Siońnia — dzień pamiaci Łarysy Hienijuš: fakty pra jaje 35

Aŭtar: Siarhiej Mikulevič, ilustracyi Voli Aficeravaj

Biełaruskaja paetka adyšła ŭ Zelvie 7 krasavika 1983. Jaje pachavańnie stała sapraŭdnaj masavaj manifiestacyjaj. A los Łarysy Hienijuš byŭ łancuhom razdarožžaŭ i vybaraŭ. Składana ŭjavić, jak va ŭmovach nievynosna ciažkaha dla biełarusaŭ XX stahodździa čałaviek zmoh pražyć takoje hodnaje žyćcio, nidzie nie schibiŭšy, nie zdradziŭšy sabie. Choć fartuna raz za razam padkidała Łarysie Hienijuš mahčymaści žyć praściej, kamfortniej… Łarysa nie słuchała.

Choć jaje i nie hadavali ŭ niejkim śpiecyjalnym patryjatyčnym duchu.

Cykł «Biełaruskija hieraini», padrychtavany razam z Samsung Galaxy S9|S9+, heta 12 materyjałaŭ, 14 imionaŭ i bieźlič niejmaviernych historyj, u jakich niama ni kropli vydumki. Emilija PlaterViera CharužajaŁarysa HienijušAłaiza PaškievičAlena KišŽanna KapuśnikavaMaryna ŁobačJadviha PapłaŭskajaZinaida BandarenkaSofja Kavaleŭskaja, Stefanija Staniutabiełaruskija dziekabrystki Hanna Babareka, Maryja Duboŭka i Łarysa Hareckaja — ziamlački, jakimi treba hanarycca! Tut my raspaviadajem pra žyćcio Łarysy Hienijuš.

Łarysa rasła niedaloka Vaŭkavyska, u falvarku Žłobaŭcy. Ciapier takoha miesca na karcie niama. Vializny cyvilizacyjny złom XX stahodździa ścior bieź śledu tysiačy rodavych hniozdaŭ, a ptuški ź ich raźlacielisia pa ŭsim śviecie.

Jana była sa staroha šlachieckaha pravasłaŭnaha rodu Mikłaševičaŭ, jaki nibyta syšoŭ sa staronak Karatkieviča. U mižvajennaj Polščy Mikłaševičy byli ŭžo i nie sialanie, ale nibyta i nie pany. Falvarak toj nie byŭ familny, jaho kupiŭ dzied Łarysy, uziaŭšy pazyku ŭ rasijskim banku. Jak paźniej iranična pisała Hienijuš, na žal, papiery taho banka nie zhinuli ŭ Pieršuju suśvietnuju.

Kredyt treba było viartać, prybytki byli małyja, padatki vysokija, pierakupščyki zanižali canu na ŭradžaj, a baćka byŭ zanadta hordy, kab ź imi sabačycca… Starejšaja dačka z praktyčnym rozumam była pieršaj baćkavaj pamočnicaj u papiarovych spravach. «Usie spravy z padatkami, uradami, daŭhami, kredytami ŭskładaŭ tata na maje plečy», — uspaminała Łarysa.

Mikłaševičy mieli rabotnikaŭ, ale i sami pracavali jak praklatyja. I ŭsio ž u Žłobaŭcach, u vialikaj siamji, dzie aproč jaje byli jašče try małodšyja braty i try siastry, Łarysie było dobra, jak u rai. «…ziamla da nas havaryła. Jana razumieła nas, akružała ducham minułaści ŭsiaho našaha narodu j vialikaj luboŭju drevaŭ, paloŭ». Ad hetaha adčuvańnia Biełarusi pačałosia jaje patryjatyčnaje ŭzrastańnie.

Jana vučyłasia ŭ Vaŭkavyskaj polskaj himnazii, nie była dałučanaja da moładzievych ruchaŭ i supołak. Levyja, što pry padtrymcy SSSR nabirali papularnaści ŭ mižvajennaj Polščy, padavalisia joj niecikavymi i šabłonnymi, dyj u Boha jana vieryła ščyra. Sučasnaja biełaruskaja paezija taksama nie zachaplała: «Źmiest narodnaj paezii, pieśni, abyčajaŭ byŭ šmat hłybiejšy, cikaviejšy, časam nieskazana čaroŭny. Jak ža vyłavić perły z hetaha akijana? Chto zdoleje heta, chto zmoža? Ja ŭbirała ŭ siabie ŭsio hetaje bahaćcie…»

U dzień viasiella.

