Da vosieni 2020 hoda pra 19-hadovaha futbalista «Haradziei» Raścisłava Šaviela viedali pieravažna treniery i zaŭziatary. Ale niečakana dla mnohich hulec, jaki tolki letaś debiutavaŭ u vyšejšaj lizie, pačaŭ traplać u infarmacyjnyja zvodki bujnych internet-miedyja. Pra jaho zahavaryli viadomyja spartoŭcy, jakija vystupili suprać hvałtu siłavikoŭ i falsifikacyi vybaraŭ. Pryčyna? Šaviel adkryta pačaŭ udzielničać u pratestach, nie bajaŭsia vykazvacca, dvojčy byŭ zatrymany i ŭ vyniku pravioŭ za kratami bolš za 20 sutak. U intervju Raścisłaŭ raspavioŭ, što padšturchnuła vyjści na vulicu, u jakoj krainie maryć žyć i jak baviŭ čas u SIZA.

— Da hadoŭ 16-17 ja byŭ apalityčnym čałaviekam, zajmaŭsia futbołam u minskaj škole «Arbita», paśla patrapiŭ u «Haradzieju», i hramadskaje žyćcio mnie było nie cikava, — pačynaje razmovu Raścisłaŭ. — A paśla pačaŭ hladzieć naviny, daviedvacca, što adbyvajecca ŭ śviecie, ubačyŭ źmieny va Ukrainie. I kali atrymaŭ prava hałasavać na prezidenckich vybarach, to ŭžo dobra razumieŭ, jaki ŭ Biełarusi režym. Baćki na mianie z vybaram nie cisnuli, i ŭ vyniku addaŭ svoj hołas za Śviatłanu Cichanoŭskuju. Na moj pohlad, na toj momant heta byŭ toj čałaviek, jaki moh supraćstajać siońniašniamu prezidentu, toj, chto pavioŭ za saboj narod, na kaho možna było choć niejak raźličvać. Ja, jak i mnohija ludzi, pavieryŭ u jaje. A paśla vybaraŭ daviedaŭsia, što zdaryłasia ŭviečary ŭ Minsku… Znajomyja chłopcy, jakija byli ŭ centry horada, raskazvali, što tam byŭ chaos. Usie byli šakavanyja, bo nie mahli pavieryć, što realna źbivali ludziej, stralali, kidali hranaty. Infarmacyi ž nijakaj nie było: internet nie pracavaŭ.

Na nastupny dzień ja z tavaryšami vyrašyŭ pahladzieć, što adbyvajecca na stancyi mietro «Puškinskaja». Nu i ŭbačyli ŭsiu dzič, jakaja adbyvałasia. Mašyny nieruchoma stajali, sihnalili, u kahości ŭ sałonie hučała muzyka. Niepadalok ad siłavikoŭ čulisia vybuchi, hučali streły…

— Ty niejak kazaŭ, što samaja žorstkaja karcinka, jakuju ty ŭbačyŭ u toj viečar, — chłopiec z razarvanaj nahoj.

— Tak, i mnohija mnie nie pavieryli, padumali, što, mahčyma, prydumaŭ niešta, ale ž navat fota hetaha chłopca jość u internecie. U peŭny momant pablizu ad nas pačuŭsia vybuch. Što kankretna adbyłosia, my nie mahli ŭbačyć praź zialonaje nasadžeńnie. Adyšli ŭbok i zaŭvažyli, što na ziamli lažyć chłopiec. Jamu sprabavali dapamahčy ludzi, adnak siłavyja struktury zatrymlivali achvotnych. Praŭda, biez asablivaj žorstkaści. Što było paśla z chłopcam, nie viedaju, ale potym u siecivie źjaviŭsia fotazdymak, i ja zrazumieŭ, što heta toj čałaviek.

— Ź jakimi adčuvańniami viarnuŭsia dadomu?

— Było strašna, ja byŭ u niejkim tumanie i nie moh pavieryć, što adbyvajecca sapraŭdny hienacyd svajho naroda. I ja zrazumieŭ, što z hetym treba niejak zmahacca. Narod abraŭ peŭnuju taktyku, jakoj karystajecca dahetul, i ja taksama vyrašyŭ u hetym udzielničać. A jak inačaj?

— Upieršyniu ciabie zatrymali 28 žniŭnia. Pryhadaj, jak usio adbyłosia.

— U toj dzień z tavaryšami pryjechali da Čyrvonaha kaścioła padtrymać dziaŭčat, jakija tam sabralisia. U peŭny momant płošču atačyli siłaviki, i stała zrazumieła, što ty nikudy nie dzieniešsia. Ale my, ułasna kažučy, i nie sprabavali ŭciačy ad ich. Pryjechali prademanstravać, što my jość, naša słova maje značeńnie, i biehčy sensu nie było.

