Viktar Marcinovič dla budzma.by pra toje, čamu słovazłučeńnie «pryhonnaje prava» dahetul aktualnaje dla Biełarusi.

Nidzie ja nie sustrakaŭ nastolki źjedlivych i daścipnych vykazvańniaŭ pra ŭładu, jak padčas razmoŭ z tak zvanymi «prostymi ludźmi». Jakija nasamreč zusim nie prostyja i nie tolki razumiejuć, ale i kamientujuć usio našmat jamčej za Kaca. Tam sustrakajucca stendap-komiki, jakija na lubym batle pieražartujuć usiu kamandu «Chaj Tak TB» razam uziatuju.

Ale adna prablema jość. 

Hetyja «prostyja ludzi», jakich pa zaviadzioncy ŭ nas nazyvajuć «sialanami» ci «rabočymi», — nasamreč nijakija nie sialanie i nie rabočyja. 

Jany — pryhonnyja. 

I tyja, chto čakaŭ, što 26.10 usia Biełaruś spynicca ŭ tatalnaj stačcy, što zachłyniecca vytvorčaść i ŭzdymuć rohi tralejbusy, nie razumiejuć, što nasamreč nijakaha raspryhońvańnia ŭ asobnych krainach byłoha SSSR nie adbyłosia.

Roźnica pamiž Leninym i Kalinoŭskim u tym, što pieršy abiacaŭ miasa biez čarviakoŭ i spynić «ampiryalistyčnuju vajnu», a druhi klikaŭ da svabody — toj źjavy, pra jakuju nivodnaja dajarka (u adroźnieńnie ad dajaroŭ Šviejcaryi, abjadnanych nie tolki ŭ prafsajuz, ale i ŭ hildyju) nikoli nie čuła.

Z časoŭ słavutaj vandroŭki hareźnika Markiza de Kiustyna ŭ Rasiju ŭ 1839-m aničoha nie źmianiłasia. Tady, dziviačysia tamu, jak car Mikałaj pa prykole vyrašyŭ adradzić całkam zrujnavany pažaram Zimovy pałac za adzin hod, de Kiustyn narakaŭ, što zamožnyja panienki, prybirajučysia na bal, upryhožvajuć siabie nie dyjamientami, a žyvymi dušami. 

Što na hetaj źmierzłaj ziamli ŭsio, što maje canu, ad majontka da załatoj zavušnicy, aceńvajecca mienavita ŭ kolkaści pryhonnych. I voś hety palaŭničy sabaka moža kaštavać dźvie čałaviečyja dušy, a voś hetaje smarahdavaje kalje — ažno sorak dušaŭ. 

I čałaviek tut nie miera ŭsich rečaŭ, a raźlikovy srodak.

A ciapier vierniemsia da našych vielmi razumnych i daścipnych rabočych. Jany bačać usie raskłady lepiej za nas z vami. Bolš za toje, kali b ich niechta zaprasiŭ u FB, jany i vykazvalisia b našmat jaskraviej. 

Ale kožny ź ich — pryhonny, ź jakim možna rabić usio, što nie zabaroniena kryminalnym i administracyjnym kodeksam (pry sučasnych interpretacyjach — prosta ŭsio što zaŭhodna). 

Ich možna zamykać u cechu, im možna nie davać vyjści za aharodžu, im možna pahražać, ich možna zamianiać štrejkbrechierami, panu za heta ničoha nie budzie.

U ich jość haspadar — dyrektar pradpryjemstva, za panam jość furman — namieśnik kiraŭnika pa ideałohii, a za tym staić cełaja armija padpankaŭ i lokajaŭ — zahadčyki cechaŭ, administratary i h.d. 

Raskažycie lubomu ŭkrainskamu pracoŭnamu, jakuju funkcyju tut vykonvajuć «asnoŭnyja» prafsajuzy, i jon pierastanie dzivicca, čamu ŭkraincy salidaryzujucca z tymi, chto vyjšaŭ na strajk, a šmat jakija biełaruskija pracoŭnyja — nie. Našych baroniać chiba što adzinki ź niezaležnych prafsajuzaŭ, a tyja adzinki šparka vyciskajucca za miažu pad pieraśledam. I hetaja sistema bolš pradumanaja, čym paradak padaŭleńnia pryhonnych buntaŭ za carami. 

Pracoŭny tut maje nie bolš svabody za tych pryhonnych.

I, takim čynam, «kastryčnickija padziei» ŭ Biełarusi majuć padvojny sens: sučasnyja rabaciahi (jakija ŭsio vydatna razumiejuć) byli ŭžo adnojčy padmanutyja ŭ 1917-m. Kamunisty taksama klikali da raspryhońvańnia, da «kłasavaj baraćby», abiacali, što budzie lepiej, a zrabili horš, pačali čyrvony teror, eksprapryjacyi, kali biedaki, basata i pjanavatyja łajdaki atrymali ŭsio, zabranaje ŭ bolš pracavitych. 

Dziela pytańnia vyzvaleńnia pracoŭnaha ludu nie było zroblena bolšaj škody, čym taja, papiaredniaja, kastryčnickaja revalucyja. Jana pastaviła kropku ŭ pytańni pra toje, ci moža rabočy być volnym, a nie čyjojści ŭłasnaściu, bydłam, jakoha možna papichać i jakim možna rasparadžacca. 

Bo, pa sutnaści, chto taki rabočy? Kaštoŭny śpiecyjalist, jaki adzin viedaje, jak naładžanaja vytvorčaść, i musić za heta atrymlivać dobry zarobak. I kali raptam umovy jahonaj pracy nie vykonvajucca, jon nadziejna atočany abaroncami z prafkama. Jakija nie ideałohijaj jamu ŭ vušy dźmuć za jahonyja ž hrošy, a baroniać jahonyja pravy.

To biełaruskim rabočym, jak bačycie, davodzicca rabić spravu i za siabie, i za Lenina, i za Kalinoŭskaha. Niadziŭna, što jany chistajucca. Padpankaŭ, lokajaŭ i furmanaŭ navokał tak šmat! I nichto nie asudzić, kali nie navažacca. 

Ale pieramoha, kali što, taksama budzie — i za Marksa, i za Lenina, i za Marata z Haŭrošam.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?