«Niama kavalera dla panny Łarysy, tolki Piłsudski!»

Saśpieć jaje hieniju dapamahło znajomstva z budučym mužam. Tut niby los Łarysu znajšoŭ. Jaje proźvišča pa mužu, Hienijuš, łacinaj — genius, i značyć hienij. Choć kavaleraŭ da Janki Hienijuša była prorva. Svatalisia i znajomyja, i nieznajomyja, i tyja, chto pieršy raz jaje pabačyŭ, i vykradać jaje sprabavali, i stralalisia… Pakolki siamja była pravasłaŭnaja, časta zakidali vudu maładyja baciuški. Siostry dražnili Łarysu: kupi časty hrabieńčyk, budzieš mužu baradu časać.

Byli ŭ tym šerahu i buntary, i bahatyja paśpiachovyja ludzi, i dobryja susiedskija chłopcy, ale ŭsio było nie toje. «Niama kavalera dla panny Łarysy, tolki Piłsudski!» — žartavała macieryna siabroŭka.

«Ja była dziŭnaj i časta nie razumieła siabie sama, ad usiaho niadobraha mianie baraniła niejkaja siła… A toje «niadobraje» było, moža, najlepšym u vačoch baćkoŭ maich, maich svajakoŭ: bahataje zamužža, hrošy j słuhi. «Nie, u mianie nie budzie słuh, bo kožny musiaje sam siabie absłuhoŭvać», — siekła ja ŭ vočy spryjajučym ludziam».

Nie było ŭ tych žanichoŭ tolki adnaho: biełaruskaści. A jaje muž abaviazkova pavinien byŭ być biełarusam nie tolki pavodle pachodžańnia, ale i pavodle idei.

«Vydatna, u vačoch maich, adździalalisia našyja sialanie ad tych paŭintelihientaŭ, u asiarodździ jakich mnie daviałosia žyć. Sapraŭdy razumnych ludziej ja tady jašče nie sustreła. Trahična adna ja jšła niejk vobmackam, intuicyjaj da svaich praŭd, a jakija jany — ja dobra viedała ź ideałaŭ Francuzskaj revalucyi, ź Viasny narodaŭ, z kanstytucyi Ameryki».

Tut i źjaviŭsia Janka Hienijuš z Zelvy, student miedycynskaha fakulteta Pražskaha ŭniviersiteta.

Łarysa i Janka Hienijušy z synam Jurkam pierad vajnoj u Prazie.

Strojny, vyhaleny, elehancki

Pieršy raz u jaje ŭspaminach jon zhadvajecca ŭ suviazi z knižkami. «Adsiedzieŭšy 8 hadoŭ, vyjšaŭ z polskaj viaźnicy niejki Julek Karoza, jon vyvučyŭ marksizm nazubok i kožny dzień prysyłaje mnie cełyja sšytki, zapisanyja kłasavaj baraćboj. Usio heta słabiej za rečaistaść i niejk niepraŭdziva, štučna j zusim nie pa-našamu j daloka ad taho charastva, jakoje vabić mianie ŭ nietrach naroda našaha ŭ jaho historyi, jakuju małady Hienijuš mnie prysłaŭ razam ź inšymi knižkami».

Nieŭzabavie Janka źjaviŭsia i sam: «Strojny, chudy, vyhaleny, elehancki Janka Hienijuš, pražski student i amal užo doktar!»

Pryjechaŭšy ŭ hości ŭ Žłobaŭcy, jon adrazu pajšoŭ u nastup, začaravaŭšy pierš-napierš budučuju ciešču, jakaja skosa hladzieła na raniejšych Łarysinych žanichoŭ. Ad Łarysy ž jon zusim straciŭ hałavu: «Nie moh spakojna prajści la mianie j łapaŭ usio, nie tolki za ruki, až ja zazłavałasia».

Cikava Łarysa ŭspaminała, jak praviarała prystojnaść budučaha muža.