Spačatku mianie dastavili ŭ Leninskaje RUUS, paśla — na Akreścina, dzie ź Izalatara časovaha ŭtrymańnia pieraviali ŭ Centr izalacyi pravaparušalnikaŭ, a potym advieźli ŭ Žodzina. Mnie dali vosiem sutak.

— Što najbolš uraziła padčas pieršaj adsiedki?

— Zdahadvaŭsia, kudy patraplu, i nie mahu skazać, što mianie niešta vielmi ździviła ci šakavała. Razumieŭ, što žorstkaść, ź jakoj stavilisia da zatrymanych, była ŭ pieršyja dni pratestaŭ i, napeŭna, bolš nie paŭtorycca. I žudaści ŭ dačynieńni da nas na Akreścina sapraŭdy nie było. U IČU supracoŭniki stavilisia da nas adekvatna, u CIPie — nie zusim, mahli nahrubić, vykarystoŭvali łajanku, ale ž heta byli kropkavyja vypadki. A voś u Žodzinie režymny abjekt bolš surjozny, tam usio budujecca na mocnaj dyscyplinie.

— Čuŭ, što paśla adnoj z pravierak u tvajoj kamiery pieraviarnuli matracy i asabisty rečy.

— Heta adbyłosia na Akreścina. U Žodzinie spačatku nam nie zabaraniali lažać ci siadzieć na praciahu dnia, nas vyvodzili na prahułku i ŭ duš. Usio było narmalna. Tam prosta bolš strohaja dyscyplina. Naprykład, kali nas kudyści i vyvodzili, to padčas kožnaha spynieńnia my pavinny byli pavaročvacca tvaram da ściany. Ruchacca treba było chutkim krokam i zładžana vykonvać kamandy. Nu i sama razmova z boku siłavikoŭ była davoli dziorzkaj, rezkaj, viałasia na padvyšanych tanach.

— Jak jany vas nazyvali?

— Niejak kankretna nijak nas nazyvali. Ale adnojčy była vielmi cikavaja situacyja. Nas pavinny byli pieravodzić u inšuju kamieru, i małady supracoŭnik žodzinskaha SIZA, kali adčyniaŭ dźviery ŭ kamieru, skazaŭ: «Kociki, na vychad!» Jak zrazumieŭ, heta była adsyłka da mirnych šeściaŭ. Kali za miažoj ludzi ŭbačyli, u jakoj formie adbyvajucca pratesty ŭ Biełarusi, dyk ździvilisia prystojnaści, mirnaści, dyscyplinavaści, akuratnaści biełarusaŭ i pačali nazyvać nas kocikami. Nahladčyk, vidać, viedaŭ pra heta albo prosta pačuŭ u našych razmovach.

 — Pieršaja adsiedka nie adbiła ŭ ciabie žadańnia hulać, i na pačatku listapada ciabie znoŭ pasadzili. Hetym razam dali 13 sutak. Dzie na hety raz zatrymali?

— Na Łahojskim trakcie. Hetym razam ja krychu atrymaŭ. Mianie zaviali ŭ miniven, pasadzili na padłohu, niekalki razoŭ udaryli kułakom pa tvary. A paśla, kali źbiralisia pieravodzić u aŭtazak, u aŭtobus zajšoŭ čałaviek i, ničoha nie kažučy, udaryŭ nahoj pa hałavie. Prytomnaść nie straciŭ, ale mianie pieratresła, krychu papłyło ŭ vačach. Paśla mianie ź inšymi zatrymanymi zavieźli ŭ Maskoŭskaje RUUS. Prasiadzieli ŭ aktavaj zale ź piataj viečara da apoŭnačy, i tolki paśla nas advieźli na Akreścina. Tam da suda pravioŭ troje sutak, a paśla znoŭ nakiravali ŭ Žodzina.

Usio było amal jak i ŭ pieršy raz — stroha i žorstka. Nikoha nie bili, ale adbyvańnie pakarańnia prachodziła ŭ mienš łajalnaj formie, čym raniej. Hetym razam na praciahu dnia zabaraniali siadzieć ci lažać na łožku. Lažać možna było tolki ź dziasiataj viečara da šostaj hadziny ranicy. U astatni čas matracy pavinny byli być skručanyja. Byŭ rasparadak dnia, ale mnohija punkty nie vykonvalisia. U zaležnaści ad umoŭ nadvorja pavinny byli być prahułki. Nadvorje, jak my bačyli z akienca, było dobraje, ale prahułak usio roŭna nie pravodzili. U duš za trynaccać sutak nivodnaha razu ja tak i nie schadziŭ. Śviatło ŭ kamiery pakidali ŭklučanym na ŭsiu noč.

