Mikoła Zacharanka

Mikoła Zacharanka

 — Mikoła Andrejevič, ja pomniu, jak paśla vychadu vašaj pieršaj knihi «I tady ŭdaryŭ bom» (2013) ździviŭsia naš viadomy prazaik Viktar Kaźko: «Zacharanka… Dzie jon byŭ dahetul? Tak burna ŭvarvaŭsia ŭ teatr, u prozu». Niadaŭna pabačyła śviet vaša novaja kniha «Taki viecier, taki viecier», adnak źviestak pra vas u infarmacyjnaj prastory nie pabolšała, čałaviek vy rašuča niepubličny. Tamu raskažycie pra siabie: adkul vy, chto pa prafiesii, «dzie šlachi vašy jduć i kudy»?

— Naradziŭsia i vyras na Paleśsi, u miastečku Vasilevičy, što pamiž Rečycaj i Kalinkavičami. Skončyŭ škołu, pracavaŭ hruzčykam, ślesaram. Zakončyŭ fiłfak BDU, u 1974 hodzie pierajechaŭ na Łahojščynu, u Švaby, byŭ nastaŭnikam ruskaj movy i litaratury. Taksama vykładaŭ muzyku, suśvietnuju mastackuju kulturu. Potym pajechaŭ u Sibir, pracavaŭ u Surhucie mastakom-afarmicielem, paśla znoŭ nastaŭničaŭ… Usiaho i nie pieraličyš. U krainie takich letunoŭ nie lubili. A voś dramaturh Aleś Pietraškievič (jon davaŭ mnie rekamiendacyju ŭ Sajuz piśmieńnikaŭ), kali paznajomiŭsia z maim «pasłužnym» śpisam, pryjšoŭ u zachapleńnie: «Heta cudoŭna! Toje, što treba sapraŭdnamu piśmieńniku!»

— A vy nie škadujecie, što žyviacie ŭ vioscy? Voś na dvare zima, Švaby śnieham zaniesła, u piečcy štoviečar treba palić…

— A pra što škadavać? Ja žyvu ŭ Švabach, jak u centry Suśvietu, na viaršyni vysokaj hary. Kali b vy viedali, što heta takoje, zrazumieli b i majo sustrečnaje pytańnie da haradžan: a vy nie škadujecie, što žyviacie ŭ horadzie? Pryznacca, ja navat adčuvaju niejkuju vinu pierad svaimi dziećmi: ja tut raskašuju na ŭłońni pryrody, a jany hibiejuć u tym Minsku…

Daroha z Łahojska da Švabaŭ

Daroha z Łahojska da Švabaŭ

— Pa vašych tvorach možna mastackija filmy zdymać. Kali b ja byŭ kinarežysioram, to abaviazkova ekranizavaŭ by apaviadańnie «Usio budzie dobra». Zdavałasia b, siužet tam zvyčajny — milicyja šukaje ŭ vioscy samahonščykaŭ, — ale jak vypisanyja ludzi, jakija trapnyja dyjałohi! Padobnyja temy vam viaskovaje žyćcio padkazvaje?

— Jak skazać… Pry ŭsioj svajoj prafiesijnaj publičnaści ja ŭ vioscy nie nadta sacyjalizavany. Tak, zboku-prypioku. Nikoli nie byŭ u huščy padziej. Raniej maja śvietłaj pamiaci niabožčyca žonka paśviačała ŭ miascovyja cikavostki: chto ŭ kaho naradziŭsia, chto z kim ažaniŭsia, chto z kim pabiŭsia, chto pamior… A ciapier ja, byvaje, sa skrušnym ździŭleńniem daviedvajusia pra śmierć staroha znajomca z nadmahilnaj tablički na mohiłkach, błukajučy siarod kryžoŭ, dzie i darahaja mnie mahiłka… Što da zhadanaha vami apaviadańnia, to, zdarajecca, žyćcio bačycca jak kino, kali ty ŭ hladackaj zale, a nie pamiž hierojaŭ na ekranie.

Doma. Svaja chatka — jak rodnaja matka…

Doma. Svaja chatka — jak rodnaja matka…

— A ci viedajuć švabaŭcy, chto razam ź imi žyvie ŭ adnoj vioscy? Moža, niejkuju asablivuju pašanu majecie ad miascovych uładaŭ?