«Viečaram zapaliła lampu j dumaju: paniasu jamu — a byŭ jon u maim pakoi, — kali budzie niavietlivy, dyk ja jamu takoha nahavaru, što adrazu zaviernie ahłobli, ja jamu pakažu voś ciapier, mienavita kali my adzin na adzin! Uvachodžu ź lampaj, jak karaleva, padniaŭšy vysaka hołaŭ. Moj budučy druh vietliva za jaje dziakuje, całuje mianie ŭ ruku, i aboje spakojna žadajem sabie dobraje nočy… Takoje džentelmienstva mianie kančatkova pakanała, da taho cudoŭnaja hutarka biełaruskaja šyrokaja niejkaja, nieskupaja natura hetaha biednaha studenta — usio raptam zrabiłasia mnie nieskazana darahim, i ja padziakavała Bohu ŭ dušy za toje, što Jon usiakimi dziŭnymi darohami pryvioŭ jaho z dalokich Čechaŭ u našuju chatu. Nieŭzabavie zhulali viasielle».

U surjoznuju ž chvilinu budučy muž «abiacaŭ razam, da kanca našych dzion, zmahacca za Biełaruś».

«Biełarusu nieabaviazkova być lekaram»

Chutka i ŭ novym domie, u Jankavych baćkoŭ u Zelvie, zrazumieli, što majuć spravu z čałaviekam ćviordym i spraviadlivym.

Maładaja siamja siadzieła biez hrošaj, u Janki byli pazyki ŭ Prazie, jakija treba było płacić. Adzinym mahčymym vyjściem padavałasia — pradać Łarysinu spadčynu, kavałak baćkavaj ziamli. Ale jana nie mahła tak pakryŭdzić svaich baćkoŭ, jana lepš raźviałasia b z mužam, čym zrabiła heta. Janka «niehadavaŭ», jaho maci taksama. A stary śviokar abniaŭ Łarysu i skazaŭ, što ščaślivy: kali jana tak lubić baćkoŭ, dyk i jaho syna nikoli nie pakryŭdzić.

A potym zbyŭ adnu ź dźviuch svaich karovaŭ i zapłaciŭ synavy pazyki.

Janka musiŭ zdać u Prazie apošnija ekzamieny, kab atrymać dypłom. I tut pieraškoda: nie vypuskajuć z krainy. Bo siamja Hienijušaŭ bajkatavała vybary ŭ polski Sojm na znak pratestu suprać palityki mižvajenaj Polščy ŭ dačynieńni da biełarusaŭ.

Nadźmutaja čynoŭnica skazała Janku, što… «biełarusu nieabaviazkova być lekaram, jość u baćki šeść hiektaraŭ, i treba arać ich…» Z ułaścivaj joj rezkaściu Hienijuš nazyvała mižvajennuju polskuju administracyju «papiarednikami Hitlera».

Ciažarnaja Łarysa jeździła až u Vaŭkavysk, abivała parohi, ale i tam admovili «z uvahi na dabro dziaržavy». Tolki praz znajomaha pamieščyka, jaki byŭ znajomy ź ministram, udałosia dabicca dazvołu na vyjezd. Praź jaki hod u Prahu pryjechała i Łarysa — užo nie adna, z synam Jurkam.

Łarysa Hienijuš z synam Jurkam. 1940 hod.

Jurka i inšaja rasa

«Moj maleńki abaronca» — nazyvała jaho Hienijuš. Jurkavy zdolnaści, Jurkavy pośpiechi i navat jaho vyrablańni byli dla jaje pradmietam honaru. Raskazvała, jak jon, zusim mały, «nie pa-džentlmiensku» pabiŭ u pražskaj kramie, kala miaška z arechami, dźviuch maleńkich susiedak-niemak. Ich maci tady padyšła da Łarysy i skazała, što voś narešcie jość nahoda paznajomicca. U toj niamieckaj siamji była viła z basiejnam, Hienijušaŭ zaprasili. Papłavaŭšy z novymi siabroŭkami, mały pad sakretam skazaŭ maci, što niemcy sapraŭdy inšaja rasa, «bo Evielina i Inhryda zusim majuć niešta inakšaje, čymści jon». Kupalisia dzieci holeńkimi.