— Usie tvaje sukamierniki byli palityčnymi źniavolenymi?

— Tak, i ŭsie byli biez kryminalnaha minułaha. Usie adekvatnyja, intelihientnyja i hodnyja ludzi. Imionaŭ nazyvać nie budu, prosta pieraliču prafiesii: supracoŭnik kreatyŭnaha ahienctva, ramieśnik, doktar ź Instytuta traŭmatałohii, rabotnik Parka vysokich technałohij. Kaho jašče pryhadać? Adnaho chłopca z tavaryšami zatrymali naŭprost u dvary, kali śpiavali pieśni, i pryvieźli ŭ Žodzina razam ź instrumientami. Nichto nie dzivačyŭ, nie kanfliktavaŭ, tamu ŭsio było narmalna.

Siadzieli my ŭ prastornaj kamiery na dziesiać čałaviek. Usie miescy byli zaniatyja, ale nam pašancavała, bo ŭ niekatorych kamierach, raźličanych na dziesiać čałaviek, siadzieli piatnaccać źniavolenych.

— U kaho z sukamiernikaŭ była samaja absurdnaja historyja zatrymańnia?

— Hety mužčyna maje davoli aktyŭnuju hramadzianskuju pazicyju, ale zatrymali jaho tady, kali ŭ akcyi nie ŭdzielničaŭ. Jon ź jabłykami i fruktami źbiraŭsia naviedać svaju ciešču. Čas byŭ poźni, kali ŭžo nikoha amal nie zatrymlivajuć, zastavałasia prajści litaralna kvartał, ale ŭsio roŭna padjechaŭ aŭtobus i jaho ŭziali z torbami. Jon i nie ŭciamiŭ, jak usio adbyłosia.

* * *

— Zrazumieŭ. Davaj pahavorym pra kamierny pobyt. Dzie najbolš smačna karmili?

— Ježa, kali kazać ščyra, paŭsiul była nie vielmi, ale jeści ŭsio roŭna treba. Pieradačy da ciabie mohuć nie dajści, a haładoŭkaj karyści nikomu nie zrobiš. Samaje adekvatnaje charčavańnie, na maju dumku, było ŭ Žodzinie. Rankam prynosili tak zvanuju siečku ci aŭsianku, u abied — boršč ci rasolnik i navat jušku niejkuju hatavali. Pryčym supu nie škadavali i nalivali ŭ misku jaho narmalna. Samaj vytančanaj stravaj na druhoje byli makarony pa-fłocku. Jeści ich možna było nie kryviačy vusnaŭ.

— Čym zapaŭniaŭ čas, praviedzieny ŭ SIZA?

— Z nami siadzieŭ taksama mastak, jaki z chleba zrabiŭ šaški, nardy i šachmaty. Darečy, fihury atrymalisia vielmi pryhožyja. Z chleba taksama zrabili hulniavyja kości, z papiery z sšytka — karty. Akramia taho, staralisia padtrymlivać fizičnuju formu: adciskalisia ad padłohi, vykonvali padciahvańni, praktykavańni na pres, prysiadańni. Doktar, jaki siadzieŭ z nami, u hetym pytańni byŭ małajcom. Navat kali lenavaŭsia, jon pastajanna nahadvaŭ, što ja čałaviek spartyŭny i mušu zajmacca.

— Cikava, što tabie karysnaha daŭ hety nie samy pryjemny dośvied znachodžańnia ŭ SIZA?

— Pa-pieršaje, znachodžańnie ŭ SIZA padšturchnuła mianie da čytańnia. Soramna pryznacca, ale raniej ja mała čytaŭ mastackuju litaraturu, a tam niejak uziaŭsia za heta. U kamiery byli knihi, jakija zastavalisia ad našych papiarednikaŭ, i tyja, što pieradavali nam. Čytaŭ fantastyku, detektyvy i navat niejki raman pra kachańnie. Praciahvaju čytać i na voli.

Pa-druhoje, kali znachodzišsia ŭ źniavoleńni, pačynaješ canić samyja banalnyja rečy, jakim na svabodzie ty navat nie nadavaŭ značeńnia. Naprykład, ceniš samuju zvyčajnuju ježu, mahčymaść pamycca pad haračaj vadoj, navat prosta prahulacca i schadzić u prybiralniu. Jak by heta dziŭna ni hučała, ale tak i jość. Znachodziačysia tam, ty pačynaješ hladzieć na ŭsie banalnyja rečy krychu inakš.