— Adnojčy ŭ internecie ŭ rubrycy «Viadomyja ludzi» pračytaŭ — «Mikoła Zacharanka». Moj zatojeny hien słavalubstva ŭściešyŭsia, ale ž pačućcio spraviadlivaści ŭzbuntavałasia ŭ hrudziach. Dy chto jon taki, hety Zacharanka, hety paleski prychadzień, u histaryčnym piejzažy Łahojščyny — staražytnaha, kazačnaha, partyzanskaha kraju?!

— Samaironija vam da tvaru.

— Jana chiba nikomu nie škodzić. A ci šanujuć? Dy nijakaj asablivaj pašany mnie nie treba. Tym bolš miascovaja ŭłada składajecca pieravažna z byłych maich vučniaŭ. Usie ž svaje (śmiajecca).

— Dyk voś čamu vy tak aptymistyčna hladzicie na žyćcio! Pomnicca, vaš znakamity ziamlak Nił Hilevič nieadnojčy z žalem pryznavaŭsia, što napisaŭ ažno 15 pjes, i nivodnaja nie była pastaŭlena. Choć žyŭ jon, darečy, za 100 mietraŭ ad Kupałaŭskaha teatra. Vy napisali ŭsiaho dźvie pjesy, i adna ź ich — kamiedyja «Pajechali!» — u 1996 hodzie išła ŭ tym samym Kupałaŭskim. Jak vam udałosia prabicca na samuju prestyžnuju scenu krainy?

— Ja nie prabivaŭsia, usio stałasia vypadkova, navat mima majoj voli. U režysiora Andreja Androsika ŭźnikła prablema z pastanoŭkaj niejkaha śpiektakla. Terminova patrebna była pjesa. I fiłosaf Kim Chadziejeŭ, ź jakim my tady siabravali, paraiŭ Andreju źviarnucca «da hienijalnaha Kolki Zacharanki» (u Kima ŭsie siabry byli «hienijalnyja»). Pryjechali da mianie ŭ Švaby, uhavaryli — cejtnot ža! Nu, čystaja avantura. Ale mnie niejak udałosia napisać tuju kamiedyju… Što tyčycca Niła Symonaviča. Pomnicca, u dalokim 1986 hodzie ŭ Viciebsku, u kabiniecie hałoŭnaha režysiora Kołasaŭskaha teatra Valeryja Mazynskaha ja pabačyŭ na stale pjesu Hileviča. O, dumaju, u samoha Niła Symonaviča chadžu ŭ kalehach! Ja jamu zdavaŭ ekzamien pa biełaruskim falkłory ŭ BDU…

— Dumaju, jon hanaryŭsia b takim vučniem.

— U Hileviča takich vučniaŭ — choć hać haci dy pa hałovach chadzi. A niejak pry sustrečy spytaŭsia ŭ Mazynskaha, čamu jon tady Hileviča nie pastaviŭ? I voś što dasłoŭna adkazaŭ Valeryj: «Tuju dramaturhiju, jakuju davaŭ Nił, mnie chaciełasia zanieści ŭ jaki-niebudź viaskovy Dom kultury i pakłaści tam u kutočku, pra što ja jamu vymušany byŭ skazać. Jon tady akazaŭsia nadziva pabłažlivym i pryznaŭsia: «A ja i pisaŭ dla samadziejnaści!» Hilevič prosta vielmi chacieŭ, kab u jaho poŭnym zbory tvoraŭ była pradstaŭlena i dramaturhija, jak u Karatkieviča».

— A što vam zapomniłasia z časoŭ taho karotkaha supracoŭnictva z kupałaŭcami?

— Uspaminajecca, naprykład, Hienadź Aŭsiańnikaŭ, jaki vykonvaŭ hałoŭnuju rolu ŭ majoj pjesie. Dziejstva adbyvałasia na daščanym pamoście, uźniatym nad scenaj prykładna na paŭmietra. A jašče toj pryscenak pa majoj durnoj prychamaci nachilili hradusaŭ na 15 u bok zały. I voś na hetym «kasahory» niemałady ŭžo narodny artyst Aŭsiańnikaŭ bolej za hadzinu pramaŭlaŭ manałohi, skakaŭ polečku i śpiavaŭ prypieŭki! Ja tady ŭpieršyniu zrazumieŭ, što značyć sapraŭdny artyst. I nichto z artystaŭ nie narakaŭ na niazručnaść. Bo mastackaja zadumka ŭ teatry — heta śviatoje! Pomnicca, uraziła taksama, jak artysty, sabraŭšysia pa-za scenaj, va ŭsiu «palivali» niejkaha režysiora ci dramaturha. Moža, z-za hetaha sami toje miesca kala kulisaŭ nazyvali «brachałaŭkaj» (śmiajecca).

