Fota: Respublikanski teatr biełaruskaj dramaturhii

Fota: Respublikanski teatr biełaruskaj dramaturhii

19 studzienia ŭ Respublikanskim teatry biełaruskaj dramaturhii adbudziecca sapraŭdny «Taćcianin dzień» — viečaram tut projdzie jubilejny bieniefis narodnaj artystki Biełarusi Taćciany Marchiel. Papraŭdzie, navat ciažka pavieryć u toje, što Taćcianie Marchiel — 80!

«Niachaj budzie viesieła!» — havoryć pra farmat svajho jubileju Taćciana Ryhoraŭna. I adznačaje, što jubilejnaja viečaryna rychtujecca amal ekspromtam.

Čytajcie taksama: Łukašenka pavinšavaŭ narodnuju artystku Biełarusi Taćcianu Marchiel z 80-hodździem

— Sprava ŭ tym, što tolki dniami adbyłasia premjera novaha śpiektakla Alaksandra Harcujeva «Mudramier», i ŭ mianie tam nievialičkaja rola, — raspaviała Taćciana Marchiel «Narodnaj Voli». — Ale ja da hetaj roli vielmi rychtavałasia, šukała padychody, kab atrymałasia niebanalna. Ja ihraju žančynu, jakaja zamaŭlaje damavinu. Sama dla siabie. I joj vielmi chočacca, kab apošni prytułak byŭ pryhožym, zručnym. Tamu zamaŭlaje maja hierainia jaje ź vialikim aptymizmam. I sychodzić — byccam sapraŭdy ŭ novaje žyćcio. Vobraz atrymaŭsia vielmi śvietły. Mnie padajecca, što publicy spadabałasia — vielmi ciopła pryniała. Dla mianie heta vialikaja radaść, bo novych rolaŭ u teatry ŭ mianie daŭno nie było. Tamu ja była zaniata tolki «Mudramieram», a nie padrychtoŭkaj da jubileju. Ale my niejki cikavy chod dla bieniefisu znojdziem! Pakocicca, jak toje žyćcio!

— Taćciana Ryhoraŭna, vy vialikaja aptymistka pa žyćci. I ŭ mianie vaš uzrost pa pašparcie niejak zusim nie stasujecca z vami. Navat niajomka hetuju ličbu ahučvać u vašaj prysutnaści…

— Oj, ja i sama hladžu na hetuju ličbu i dumaju: dy nie, prachodź mima! Heta ŭsio nie pra mianie! Uvohule, u mianie była dumka zakreślić hety nul, a pierad vaśmiorkaj namalavać adzinku. Byccam by mnie nie 80, a znoŭ 18!

— A čysta pa-žanočy ŭzrost adčuvajecie? Nu tam marščyny, zdaroŭje i ŭsio takoje…

— Kali my z mužam razyšlisia, a heta było šmat hadoŭ tamu, mnie padavałasia, što ja nie vytrymaju, tak ciažka było. I ja vielmi doŭha pakutavała, doŭha padnimałasia… Ale ja niejak skazała: paśla ŭsiaho pieražytaha ja narešcie sustrełasia z adnym vielmi cikavym čałaviekam, i mnie stała lahčej. Zirnuła na śviet inšymi vačyma. I hety čałaviek — ja sama. Bo kali my žyli razam z mužam, to ŭsio rabiłasia dla jaho. I nie tamu, što ja takaja dobraja, a tamu, što ja ehaistka i mnie było pryjemna tak rabić. A heta niapravilna. Ale ja była ščaślivaja, kali bačyła, jak jon raście.

A kali zdaryŭsia razvod, ja była ŭ poŭnaj rospačy, nie mahła navat dychać. Ale dzieci byli, dziela ich treba było…

Aj, niejkaja niejubilejnaja razmova atrymlivajecca! Karaciej, ja sustrełasia sama z saboj. I mnie vielmi choraša žyć. Vakoł mianie — Božy śviet, ptuški, cudoŭnaja pryroda. Ja atrymlivaju asałodu ad kožnaj chviliny!..

— Nie sakret, što niekatoryja žančyny pakutujuć ad taho, što pobač niama nadziejnaha mužčyny, mocnaha plača…

— Ja nie maju hetaha plača ŭžo bolš za 30 hadoŭ i adpakutavała z hetaj nahody daŭnym-daŭno! Ciapier u mianie svaje mocnyja plečy. Pryvykła sama z usim spraŭlacca. Ja viaskovaja dziaŭčyna, usio mahu. I bačyła, jak maja mama sama traich dzietak na nohi pastaviła, i hrošaj u kałhasie nie było, i nichto asabliva nie dapamahaŭ. Usio sama! I ŭsie vyžyli.

— A dla dušy, dla serca?

— Nu nie zusim ja ŭžo zasochłaja kvietka! I mahu raskazać pra heta taksama, ale — davajcie inšym razam…

— Taćciana Ryhoraŭna, ad dušy vam zyču zdaroŭja i novych vialikich rolaŭ!

— Dziakuj!

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?