— Prabač, ale jak vy mylisia ŭ kamiery?

— Soramu nie było. Usie razumieli, dzie my znachodzimsia. Prosta zaviešvali praścinaj pramiežak kamiery, dzie znachodzicca prybiralnia, i mylisia nad unitazam z butelki z vadoj, jakuju da hetaha hreli na batarejach. Aciaplajuć u SIZA naležna, tamu prablem z hetym nie było. Ja adnojčy pamyŭ majku, i jana vysachła za sorak chvilin.

— Kali čałaviek traplaje ŭ abmiežavanyja ŭmovy, jon časam prychodzić da niečakanych vynachodnictvaŭ, kab choć niejak padtrymlivać kamfort. U čym z sukamiernikami prajavili kiemlivaść?

— Pryviadu adzin prykład. Usim pieradavali harbatu, ale pryhatavać jaje nie mahli: kipiacilnik u SIZA zabaronieny. Tamu my brali płastykavuju butelku, zakidvali tudy dva pakieciki z zaparkaj, nalivali chałodnuju vadu, kłali viečaram na batareju, i ranicaj, padčas śniedańnia, ty piŭ užo amal haračuju harbatu.

— Tabie listy pisali?

— Jany da nas nie dachodzili. Ale kamuści z chłopcaŭ pašancavała, i na adnoj sa staronak skanvorda jon znajšoŭ słovy padtrymki nakštałt: «Trymajsia! My ciabie lubim!» Supracoŭniki SIZA, vidać, prosta nie zaŭvažyli ich, kali praviarali rečy. Listy pisaŭ sam i pieradavaŭ ich z tymi, chto vychodziŭ na volu. Chłopcy paśla prosta fatahrafavali tekst paviedamleńnia i adpraŭlali praź internet našym blizkim.

* * *

— Ty ź leta nie ŭdzielničaješ u futbolnych matčach, bo adnaŭlaješsia paśla traŭmy kalena. Niahledziačy na heta, uvieś hety čas znachodziŭsia na kantrakcie ŭ «Haradziei». Hałoŭny trenier kamandy Aleh Raduška nie cikaviŭsia, jak tvaje spravy?

— Ni kiraŭnictva kłuba, ni hałoŭny trenier nie telefanavali. Z maci taksama nichto nie źviazvaŭsia. Mnie zvanili treniery dublujučaha składu, a taksama siabry-futbalisty. Jany, darečy, rabili ŭ sacyjalnych sietkach post u maju padtrymku. Kalektyŭ u nas u kamandzie byŭ družny, i adčuvałasia, što chłopcy realna pieražyvajuć za mianie.

— Ty jašče źjaŭlaješsia futbalistam «Haradziei»?

— Užo nie. Ale heta nie sakret, što z «Haradziei» ciapier zvalniajucca i hulcy, i supracoŭniki kłuba. Što budzie dalej z kłubam, pakul nieviadoma.

— Užo šukaješ sabie novuju kamandu?

— Zajmusia hetym pytańniem, kali kančatkova papraŭlusia paśla traŭmy. Ale ŭžo adčuvaju siabie fizična značna lepš. Dumaju, prablem z pošukam kamandy pierad pačatkam siezona nie ŭźniknie.

— A ci nie chvaluješsia, što nie znojdzieš sabie kamandu praz sutki ŭ SIZA i ŭdzieł u pratesnych akcyjach? Usio ž taki ŭ nas bolšaść kłubaŭ dziaržaŭnaja…

— Dumaju, nie. Ja ž daloka nie adziny futbalist, chto vykazaŭ svaju hramadzianskuju pazicyju. Miarkuju, što znajści sabie kamandu ŭsio ž taki budzie mahčyma.

— Ty kažaš, što nie adziny hulec, chto vykazaŭ svaju pazicyju, ale jakraz da futbalistaŭ u hetym składniku ŭ mnohich jość pytańni. Ludzi ličać, što bolšaść futbalistaŭ pramaŭčali ŭ taki składany čas. Jak stavišsia da hetaha?

— Kožny vyrašaje sam, vykazacca jamu ci pramaŭčać. Da taho ž, zrazumieła, peŭny cisk na futbalistaŭ akazvali, kab jany maŭčali. A naohuł, ja prychilnik nastupnaha padychodu: kali jość što skazać, dyk kažy. I, napeŭna, tym, chto pramaŭčaŭ, varta było heta zrabić.

— Ci sumna ad taho, što tolki adzinki chłopcaŭ z vyšejšaj lihi publična i adkryta vystupili suprać situacyi ŭ krainie?

