Janina Mielnikava troje sutak praviała ŭ izalatary na Akreścina. Ranicaj 3 vieraśnia da jaje pryjšli ź pieratrusam u miežach kryminalnaj spravy. Ale zatrymali čamuści za supraciŭ rabotnikam milicyi.

U paniadziełak byŭ sud, jaki prysudziŭ Janinu da 95 bazavych vieličyń štrafu. Paśla hetaha žurnalistku adpuścili. «Salidarnaść» pieršaj daviedałasia ŭ kalehi pra jaje stan i ŭražańni ad pryhodaŭ.

«Post u Fejsbuku ich razzłavaŭ»

— Usio pačałosia 3 vieraśnia kala 8:30 ranicy. Da mianie pahrukalisia ŭ dźviery, hrukali tak pierakanaŭča i hučna, što sumnieńniaŭ nie było, chto i navošta pryjšoŭ. Tym bolš vočka ŭ dźviarej było začyniena i ja nie mahła ničoha bačyć.

Paśpieła napisać post u Fejsbuku: «Da mianie pryjšli». Na bolšaje ŭ mianie nie chapiła ni sił, ni fantazii. Ruki, ščyra kažučy, trochi treślisia. Post ich razzłavaŭ, jany daviedalisia pra jaho praktyčna adrazu.

Jany łamali dźviery: pracedura dla ich była nieskładanaja, ale heta dało mnie čas napisać u sacsietcy, padychać i padrychtavacca.

Ja nie mahu kazać, u miežach jakoj kryminalnaj spravy da mianie prychodzili. Tak, byŭ pieratrus. Nie skazała b, što vielmi žorstki. Zabrali moj telefon, kampjutar, ćviordyja dyski. Ułasna, bolš ničoha. Ich cikavili ličbavyja nośbity.

«Pasadzili ŭ kletačku»

— Potym mianie pavieźli na dopyt — jon byŭ karocieńkim, ničoha asablivaha. A dalej pačałosia samaje cikavaje. Mianie advieźli ŭ RUUS. Tam mnie nichto nie skazaŭ, što ja zatrymanaja. Tym nie mienš mianie pasadzili ŭ kletačku i skazali krychu pačakać.

Praź niekatory čas mnie prynosiać pratakoł ab supracivie milicyi. Ja jašče doŭha siadzieła i čakała, što ž budzie dalej. U noč na 4 vieraśnia mianie adpravili na Akreścina.

«Kožny paasobku vyhladaŭ jak čałaviek»

— Naturalna, heta nie sanatoryj i nie kurort. Ja ŭpieršyniu trapiła ŭ takoje miesca. Nie mahu skazać, što rabotniki hetaj ustanovy stavilisia da mianie vielmi žorstka i ź niepryjaznaściu. Kožny paasobku navat vyhladaŭ jak čałaviek.

Usia sistema ŭ cełym pazbaŭlenaja ŭsiakaha humanizmu. Ty znachodzišsia ŭ IČU, jašče nie było suda, jaki tearetyčna ciabie moža apraŭdać, ale staŭleńnie — jak da čałavieka, jaki ŭžo ŭčyniŭ pravaparušeńnie. Ty chodziš z rukami za śpinaj, staiš tvaram la ściany, kožnuju ranicu i viečar pravierki.

Spačatku nas było ŭ kamiery čatyry čałavieki na try miescy, i pieršuju noč ja praviała na łavačcy. Pakolki ja była vielmi stomlenaja, to mnie navat było zručna. Potym nas stała piaciora na try miescy.

Viadoma, u nas nie było nijakich matracaŭ i koŭdraŭ, było dosyć choładna. Vielmi ratavali miedycynskija maski, kali ich nadzieć na tvar, to zdavałasia, što nos nie tak mierźnie, i ty sahravaješsia svaim dychańniem.

«A dzie matracy?»

— U nas była «palityčnaja» kamiera. Sa mnoj była kaleha, jakaja maje niepasrednaje dačynieńnie da ekołahaŭ — Natalla Hierasimava. Była dziaŭčyna, zatrymanaja ŭ «Korpusie», — Liza Nieŭmiaržyckaja. I jašče piensijanierka, da jakoj pryjšli na daču i zabrali za repost (ciapier mnohich biaruć za heta, jana ŭžo siadzieła druhi raz).

U apošni dzień zasialili žančynu, jakuju ŭziali z ałkaholnym apjanieńniem na aŭtavakzale. Kali jana tolki zajšła ŭ kamieru, to najpierš spytała: «A dzie matracy?»