— A čamu kamiedyja «Pajechali!» pratrymałasia ŭ repiertuary ŭsiaho niekalki siezonaŭ?

— Niechta ŭbačyŭ tam peŭnyja aluzii. Choć ja ŭ pjesie nie mieŭ na ŭvazie ničoha «kramolnaha», režysior naprydumlaŭ roznych «namiokaŭ». Pastaviŭ na scenie vusatuju skulpturu, da jakoj hierainia artystki Natalli Kačatkovaj niepavažliva adnosiłasia. A potym na padmostki (mastak Barys Hierłavan zrabiŭ fantastyčna-pryhožyja dekaracyi) z pryciemkaŭ vychodzili kabiety i va ŭnison stahnali: «Ba-a-ćka, ro-o-dny, kali?!» Tady jašče na teatralnaj scenie dapuskalisia peŭnyja volnaści, možna było dureć patrochu. I ŭsio ž śpiektakl stali ŭsio radziej stavić u repiertuarnuju sietku, a potym cichieńka źniali.

— Jak vy ŭspryniali padziei ŭ Kupałaŭskim ŭ 2020 hodzie?

— Jak biadu, jak trahiedyju. Mahčyma, niepaźbiežnuju, mahčyma, nieabačliva razyhranuju, ale trahiedyju, i zusim nie aptymistyčnuju. Namolenyja ścieny pakinuli tvorčyja ludzi, abjadnanyja tradycyjaj, svajoj prynaležnaściu mienavita da hetaha teatra. Što heta, kali nie biada? Hledačy ich lubili za talent — kožnaha paasobku, ale i ŭsich razam — mienavita jak kupałaŭcaŭ. Dziakuj bohu, što jany pakul nie raźbiehlisia, nie zhubili tvorčaha adzinstva, robiać pastanoŭki, dy ŭsio ž… Dakładna viedaju, što bolšaść kupałaŭcaŭ, jakija syšli, baluča nastalhujuć mienavita pa budynku.

— A jak staviciesia da ciapierašniaha teatra?

— Ja nie byŭ na jaho śpiektaklach. Što peŭnaha možna skazać pra jašče niapeŭnuju źjavu? Vidavočna, hety teatr na stadyi stanaŭleńnia, tvorčaha i kadravaha ŭładkavańnia. Čytaju šmat krytyki ŭ jaho adras, u tym liku ad ludziej, jakim daviaraju. Ale i pabojvajusia padpaści pad upłyŭ drobiaznaj złaradnaści. Chočacca vieryć, što budzie jak u toj prykazcy: na žyvoj kaści miasu — naraści. Aby jana była žyvaja, taja kostka.

— U vydatnaha našaha prazaika Ivana Ptašnikava (miž inšym, jon taksama čałaviek łahojski) jość apaviadańnie «Pahonia» — pra łasia, jakoha dahaniajuć vaŭki. Tam usio z takim viedańniem vykładziena, byccam Ivan Mikałajevič u minułym žyćci łasiom byŭ. U vas jość nadzvyčaj ščymlivyja vieršy pra koniej, napisanyja (uvaha!) ad ich imia. Jak vam udajecca tak pieraŭvasablacca?

— Zdajecca, nijakich asablivych vysiłkaŭ nad saboj nie rabiŭ… U hetym sensie cikava panazirać za dziećmi: jany z sabakami, z katami razmaŭlajuć na roŭnych — naturalna, svabodna, ź luboŭju. Miarkuju, mnohija ludzi ad naradžeńnia schilnyja da «čałaviečaha» parazumieńnia z bratami našymi mienšymi.

Z Kimam Chadziejevym u łahojskim lesie. 1994 hod

Z Kimam Chadziejevym u łahojskim lesie. 1994 hod

— U knihu «Taki viecier, taki viecier» uvajšło i niekalki apaviadańniaŭ na vasilevickaj trasiancy (Homielski rehijon). Ujaŭlaju, što pačałosia b u biełaruskaj litaratury, kali b našy piśmieńniki pisali kožny na svaim dyjalekcie — Vasil Bykaŭ na viciebskim, Alaksiej Karpiuk — na hrodzienskim, Nina Maciaš — na paleskim… Na moj pohlad, trasianka — heta taki sabie trajanski koń rusifikacyi. Navošta ciahnuć jaje ŭ litaraturu?