Los nie sudziŭ Łarysie doŭha być z synam. Kali češskija kamunisty vydali Hienijušaŭ u SSSR, Jurka ŭ padletkavym vieku — u čas, kali farmujecca asoba — trapiŭ śpiarša da svajakoŭ u Polšču, paśla ŭ prytułak. I sirockaje žyćcio jaho złamała.

Jon zdoleŭ vyvučycca na miedyka, jak baćka, sprabavaŭ pisać, jak maci. Ale praz usiu maciarynskuju luboŭ Łarysa bačyła, što adbyvajecca ź jaje synam. «Mama, ja piŭ harełku, ja byŭ jak nieludź», — pryznajecca jon joj niejak, kali jaho ŭrešcie pačnuć puskać u SSSR z Polščy. Jurka nie dažyvie da 50-ci, nienašmat pieražyŭšy maci…

Z synam.

«Na kaleniach vymolvała ŭ Boha słovy»

Pieršy svoj vierš Łarysa Hienijuš pabačyła nadrukavanym, kali joj było pad tryccać. U takim vieku mnohija sučasnyja paety, panavydavaŭšy padletkavych ramanaŭ i pierasyciŭšysia pisańniem, užo skančajuć «litaraturnuju karjeru». A Hienijuš amal tryccać hadoŭ nibyta ŭbirała ŭ siabie enierhiju ziamli, ludziej, času. Jana pisała trochi i raniej — dla siabie, mužu ŭ listach, ale «tyja vieršy pahinuli».

Vyklikam, jaki zmusiŭ Łarysu pačać paśladoŭna pracavać ź vieršami, była niapeŭnaść. Niapeŭnaść stanovišča, u jakim apynulisia biełarusy z pačatkam vajny.

U 1939 Hitler i Stalin padzialili Polšču, biełaruskija ziemli adyšli da SSSR. Baćku Łarysy jak bahataha haspadara aryštavali i rasstralali, maci ź siostrami vysłali ŭ Paŭnočny Kazachstan — na vymirańnie. Žłobaŭcy razrabavali.

Nie spadziavałasia jana ničoha dobraha i ad nacystaŭ.

U adroźnieńnie ad mnohich dziejačaŭ, jakija bačyli ŭ niemcach «mienšaje zło» i išli na supracu ź imi, Łarysa Hienijuš uśviedamlała, što aproč razrabavańnia i pryhniotu hitleraŭcy ničoha nie pryniasuć Biełarusi.

Hetaj linii niesupracoŭnictva trymaŭsia i mudry Vasil Zacharka, dziadźka Vasil, jak nazyvała jaho Łarysa, prezident Biełaruskaj Narodnaj Respubliki, adzin z tvorcaŭ Akta 25 Sakavika 1918 hoda, jaki dažyvaŭ tady ŭ Prazie. Pamirajučy ŭ 1943-m, jon pieradaść Łarysie paŭnamoctvy hienieralnaha sakratara BNR i jaje archivy. Tych archivaŭ budzie paśla na dopycie ŭ Minsku dabivacca ad jaje sam Canava…

Niahledziačy na nastojlivyja pierakonvańni niekatorych dziejačaŭ i abiacańni zrabić jaje «pieršaj biełaruskaj paetkaj», Łarysa tak i nie pahadziłasia ŭ čas vajny jechać z Prahi ŭ Minsk i brać udzieł u niamieckaj prapahandzie.

«Adzinym drukavanym biełaruskim słovam» u Prazie taje pary była bierlinskaja «Ranica», dzie «akramia niamieckich zvodkaŭ byli i biełaruskija pytańni, vieršy, karespandencyja». Tudy Łarysa i adasłała svaju paeziju.

«Usie darahoje mnie zabrali, paniščyli, ale jość tut u niavoli braty maje, ciomnyja, navat nie viedajuć dobra, chto jany, samyja siabie padceńvajuć, voś ja chaču akazacca da ich, ale tak: sercam da serca. I voś pačałosia. Ja chutka vybiłasia na pieršuju staronku haziety, mianie palubili. A ja, ja tolki dumała pra našych ludziej. Časam na kaleniach vymolvała ŭ Boha takija słovy j myśli, jakija b padtrymali ŭ niavoli bratoŭ maich, nie dazvolili im zabycca pra siemji svaje j sioły. Kab rabili ich upeŭnienymi ŭ svaich čałaviečych vartaściach, davała abrazki im z našaj historyi. Mnoha vieršaŭ maich palacieła ŭ redaktarski koš, šmat nie prapuściła cenzura, ale ja ich usio pisała maim bratam i časam až płakała».