— Napeŭna, tak. Futbalisty — heta ž vialikaja siamja, i ja ŭpeŭnieny, što mnohija ź ich nie ŭchvalajuć usiaho taho, što adbyvajecca ŭ krainie, i razumiejuć, što adbyvajecca. Ale, vidać, jość matyvy, jakija nie dazvalajuć im vykazvacca. Biezumoŭna, było b fajna, kali b jany skazali svajo słova.

— Futbolny ahient Valeryj Isajeŭ niadaŭna skazaŭ, što jany prosta bajacca stracić zarobak i pracu.

— Mahčyma, tak i jość. U kožnaha abstaviny svaje, ale ja nie dumaju, što paśla vykazvańnia svajoj pazicyi ŭ žyćci futbalista ŭsio nastolki stanie drenna, što jano źmienicca karennym čynam. Ale ž asudžać nikoha nie budu, bo prosta nie mahu pastavić siabie na ich miesca.

— Jość ludzi, chto svaim prykładam ciabie vielmi natchniŭ?

— Takich vielmi šmat. Siarod spartoŭcaŭ addaju naležnaje baskietbalistcy Alenie Leŭčanka. Jana prosta vielmi mocny čałaviek i asoba. Fajnaja i nievierahodnaja. Alena sprabuje źviartacca da Jeŭrasajuza, imkniecca danieści da astatnich, što ŭ nas adbyvajecca. Mnohija za miažoj i dahetul nie razumiejuć, što ŭ Biełarusi nasamreč zdaryłasia. Asabista ź joj nie kantaktavaŭ, ale viedaju, što paśla druhoha zatrymańnia jana padtrymała mianie. Dy i naohuł, dziakuj usim tym, chto vykazaŭ słovy padtrymki. Mnie, majoj maci pisali i zvanili navat prosta nieznajomyja ludzi, prapanoŭvali finansavuju i jurydyčnuju padtrymku. Maci była vielmi pryjemna ŭražana, što biełarusy takija cudoŭnyja ludzi.

— Raniej tak nie dumaŭ?

— Ja lublu svaju krainu, viedaŭ, što ŭ Biełarusi žyvuć dobryja ludzi, ale litaralna ŭ adzin momant my prajavili siabie jak nacyja. Usie zhurtavalisia, stali adzin za adnaho, i hetaha darahoha varta.

— Što za apošnija miesiacy ŭ ciabie vyklikała samuju niehatyŭnuju reakcyju?

Hvałt. Heta toje, što najpierš musić być vykaraniena. Vielmi ciažka było, kali zabrali majho tavaryša 10 žniŭnia. Peŭny čas ni jahonaja siamja, ni siabry nie viedali, ci žyvy jon naohuł. Usie byli vielmi źniervavanyja. Paśla źjaviłasia navina, što jon znachodzicca ŭ izalatary i jamu prysudzili sutki. Toje, što jon žyvy, nas krychu supakoiła, ale nazad jon viarnuŭsia litaralna z čornymi nahami. Kamuści treba było prajścisia pa kožnym zatrymanym, i jamu taksama prylacieła. Ale jon chłopiec mocny i fizična, i duchoŭna, tamu vytrymaŭ.

I mianie jašče vielmi ździŭlaje, što pradstaŭniki siłavych struktur i dziaržaŭnych ustanoŭ dahetul dumajuć, byccam nam niechta płacić hrošy, što u nas jość svaje lalkavody, i my marhinały, jak nas nazyvajuć, ludzi bieź idei, jakija chodziać pa vulicach jak statak. Jany realna ŭ padobnaje vierać i dumajuć, što tak i jość.

— Ty — pradstaŭnik maładoha pakaleńnia, jaki nie pabajaŭsia vyjści na pratesty. U budučyni tabie i tvaim adnahodkam farmavać novuju Biełaruś, nasyčać jaje idejami i źmianiać da lepšaha. Jakoj ty bačyš hetuju krainu?

— Chaču, kab paśla zaviaršeńnia ŭsiaho hetaha biezzakońnia i razvału my apynulisia ŭ krainie, dzie narod moža niešta vyrašać, dzie da jaho prysłuchoŭvajucca, dzie ŭličvajuć jahony punkt hledžańnia i robiać usio supolna. To-bok u demakratyčnaj dziaržavie, jakaja zaraz u nas adsutničaje. Zatoje jość pravavy defołt. Nie viedaju, kali ŭsio zdarycca, ale majo adčuvańnie padkazvaje, što pieramieny ŭ nas nastupiać nieŭzabavie.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?