— Niachaj sabie i koń. Upeŭnieny, nazvanyja vami piśmieńniki ŭźjechali b na biełaruski Parnas i na takim kani. Ale vaša praŭda — što potym? Što stałasia b ź biełaruskaj nacyjanalnaj litaraturaj? Tak, zhodny, moŭny «sieparatyzm» niepažadany ŭ nacyjanalnaj litaratury. I ŭsio ž trasianka, pahadziciesia, — realny fakt našaha žyćcia. I što było b, kali b litaraturnyja hieroi, skažam, Ivana Mieleža, zahavaryli na litaraturna ŭnarmavanaj movie? Naprykład, proza majho ziemlaka z Vasilevič Ivana Navumienki značna paciarpieła ad takoj moŭnaj unifikacyi. Vasiloŭcy čytali Navumienku, zachoplena paznavali svaje vakolicy, a siabie — nie paznavali.

— Miarkujučy pa fejsbuku vaš samy blizki siabra — paet Piatro Košal (rodam sa Słuččyny, žyvie ŭ Maskvie). Maskvičy i tak fanaberystyja, a Košal jašče i ziać byłoha pieršaha sakratara CK KPB Śluńkova. Na vašaj družbie heta niejak adbivałasia?

— Jašče jak! Pieciečka pryjazdžaŭ u Minsk, i my mahli nie chavacca ad milicyi z butelkaj «čarniła» ŭ jakim-niebudź skvieryku, a čynna-spakojna zachodzili ŭ kaviarniu na praśpiekcie — siabra častavaŭ! Pomniu vizit Andropava ŭ Minsk. Ja, Košal i Kim Chadziejeŭ stajali na rahu płoščy Jakuba Kołasa i praśpiekta. I raptam z-za fiłarmonii vyjechaŭ kartež čornych uradavych mašyn i skiravaŭsia ŭ naš bok. Baču, niešta Piecia zaniepakoiŭsia i schavaŭsia za maju śpinu. Ja azirnuŭsia: čaho ty? «Stoj na miescy!» — prosić. I tut da mianie dajšło: ad Śluńkova schavaŭsia! Čaho ty baišsia, kažu, chto ciabie siarod prachožych ubačyć? «Nie sumniavajsia, Kola, jany ŭsio bačać». Tak što ja byŭ niepasrednym udzielnikam histaryčnaha epizoda. Nie, Košal nie fanaberysty, jon śmiešny i abajalny paet.

— Viedaju, što ŭ vas dvoje dziaciej — syn i dačka. Kali nie pamylajusia, jany vam i z vydańniem knihi dapamahli. A da baćki ŭ rodnuju viosku naviedacca nie zabyvajuć?

— Nie zabyvajuć. Nataša (jana pracuje hałoŭnym redaktaram časopisa «Rodnaje słova») uletku i hradki sadzić — na pałovie sotki (śmiajecca). Syn Pavieł — hałoŭny hukarežysior u teatry.A knihu paspryjaŭ vydać moj siabar, ciapier maskoŭski biznesmien Leŭ Hiendeleŭ. Sam mianie znajšoŭ i paspryjaŭ. Nu i dzieci ŭbaku nie stajali, asabliva Nataša. Ja sam i palcam nie varuchnuŭ by.

— Dziakuj vam za hutarku, samairaničny aptymist ź vioski Švaby!

— Nu, aptymizm u mianie ad naradžeńnia, hetaha na adymieš. A samaironija? Ciapierašni čas sam jaje patrabuje. Prosić i ŭmolvaje: ludcy dobryja, nie budźcie panyłymi, ratujciesia pośmieškaj nad saboj ciapier. To, moža, paźniej nie pryjdziecca nad saboj horka płakać…

Čytajcie taksama:

Viera Mickievič: Dla Jakuba Kołasa žančyna była — jak ikona

«Charastvo, stvoranaje i pakinutaje nam hetaj piśmieńnicaj, — najlepšy lek»

Lavon Barščeŭski: Kali niejki litaraturny šedeŭr nie pierakładzieny na biełaruskuju movu — heta dakor nam usim

Piśmieńnik Siarhiej Vieraciła: U Ekvadory ja nie pryžyŭsia, mocna ciahnuła na radzimu

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?