U ciažkich umovach vajny jaje słovy padali na ŭdziačnuju hlebu. Jana sustrakała paśla svaich čytačoŭ paŭsiul: u akupavanym niemcami Minsku, na łahiernych etapach Sibiry…

«Imieju čiesť tierpieť za Biełaruś…»

Tak adkazvała Łarysa na pytańni savieckaha łahiernaha načalstva.

Kryŭda na muža, jaki nie dazvoliŭ im u siaredzinie 1940-ch vyrvacca z Čechasłavaččyny na Zachad, tak i sočycca miž radkoŭ jaje ŭspaminaŭ. «Moj sacyjalist», skrušna nazyvała jaho Hienijuš. Janka dumaŭ, što paśla vajny saviety pieramianilisia i im ničoha nie pahražaje.

U 1945-m u Prazie ich sprabavali vykraści prosta z kvatery, kab vyvieźci ŭ SSSR. Pryjechali hruzavoj mašynaj, razasłali tenty pad voknami (kali raptam nadumajuć vyskokvać), hrukali ŭ dźviery. Ale łamać nie advažylisia: na abaronu sabralisia susiedzi. Paśla taho try hady Hienijušy žyli spakojna. Jany pierajechali ŭ Vimpierk, na zachad krainy, dzie Janka znajšoŭ pracu. Tam ich pa rasparadžeńni savieckich śpiecsłužbaŭ i aryštavała češskaja palicyja.

U čym byli vinavatyja Hienijušy? U tym, što ich podpisy nibyta stajali pad vitalnym listom Adolfu Hitleru ad imia biełarusaŭ Čechasłavaččyny. Łarysa ŭspaminała toj vypadak: schod i padpisańnie lista arhanizoŭvaŭ doktar Jermačenka, ale podpisaŭ nichto nie staviŭ, jany byli vyviedzienyja kimści pad kapirku paźniej. Toj list dzivosnym čynam trapiŭ u ruki NKVD.

Turemnaja epapieja, apisanaja Hienijuš, — heta «Archipiełah HUŁah» Sałžanicyna ŭ skandensavanym vyhladzie. Praz Prahu, Lvoŭ, Minsk jana trapiła za Palarnaje koła, u Komi ASSR. Inta, Abieź… U łahierach, za kalučym drotam, siarod tundry adzinaj radaściu była kamunikacyja. «Maci, hlukozy!» — prasili maładziejšyja biełarusy-źniavolenyja. I Hienijuš pisała im vieršy na maleniečkich papierkach, jakija roznymi sposabami razychodzilisia pa łahierach. Prosta pierapisvacca dazvalałasia tolki na luboŭnyja temy, tamu ŭsie listy davodziłasia maskiravać pad amurnuju pierapisku. «Haspadarkaj» nazyvali Biełaruś, «synami» — ziemlakoŭ…

U jaje zabirali sšytki i ałoŭki, haniali na ahulnyja raboty — bić kirkoj mierzłuju ziamlu — sadžali ŭ štrafny izalatar, jana ŭsio vytryvała.

Nie pisała prośbaŭ pra pamiłavańnie i skarhaŭ navat kali heta mieła sens, paśla śmierci Stalina. Ale i biez prośbaŭ jaje i muža vyzvalili ŭ 1956-m.

«…dušu maju paranili biełarusy»

U Čechasłavaččynu, hramadzianami jakoj jany byli, ci ŭ Polšču da syna Hienijušaŭ nie vypuścili. Jany viarnulisia ŭ Zelvu, u chatu Jankavych baćkoŭ. Žłobaŭcy da taho času pierastali isnavać: budynki vyvieźli, haspadarku raściahnuli. Tolki padmurki dy staryja drevy nahadvali pra kolišni radasny dom. Dva braty Łarysy zahinuli na froncie, vajujučy z nacystami, adzin zastaŭsia ŭ Vialikabrytanii, maci pamierła ŭ ssyłcy ŭ Kazachstanie, małodšaja siastra — u Polščy.

