjaŭ, jakija j stvaryli ŭ Saŭt-Ryvery sapraŭdny centar biełaruskaści ŭ ZŠA.

Pryčym u horadzie žyli jak «kryvičy», tak i «zarubiežniki».

Pieršaj majoj amerykanskaj pracaj była farmaceŭtyčnaja fabryka, na jakoj ja kantralavaŭ hatovuju pradukcyju. UŁos-Andžele sie, kudy ja pierajechaŭ praz dva hady, spačatku pracavaŭ zvyčajnym čornarabočym na fabrycy televizaraŭ. Potym mianie pryniali na farmaceŭtyčnuju fabryku, jakaja specyjalizavałasia na vitaminach. Maja praca była vielmi adkaznaja — ja padpisvaŭ papiery na miljon dalaraŭ. Paźniej mnie davieryli pracu ŭ eksperymentalnym adździele. Na adnoj polskaj viečarynie mnie paščaściła paznajomicca sa znakamitym polskim vučonym, byłym prafesaram Varšaŭskaj palitechniki, Hustavam Makšyckim. Jon rekamendavaŭ mianie ŭ firmu North American Aviation Inc.: tak pačałasia maja šmathadovaja praca ŭ halinie astranaŭtyki, u jakoj ja staŭsia adnym ź pijaneraŭ. Pieršaj i samaj značnaj majoj navukovaj pracaj stała raspracoŭka metadaŭ vykarystańnia płaŭkaha vadarodu jak paliva dla kaśmičnych rakiet.

Taja kniha na hetuju temu j pa siońnia — «Biblija» dla maładych daśledčykaŭ. Paźniej, pierajechaŭšy ŭ Vašynhton, ja źmianiŭ šmat adkaznych prac u čatyroch amerykanskich ministerstvach, adnak usie jany datyčyli prajektaŭ pa astranaŭtycy. Jak matematyk braŭ udzieł i ŭ epachalnym prajekcie palotu na Miesiac. Akramia taho, mnie časta daviarali apiekavacca delehacyjami savieckich vučonych, jakija prylatali ź vizytami ŭ ZŠA.

Na adnym ź mižnarodnych kanhresaŭ astranaŭtyki paznajomiŭsia ź Piotram Klimukom i Ŭładzimieram Kavalonkam — jany cudoŭna razmaŭlali pa-biełarusku.

Chaču padkreślić, što j abodva maje syny dabilisia ŭ prafesijnaj dziejnaści značnych pośpiechaŭ. Starejšy, Uładzimier, zajmaje vysoki post u NASA, małodšy, Viktar,— pieršaklasny chirurh-stamatolah.

U 1972 h. ja vyjšaŭ na pensiju ź dziaržaŭnaj pracy j los nakiravaŭ mianie bližej da Radzimy, u Niamieččynu.

Tut ja staŭsia prafesaram eŭrapiejskaha adździełu Meryłendzkaha ŭniversytetu, vykładaŭ matematyku na 40 (!) vajskovych bazach. Na pensiju vyjšaŭ u 83 hady. Ja hanarusia tym, što vyvučyŭ nia tolki kala tysiačy biełarusaŭ, ale j ź dziasiatak tysiač amerykancaŭ.

U1983h. abaraniŭ doktarskuju dysertacyju ŭ Rehiensburskim universytecie. Pracu, nad jakoj ja siadzieŭ doŭhija piać hadoŭ, pryśviaciŭ najvydatniejšamu matematyku, majmu nastaŭniku ŭ Vilenskim universytecie Antoniju Zyhmundu. Vialikuju dapamohu akazała maja siabroŭka Tamara Kazievič, jakaja pierakłała dysertacyju z anhielskaj na niamieckuju movu. Maja z Tamaraj praca była pryznana najlepšaj u tym hodzie ŭ Rehiensburskim universytecie.

Skončyŭšy nastaŭnickuju dziejnaść, ja skancentravaŭsia na biełaruskich spravach. Dva razy adviedvaŭ Radzimu, kłapaciŭsia ab stvareńni Nacyjanalnaha ŭniversytetu, naviazvaŭ kantakty z suśvietnymi fundacyjami, kab tyja akazali finansavuju dapamohu. Adnak sa źmienaj na Biełarusi ŭłady ŭsio zacichła… Razam z kalehami zakłaŭ Akademiju navuk Eŭrazii, členami jakoj stali mnohija maje znakamityja suajčyńniki.

Nie pieraličyć, kolki biełarusaŭ haściła ŭ majoj maleńkaj frankfurckaj kvatery, kolki sotniaŭ kilametraŭ my nachadzili ź imi, hulajučy pa staražytnym Frankfurcie. Ale kali b nie Tamara, usich hetych spatkańniaŭ nie było b. Paśla vychadu na pensiju ja planavaŭ pierajechać na Havajskija vyspy, adnak siabroŭka žyćcia mianie strymała. Moža, tak jano j lepš?

 Uspaminy, zapisanyja Alaksandram Adzincom dla knihi «Pavajennaja emihracyja: skryžavańni losaŭ» (Miensk, 2007)

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0