My joj usio rastłumačyli. My dobra čuli, jak mužčynam z susiednich kamier kryčali, kab jany skrucili matracy. Nam skručvać nie było čaho. My, u svaju čarhu, byli ździŭlenyja, što hetuju žančynu ŭ RUUS častavali cyharetaj i vyvodzili pakuryć, pakul my siadzieli ŭ kletkach.

«Ježa nie była ahidnaj»

— Moža, ja nie vielmi pieraborlivaja, ale ja nie mahu skazać, što ježa była ahidnaja abo vielmi niasmačnaja. U pryncypie, jaje možna było jeści. Heta takija savieckija katlety z chleba, jakija my ŭsie jeli ŭ dziacinstvie; kašy; supy — nie na bulonie, ale jadomyja. Ničoha sapsavanaha abo takoha, kab vyklikała ahidu, nie było.

Vada, zrazumieła, była tolki z krana. Nie samaja lepšaja, ale i nie najhoršaja ŭ Minsku. Uzvary, kisiali dva razy na dzień (karmili trojčy).

«Paŭtarała: «Nie vier, nie bojsia, nie prasi»

— U mianie cukrovy dyjabiet, byŭ z saboj insulin. Pry luboj prośbie jaho adrazu ž vydavali. Kali ja prasiła vymierać cukar, to nie ŭsie fielčary byli hetamu rady, ale niechacia ŭsio rabili. Mnie pašancavała, što moj insulin skončyŭsia roŭna ŭ paniadziełak, kali i byŭ sud.

Rodnyja, viadoma, sprabavali pieradać, ale byli vychodnyja, nichto ničoha nie braŭ. U paniadziełak, mahčyma, i ŭziali b, nie było staŭleńnia: «Pamreš tut — nu i dobra».

Kali ja ŭ RUUS spytała, ci nie biessensoŭna pytacca ci prasić apaviaścić rodnych, to mnie skazali: «Nu što vy, ciapier usio paviedamim, dzie vy». Ničoha nie paviedamili.

Ja sabie ŭvieś čas paŭtarała znakamituju frazu: «Nie vier, nie bojsia, nie prasi». Jakimi b miłymi i ŭśmiešlivymi jany ni byli, ale 2/3 z taho, što jany kazali, — heta padman. Tym bolš, kali ja ŭbačyła pratakoł ab supracivie, jak ja sprabavała ŭciačy i machała rukami.

«Sud zaniaŭ piać chvilin»

— Sud u maim vypadku byŭ nastupnym: ja, sudździa, sakratar i kanvair. Heta zaniało chvilin piać. Byŭ śviedka, jaki nibyta bačyŭ, jak ja admaŭlałasia vychodzić z mašyny i supraciŭlałasia. U mianie da jaho nie było nijakich pytańniaŭ, ja ŭžo była na takich sudach. Ja patłumačyła svaju pazicyju, sudździa, nie addalajučysia, vynies pastanovu — 95 bazavych štrafu.

Suma dziŭnaja. Mabyć, heta za maju vietlivaść, što ja nie zadavała lišnich pytańniaŭ, zatoje my pahavaryli ab ekałahičnaj situacyi, ab składanaściach pastupleńnia na žurfak.

«Ja nie vielmi davała sabie nadzieju»

— Ja nie mahu skazać, što rychtavałasia da sutak, mnie hetaha nie chaciełasia: nie samyja kamfortnyja ŭmovy ŭ maim žyćci. Ale hałoŭnaje — adčuvańnie niespraviadlivaści. Ty bačyš, što na ciabie skłali pratakoł, dzie niama ni słova praŭdy, i takich pratakołaŭ moža być kolki zaŭhodna.

Kali traplaješ unutr, to jość adčuvańnie, što heta moža doŭžycca biaskonca. Ja nie vielmi davała sabie nadzieju, ale i nie ŭjaŭlała, jak heta ŭsio budzie na sutkach.

My parailisia z advakatam i vyrašyli ŭsio ž vyśvietlić, što ž heta było. Zusim niezrazumieła, navošta mianie pavieźli ŭ RUUS, u ramkach čaho. Supraciŭ — heta toje, što jany aformili pa fakcie, ale nie tłumačać, navošta pavieźli tudy.

«Arhanizm pracuje na adrenalinie»

— Štraf, chutčej za ŭsio, pryjdziecca zapłacić. Što tyčycca majoj pracy, to ja była «tam» u vychodnyja, u mianie jość kankretnyja abaviazki. My litaralna da majho zatrymańnia zapuścili novuju viersiju sajta, jakuju treba dakrucić, darabić. Heta toje, čym ja płanuju zajmacca ŭ najbližejšy čas.

U mianie adčuvańnie, što arhanizm i psichika pakul pracujuć na niejkim adrenalinie, ale nie viedaju, što budzie dalej. Mahčyma, patrebny budzie niejki adpačynak abo vydych.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?