Savieckaha hramadzianstva ni Janka, ni Łarysa nie pryniali. U pašpartach stajaŭ adpaviedny štamp.

Uładkavalisia na pracu ŭ miascovuju balnicu, jon — doktaram-vienierołaham, Łarysa rabiła siastroj-haspadyniaj.

Ich žyćcio ŭ chruščoŭska-brežnieŭskim SSSR było ciažkim maralna. Hienijušaŭ metaskiravana ckavali, kožny ich krok fiksavali danosčyki. Ci nie pierabolšańnie heta padarvanaj łahierami psichiki? Ci nie zališniaja padazronaść? Novyja fakty, jakija adkryvajucca ŭ archivach, pakazvajuć, što nie.

«…dušu maju paranili biełarusy. Mnie bačycca dacent Voŭk, jaki rozna prazyvaje mianie pierad sotniami biełaruskich studentaŭ, Jeŭdakija Łoś, jak palić… maju knižku, zelvienskaje načalstva, jakoje pasyłaje roznych špijonaŭ da nas, a my ich kormim abyčajem baćkoŭ našych.

Pasyłaje takich, jakija prabirajucca ŭ chatu biaz nas, trasuć drabnicy našyja, maje słovy. Nastaŭniki zelvienskija, jakija zojmuć uvieś aŭtobus i nie ŭstupiać mnie miesca, i ja padaju, kali aŭtobus trasie na vyboinach, a jany chachočuć…

Maich ziemlakoŭ, jakija, pradaŭšy ŭvieś moj rod, hańbiać biaz dovadaŭ baćkoŭ maich, pahaniać imia majo, tolki tamu, što siańnia novyja pany jaho pahaniać…»

Praz akienca ślapoje
Šery doždžyk hladzicca u chatu,
U jakoj daharaje,
By ŭ niebie asieńnim zara,
Niepatrebnaja staraść
Adstaŭnoha paŭstanca-sałdata,
Nieviadomaha hienija,
Biełaruskaha pieśniara…

Heta vierš «Paŭluk Bahrym», składzieny lubimym paetam samoj Hienijuš, Uładzimiram Karatkievičam, u kancy 1950-ch.

I ŭsio ž zamoŭčvać tvorcu takoha maštabu, jak Łarysa Hienijuš, sumlennym ludziam było ciažka. Dziakujučy Maksimu Tanku, tady staršyni Sajuza piśmieńnikaŭ BSSR, joj udałosia vydać knihu dziciačych vieršaŭ. Paśla — jašče adnu. Paetku pacichu zaprašali na sustrečy ŭ škoły, da jaje pačali pryjazdžać piśmieńniki, mastaki, moładź…

Hady išli. Usio čaściej pačała mroicca joj čornaja žančyna — viastunka śmierci ŭ ich siamji. Pradčuvajučy, jana addała svaje ŭspaminy historyku Michasiu Čarniaŭskamu, jaki pierachavaŭ ich da času, kali stała mahčymaj publikacyja. Dziakujučy hetamu, my majem unikalny histaryčny dakumient — jaje knihu «Spoviedź». Jana, uspaminaŭ Čarniaŭski, była addrukavanaja na mašyncy načysta bieź nijakich pravak, nibyta adnym vydycham.

Dyj raman pra samu Łarysu Hienijuš byŭ by nie horšym za «Kałasy pad siarpom tvaim». Da taho ž, u im, niahledziačy na ŭsie biezdani trahizmu, jość varyjant śvietłaha finału. Bo zusim niamnoha času minuła ad daŭžeznaj pachavalnaj pracesii za jaje trunoj u Zelvie da pieršych šeściaŭ za niezaležnaść u kancy 1980-ch. Nibyta adtul, z Zelvy, biełarusam znoŭ adkryŭsia šlach da ŭłasnaj krainy.

Čytajcie taksama:

Viera Charužaja: biełaruski Če Hievara byŭ žančynaj 

Zachaplalnaja historyja Emilii Plater, jakaja pražyła svaje 25 hadoŭ bolš svabodnaj, čym jaje sučaśnicy

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?