Poźni viečar, zatym noč… U muziei zatrymaŭsia da druhoj nočy, zaŭtra adčyniajecca vystava… Stračanyja abliččy… Usio treba paśpieć, padpisać ekspanaty, pravieryć jašče raz. Jany tut, pobač.. Nie, heta niezvyčajnyja rečy, abo, jak pryniata zaraz kazać, muziejnyja pradmiety. I heta navat nie prosta maŭklivyja śviedki trahiedyi… Heta bolej… Jany raspaviadajuć.

Ja niekali chacieŭ zrabić paetyčnuju viečarynu na ŭsiu noč. Kab hučali vieršy paetaŭ, jakich rasstralali. Kab čytali ich rodnyja, blizkija, naščadki… A pobač byli vialikija zdymki ich svajakoŭ. I tak usiu noč… Naŭrad ci heta ŭdasca. Ale zamiest toj nočy ja pravioŭ inšuju, svaju, u muziei. Udakładniajučy asobaŭ na zdymkach, pierahladajučy asabistyja rečy… Naprykancy jašče raz zirnuŭ na raskopki z Kurapataŭ…

Narešcie ŭsio zroblena, vystava hatova. Zastajecca šlach dadomu… Pieššu… Transpart užo nie chodzić. Na uschod. Pa toj darozie, jakoj kaliści vyvozili tych, z kim ja paznajomiŭsia za apošnija miesiacy. Pra ich heta…

* * *

Noč, daroha… pavieźli. Na imhnieńnie stanovicca jasna i ad hetaha ściudziona pa ŭsim ciele. Ahladajusia… Nie, nie ŭsie, baču, razumiejuć… kudy… Choć usie na padkorku i zdahadvajucca. Dziŭnaja čałaviečaja sutnaść — spadziajomsia da apošniaha. A raptam abminie…. Kolki žyvie čałaviek, a nie vieryć da kanca, što ź im niešta padobnaje moža zdarycca… Peŭna, i ŭ apošniuju siekundu spadziavacca budzie. Horka…

Doždž kropaje, płača. Nievialiki, ale pastupova ŭsio bolš narastaje. Jak tady ŭ malenstvie mnie, małomu chłapčuku, jaki išoŭ u hryby, taki doždž davaŭ šaniec viarnucca suchim… Hałoŭnaje, tolki paviarnuć da chaty. Ciapier niama kudy viarnucca. Nie, pad takim daždžom nie pramoknieš, ale bačna, jon nadoŭha…

Siadali ŭ hruzavik ź nieachvotaj, dy chutka. Taksama, jak zmušajuć stanavicca da ściany, iści pa kalidory, źbirać svaje rečy… Choć i niama ich, tych rečaŭ. Čamu zahadvajuć źbirać toje, što moža źmiaścicca ŭ adnu kišeniu? Dajuć nadzieju, što niekudy pieravodziać… A moža, kab paśla nie zajmacca jašče i pakinutymi nazaŭsiody rečami. Bo bačna, u ich stolki kłopataŭ ź ludźmi… Im nie da rečaŭ…

My nie znajomyja pamiž saboj, dakładniej nie ŭsie. Adzin taksama paet, kaža, što našaha brata ŭ turmie dziasiatki. Niekatorych sam bačyŭ… Samaje kiepskaje — vočnyja staŭki. Bačyš staroha siabra i nie razumieješ, čaho ad jaho čakać. A sam hladziš na jaho, u prazrystyja vočy, na źbityja ruki — i ŭsio jasna… Taki ž los, jak u ciabie. Dziŭna, raniej svarylisia, mirylisia. Ciapier jak nie było, usio zdajecca ź inšaha žyćcia.

Maŭčym… Kali mašyna była kranułasia ź miesca, niechta pavaliŭsia — padchapili… Pozirkam sustrakajemsia adzin z adnym… Praź siekundy advodzim, ciažka hladzieć u strašenna raskrytyja vočy ź niamym pytańniem…

Jak ni padhaniali, zmoh usio ž sieści apošnim. Tamu ciapier u kancy hruzavika.. Z majho miesca bačna krychu horad, cieni vulic. Jedziem, prabirajemsia stroha raśpisanym maršrutam, jaki viedajuć tolki abaznanyja… Zołka…

Uhladajusia praz ščylinu na tratuar, damy. Starajusia paznać toj, nieviadomy mnie rajon. Kudy jedziem? Paznaju miescy… Na ŭschod. Uzhadvaju miaściny, dzie chadziŭ, sustrakaŭsia, lubiŭ… Inšaje žyćcio było.

Chutka praminajuć damy. Paŭsiul vyklučana śviatło… Niaŭžo ŭsie śpiać? Ci mahčyma, kab ceły horad zasnuŭ?… Raptam kidajecca ŭ vočy — adno akno haryć, zatym u imhnieńnie śviet źnikaje. Značyć, viedaje, što čorny voran jedzie! Ty moj śviedka! Ty viedaješ, što ja tut! Pieradaj inšym, pra mianie… Što mianie…

Prysłuchvajusia… Jak ža serca bjecca… Maładoje… Čamu ty tak irviešsia? Škada ciabie… Jašče šmat zanatoŭvać, spaznavać, dzialicca… Niaŭžo pierarviecca? Užo chutka, čuješ? Ale jak doŭha ŭsio ž ciahnucca chviliny.

Hladžu na taho, chto vartuje… U jaho i maci žyvaja, peŭna, i žonka jość. Jak jon razmaŭlaje ź imi? Što kaža? Ci viedajuć jany, jaki chleb prynosić?…. A moža, i jon čałaviek?… Sustrakajemsia pohladami… Advodzić vočy… Ci ty budzieš stralać? Ci nie tamu advaročvaješsia?

Azirajusia. Pobač jon, moj niadaŭni supiernik alimpu. Jak marna my vyśviatlali adnosiny, zmahalisia… Našto heta, kali tut… Viedaju, jon nie žanaty. Ščaślivy… Jamu praściej. Tam maja miłaja da času adzinokaj stanie… Viedaju, budzie šukać, abydzie ŭsie vakolicy. Nie znojdzie…

Stanovicca nievynosna, palcy akaleli daŭno… I chto kazaŭ, što heta ciopły kastryčnik? Pierajechali na hravijnuju darohu… Značycca, niadoŭha zastałosia…. Trasie hruzavik, šmat kalužynaŭ… zajezdžana daroha… Apošni hod u hałavie adno niamohłaje pytańnie: čamu? Kolki razoŭ zadavaŭ jaho sabie, i navat śledčym… Ciapier užo nie važna… Ale zaraz inšaje… NAVOŠTA? Niaŭžo tak prosta byvaje, niaŭžo nakanavanaść… Sens ža jość… Kažuć niama, ale jon jość. Va ŭsim… Vieru… Pra nas uzhadajuć, uvaskresiać. U čym vinavaty paet? Uzhadajuć ža, ha?

* * *

Na ranicu ŭ horadzie zastavalisia łužyny ad načnoha daždžu… Horad žyŭ svaim budzionnym žyćciom. Doždž zmyŭ načnyja ślady, jakich byli dziasiatki ŭ tuju strašnuju noč. Uzhadajuć ža? Ha? Usio uzhadajuć. Pabačyš! — byli apošnija słovy paeta pierad viečnaściu…

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?